Czy Bóg nie zapobiega złu?

Ateiści i wrogowie wiary argumentują:

Jeżeli Bóg jest wszechmocny, to może zapobiec złu. Jeżeli Bóg może zapobiec złu, to jeżeli wie że zło istnieje i nie zapobiega złu, to nie jest dobry.

Odpowiedź: Bóg zapobiega złu. W jaki sposób? W najlepszy z możliwych. Ze wszystkich wariantów zapobieżenia złu ten jest najlepszy w ogólnym rozrachunku. Jest to wariant rozłożony w czasie, lecz zaplanowany jeszcze przed stworzeniem świata. Czytaj całość…

Reklamy

Wstęp do „Pasterza”

Informacje o piśmie „Pasterz”

„Czy autorem „Pasterza” jest ów Hermas, którego każe pozdrowić św. Paweł (Rzym. 16, 14), czy też takie samo imię mający brat biskupa rzymskiego Piusa I (140—155), dotąd nie zostało rozstrzygnięte. Za autorstwem Hermasa, ucznia apostolskiego, przemawia nie tylko świadectwo starożytności chrześcijańskiej (Orygenes, In Matth. 14, 21; Ireneusz, Haer. 4, 20, 2; Euzebiusz…), ale i to, że sam autor przedstawia się za współczesnego Klemensowi Rzymskiemu (Wiz. 2, 4), oraz że pismo to uważano na Wschodzie za dzieło ucznia apostolskiego i dlatego mniemano, iż należy mu się apostolskie poważanie na równi z listami Klemensa i Barnaby.
Przeciwko uświęconemu przez chrześcijańską starożytność poglądowi przytacza się w czasach nowszych argument tzw. Fragmentu Muratoriego. Jest to pochodzący z końca II wieku łaciński wykaz pism kanonicznych i niekanonicznych. W wykazie tym stwierdza się wyraźnie, że autorem „Pasterza” jest Hermas, brat papieża Piusa I.
Obydwa zapatrywania: że autorem „Pasterza” jest uczeń apostolski oraz że jest nim brat papieża Piusa I, starają się niektórzy pogodzić w ten sposób, iż starszego Hermasa uznają za rzeczywistego autora pisma w języku greckim, młodszego zaś za tłumacza na język łaciński.” (Czuj – Patrologia).

„Hermas, wychowany w rodzinie chrześcijańskiej, został sprzedany jako niewolnik matronie rzymskiej o imieniu Rode. Po otrzymaniu wolności, zajął się kupiectwem i rolnictwem. Wkrótce doszedł do znacznego majątku. Miał żonę kłótliwą, skłonną do gadulstwa, i dzieci. Pochłonięty interesami zaniedbał ich wychowania tak, że zeszły na złe drogi i podczas prześladowania wyparły się wiary oraz zadenuncjowały swoich rodziców. Wynikiem tego była konfiskata znacznej części majątku. Pod wpływem tych bolesnych doświadczeń Hermas stał się gorliwym chrześcijaninem. Wówczas to Bóg zlecił mu głoszenie pokuty. (…)
Pasterz w starożytności chrześcijańskiej cieszył się wielkim autorytetem i popularnością. Ireneusz, Tertulian, Klemens Aleksandryjski i Orygenes zaliczali go do ksiąg kanonicznych. Hieronim informuje, że dzieło to “nawet publicznie czytają w kilku kościołach Grecji […], ale w świecie łacińskim jest prawie nie znane” (De vir. ill. 10). Do IV wieku Pasterz był podstawą nauczania katechumenów w Egipcie. Dzieło to znali i cytowali: Kommodian, Atanazy Wielki, Cyryl Jerozolimski, Dydym Ślepy, Rufin z Akwilei, Hieronim, Prosper z Akwitanii, Jan Kasjan i Beda Czcigodny. Od końca IV wieku, coraz częściej zaliczane do apokryfów, traciło na znaczeniu. Autorytet tego dzieła odnowili i umocnili pierwsi wydawcy starożytnych tekstów chrześcijańskich poprzez jego włączenie do pism Ojców Apostolskich.” (Drączkowski – Patrologia).

Ireneusz z Lyonu a „Pasterz”

Jaki stosunek do pisma „Pasterz” miał Ireneusz z Lyonu, autorytet wśród ojców Kościoła? Czytaj całość

 

Hierarchia we wczesnym Kościele

HIERARCHIA KOŚCIOŁA W PIŚMIE ŚWIĘTYM

W Księdze Objawienia 2 i 3 Pan Jezus zwraca się z orędziami do siedmiu wybranych kościołów lokalnych. Znamienne jest to, że nie zwraca się bezpośrednio do całych wspólnot. Orędzia kieruje do osób, które określa mianem aggelos – anioł. Chrystus chwali te osoby za to, co w ich postępowaniu jest dobrego, a także za to, co dobrego dzieje się w ich kościołach. Ale też Chrystus karci owych aniołów za to, co w ich postępowaniu jest złego, jak również w postępowaniu członków ich kościołów. Chrystus umacnia owych aniołów, doradza im, jak oni i ich kościoły mają postępować, by odziedziczyć życie wieczne, ale też ostrzega ich, grozi jego utratą. Widać więc, że Pan Jezus uważa te osoby za odpowiedzialne za ich kościoły. Wynika z tego, że w każdym mieście była tylko jedna osoba, która odpowiadała przed Bogiem za miejscowy kościół. Chodzi tu oczywiście o biskupa miasta. Tylko on był reprezentantem (głową) miejscowego kościoła, bo tylko do niego zwraca się Chrystus. Należy też zauważyć, że Pan Jezus nie zwraca się do biskupa Rzymu i nie mówi na przykład: mam przeciw tobie to, że w Tiatyrze pozwalasz nauczać niewieście Jezebel. Pan Jezus mówi to do biskupa Tiatyry. A zatem każdy biskup miasta i podległych miejscowości jest głową tego miasta (posiada władzę apostolską), i to on, a nie jakiś inny biskup odpowiada za kościół w tym mieście. Biskup miasta odpowiada nie przed innym biskupem, tylko przed Bogiem.

Niektórzy twierdzą, że aniołowie kościołów to kościoły – w sensie, że Bóg nazywa aniołami (posłańcami) całe kościoły, a nie konkretne osoby. Ten wymysł obala sam Pan Jezus w słowach:

…Siedem gwiazd to aniołowie siedmiu kościołów, a siedem świeczników, które widziałeś, to siedem kościołów” (Obj. 1:20).

Skoro gwiazdy to aniołowie, a świeczniki to kościoły, to znaczy, że anioł kościoła to nie to samo co kościół. Gdy więc Jezus mówi „do anioła kościoła w Efezie napisz”, nie może mieć na myśli całego kościoła lokalnego, tylko osobę odpowiedzialną za ten kościół.

Inni twierdzą, że aniołowie kościołów to… Czytaj całość

Miłość pieniędzy, bagno żądz, zboczenie od wiary

1 Tym. 6:6-10, TBS
(6) A pobożność jest wielkim zyskiem, jeśli jest złączona z poprzestawaniem na tym, co wystarczy;
(7) Albowiem niczego nie przynieśliśmy na świat, więc jawne jest, że niczego nie możemy wynieść.
(8) Ale mając żywność i odzież, na tym poprzestawajmy.
(9) A ci, którzy chcą być bogaci, wpadają w pokuszenie, w sidła i w wiele nierozsądnych i szkodliwych pożądliwości, które pogrążają ludzi w zatracenie i w zagładę;
(10) Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy, której oddani, niektórzy zboczyli od wiary i poprzebijali się wieloma cierpieniami.

Chęć bogacenia się prowadzi do wzrostu ilości złych żądz i pokus i w efekcie na zatracenie – mówi Paweł w wierszu 9a. Mając więcej pieniędzy, mogę posiąść więcej rzeczy. A jeśli mogę więcej rzeczy posiąść, to znaczy, że mogę mieć więcej rzeczy złych. Ta świadomość oznacza większą liczbę pokus, z którymi trzeba walczyć. To jakby wchodzić do coraz głębszego bagna, z którego coraz trudniej uwalniać nogi. W ten sposób chrześcijanin sam czyni się słabszym wobec pokus i pogrąża się w zatraceniu (w. 9b). Oddając się uczuciu miłości do pieniędzy (a tym samym wchodząc w bagno żądz i pokus) chrześcijanin zbacza od wiary (w. 10). Widać więc, że sama wiara jeszcze nie gwarantuje nieśmiertelności w Raju, skoro można od niej zboczyć. Łańcuch następstw jest taki:

Miłość do pieniędzy (chęć bogacenia się) ->
wzrost ilości złych żądz i pokus, co wpędza wolę w cięższy bój ->
zboczenie od wiary (która mówi „nie czyń tej złej rzeczy”) ->
zatracenie

A zatem apostoł Paweł wykazuje logicznie, że aby zachować życie wieczne (otrzymać nieśmiertelność w Raju), trzeba trwać w wierze. Ale żeby nie zboczyć od wiary, trzeba unikać złych żądz i pokus (prowadzących do złych czynów). A żeby unikać żądz i pokus, trzeba ujarzmiać w sobie miłość do pieniędzy (chęć bogacenia się). Jak to robić?

Jak ujarzmiać w sobie miłość pieniędzy? W kontekście Paweł podaje dwa sposoby:

1) „Mając żywność i odzież, na tym poprzestawajmy” (w. 8)
2) Drugi sposób ujarzmiania miłości do pieniędzy podany jest kilka wierszy dalej:

1 Tym. 6:17-19, TBS
(17) Bogaczy teraźniejszego wieku napominaj, aby nie myśleli wysoko o sobie i nie pokładali nadziei w niepewnym bogactwie, ale w Bogu żywym, który nam wszystkiego daje obficie do używania;
(18) Aby innym dobrze czynili, bogacili się w dobre czyny, byli hojni i chętnie udzielali,
(19) Zaskarbiając sobie dobrą podstawę przyszłości, dla uchwycenia się życia wiecznego.

A zatem z miłością do pieniędzy walczysz, gdy pozbywasz się pieniędzy na rzecz potrzebujących. Ujarzmiając miłość do pieniędzy, zabezpieczasz siebie przed wzrostem pokus, przed złymi uczynkami, a tym samym przed utratą zbawienia.

Z nauki Pawła wynikają dla chrześcijan następujące wnioski:

– z miłością do pieniędzy (chęcią bogacenia się) wierzący może z własnej woli walczyć albo jej ulegać; od tego zależy jego życie wieczne
– w złe żądze i pokusy można z własnej woli brnąć albo ich unikać
– od wiary można z własnej woli zboczyć
– zbawienie można z własnej woli utracić

Wszystko to wynika z Bożego daru wolności woli. Kłamstwem diabelskim jest w tym świetle nauka Lutra, że zbawienie wieczne jest „tylko wiarą” (w sensie: niezależnie od uczynków). A to dlatego, że folgowanie złym żądzom (np. chciwości) jest właśnie zboczeniem od wiary przez uczynki. Jak może zbawienie być „tylko wiarą” (niezależnie od uczynków), skoro folgowanie złym żądzom (złe uczynki) jest zbaczaniem od wiary? Można mieć wiarę poprawną, ale oddać się miłości do pieniędzy, chciwości i w konsekwencji złym czynom i zaniechaniom. I jest to zboczeniem od wiary mimo nawet wyznawania poprawnej teologii (luterska nie jest poprawna). Skoro ulegając pokusom zbacza się od wiary, którą się wcześniej dobrowolnie przyjęło, to nie można twierdzić, że zbawienie jest „tylko wiarą”, bo to tak jakby twierdzić, że zbawienie jest tylko wiarą, niezależnie od zboczenia od niej. To absurd. Aby zboczenie od wiary nie nastąpiło, Paweł nakazuje, żeby poprzestawać na tym, co wystarczy; żeby nie pokładać nadziei w bogactwie, tylko w Bogu; a wreszcie, żeby bogacić się w dobre czyny, hojnie udzielać innym, aby zaskarbić sobie podstawę dla uchwycenia się życia wiecznego. Krótko mówiąc, bez należnych wierze uczynków nie będzie podstawy dla uchwycenia się życia wiecznego. Tak oto sam apostoł Paweł obalił naukę „tylko wiarą”, którą Luter przypisał temuż Pawłowi!

Znaczenie dobrych uczynków we wczesnym Kościele

Co Biblia mówi o roli jałmużny i ogólnie dobrych uczynków?

Księga Przysłów mówi: Uczynki miłosierdzia i wiara obmywają z grzechów (16:6 w BH, 15:27 w LXX).

Gdy król babiloński otrzymał we śnie ostrzeżenie, prorok Daniel doradził mu: „Dlatego, królu, niech ci się spodoba moja rada: Zmaż swoje grzechy sprawiedliwością, a swoje winy miłosierdziem nad ubogimi, może wtedy twoje szczęście będzie trwałe! (Dan 4:24, BW). Król nie posłuchał, wzbił się w pychę i sen się spełnił.

Prorok Dawid śpiewał: Błogosławiony ten, który zważa na biednego, Wyratuje go Pan w czasie niedoli! (Psalm 41:2, BW).

I znów Salomon: Kto się lituje nad ubogim, pożycza Panu, a ten mu odpłaci za jego dobrodziejstwo (Przysłów 19:17, BW). Oraz: Kto zatyka ucho na krzyk ubogiego, nie będzie wysłuchany, gdy sam wołać będzie (21:13, BW).

Korneliuszowi, który był pierwszym nieobrzezanym wprowadzonym przez Boga do Kościoła, anioł oznajmił: Twoje modlitwy i jałmużny wstąpiły na pamięć przed oblicze Boga (Dz. 10:4).

Gdy Zacheusz postanowił oddać na ubogich połowę majątku i zadośćuczynić pokrzywdzonym w czwórnasób, Pan Jezus oznajmił: „Dziś zbawienie stało się udziałem domu tego, ponieważ i on jest synem Abrahamowym” (Łuk. 19:8-9). W sensie, że okazał się synem Abrahamowym przez swą wiarę i zamierzony uczynek.

W odpowiedzi na wiarę i uczynek nawróconej grzesznicy Pan Jezus powiedział: Odpuszczono jej liczne grzechy, bo bardzo miłowała (Łuk. 7:47). Porównaj: Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, potrzęsioną i przepełnioną dadzą w zanadrze wasze; albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą” (Łuk. 6:38).

Tę samą myśl apostoł Piotr wyraził tak: „miejcie gorliwą miłość jedni ku drugim, gdyż miłość zakrywa mnóstwo grzechów (1 Ptr 4:8).

Jakub: Nad tym, który nie okazał miłosierdzia, odbywa się sąd bez miłosierdzia, miłosierdzie góruje nad sądem. Cóż to pomoże, bracia moi, jeśli ktoś mówi, że ma wiarę, a nie ma uczynków? Czy wiara może go zbawić?” (Jak. 2:13-14).

Apostoł Paweł: ktokolwiek uczyni coś dobrego, otrzyma zapłatę od Pana, czy niewolnik, czy wolny” (Ef. 6:8); „cokolwiek czynicie, z duszy czyńcie (…), wiedząc, że od Pana weźmiecie zapłatę dziedzictwa; albowiem Chrystusowi Panu służycie” (Kol. 3:23-24).

Oto znaczenie uczynków miłości. Tę naukę apostołowie przekazali pierwszym biskupom. Nauka ta żyła w pierwszych kościołach i trwała w kolejnych wiekach, co potwierdzają dowody historyczne. Oto przykłady:

Didache (I wiek):

Nie wyciągaj rąk do brania i nie cofaj ich, gdy sam masz dawać. Jeśli coś masz dzięki pracy rąk twoich, oddaj to na okup twoich grzechów. Nie wahaj się dawać, a gdy dasz, nie narzekaj, przekonasz się bowiem kiedyś, kto cię [za wszystko] hojnie wynagrodzi. Nie odwracaj się od potrzebującego” (Didache IV, 5-8).

Dobre uczynki są tu wręcz określone jako okup za grzechy. Oczywiście nie w sensie, że zastępują ofiarę Chrystusa, tylko w sensie, że „choćbym miał pełnię wiary (…), a miłości bym nie miał, byłbym niczym” (1 Kor. 13:2). Choćbym miał wiarę (w ofiarę Jezusa), a miłości bym nie miał, byłbym niczym (bo Bóg nie pozwoliłby mi z ofiary Jezusa korzystać). Ofiara Jezusa uzdalnia nas do dobra, dlatego brak starań w dobru jest aktem pogardy dla tej ofiary. Dlatego dobre postępowanie jest dla odrodzonych warunkiem korzystania z ofiary Jezusa (1 Jana 1:7; Hbr 10:26; Obj. 2:4-5).

Podobną myśl o jałmużnie zawiera tzw. Drugi List do Koryntian Klemensa Rzymskiego (II wiek):

Wiedzcie zaś, że nadchodzi już Dzień Sądu jak piec palący i stopi się część niebios i cała ziemia stopi się jak ołów w ogniu. Wtedy to ukażą się [wszystkim] ukryte i jawne ludzkie czyny. Dobra jest zatem jałmużna jako pokuta za grzechy. Post jest lepszy od modlitwy, a jałmużna od jednego i drugiego. Miłość zakrywa wiele grzechów, modlitwa zaś płynąca z czystego sumienia wybawia od śmierci. Błogosławiony każdy człowiek, którego życie okaże się nim wypełnione, gdyż jałmużna umniejsza ciężar grzechu. Nawróćmy się więc z całego serca. aby nikt z nas nie zginął. Jeśli bowiem polecono nam pracować także nad tym, aby ludzi odciągać od bożków i uczyć ich prawdy, tym bardziej jeszcze nie wolno pozwalać na zatratę duszy, która już Boga poznała.” (II List do Koryntian Klemensa XVI, 3 – XVII, 1)

Tę samą myśl Klemens Rzymski wyraził w swym I Liście do Koryntian. Kim był Klemens? „Biskup Rzymu (92-101), trzeci następca św. Piotra, po Linusie i Anaklecie, uczeń apostołów. Według Ireneusza – Klemens widział błogosławionych apostołów i z nimi obcował, a słowa ich dźwięczały jeszcze w uszach jego, a naukę i tradycję ich miał przed oczyma” (Drączkowski – Patrologia). Klemens napisał:

Miłość jednoczy nas z Bogiem, miłość zakrywa wiele grzechów. (…) Szczęśliwi jesteśmy, umiłowani, jeśli przykazanie Boże wypełniamy w zgodzie miłości, aby przez miłość zostały nam odpuszczone grzechy nasze (I List Klemensa do Koryntian XLIX,4; L,5).

A zatem Klemens rozumiał, że przez spełnianie w miłości przykazań Jezusa trwa się w Jego ofierze, w której są nam odpuszczane grzechy i że w tym właśnie sensie „miłość zakrywa wiele grzechów”. Klemens był uczniem Pawła i Piotra. Jak już wspomniano, tę samą myśl głosił apostoł Piotr:

1 Ptr 4:8, UBG
(8) Przede wszystkim miejcie gorliwą miłość jedni dla drugich, bo
miłość zakrywa mnóstwo grzechów.

Około 107 roku Polikarp (biskup Smyrny ustanowiony przez samego apostoła Jana!) napisał List do Filipian. Jakie było zrozumienie Polikarpa w kwestii uczynków?

Mocni i niezachwiani w wierze, miłujcie braci, kochajcie się wzajemnie, a zjednoczeni w prawdzie, uprzedzajcie jedni drugich w łagodności Pana, nikim nie pogardzajcie. Kiedy możecie czynić dobrze, nie zwlekajcie, bo jałmużna wyzwala od śmierci (List Polikarpa do Filipian X, 1-2)

Podobnie jak w Didache, nie chodzi tu o zbawienie przez jałmużnę, tylko o zbawienie przez ofiarę Jezusa, gdzie dobre starania są (po odrodzeniu) warunkiem korzystania z ofiary Jezusa.

A zatem ludzie nauczani bezpośrednio przez apostołów rozumieli jałmużnę jako okup za grzechy, jako pokutę za grzechy, jako coś, co umniejsza ciężar grzechu, jako miłość zakrywającą wiele grzechów, jako coś, co wyzwala od śmierci. Zgodnie ze słowami apostoła Pawła: „choćbym miał pełnię wiary (…), a miłości bym nie miał, byłbym niczym” (1 Kor. 13:2). Oraz apostoła Jana: „Kto nie miłuje brata, pozostaje w śmierci. (…) A kto miałby majętność tego świata i widziałby swego brata w potrzebie, a zamknąłby przed nim swoje serce, jakże może mieszkać w nim miłość Boga? Moje dzieci, nie miłujmy słowem ani językiem, ale uczynkiem i prawdą” (1 Jana 3:14-18). Mając na myśli taką właśnie miłość uczynkową, Jan napisał: „kto miłuje swego brata, trwa w światłości” . A zatem, kto miłości nie czyni „pozostaje w śmierci”, kto zaś miłość czyni, ten „trwa w światłości” – naucza Jan. Fakt kluczowy: trwanie w światłości jest warunkiem każdego wtórnego usprawiedliwienia z grzechów:

1 Jana 1:7, UBG
(7) A jeśli chodzimy w światłości [por. „kto miłuje swego brata, trwa w światłości”] (…), krew Jezusa Chrystusa, jego Syna, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu.

Słowo „jeśli” wyraża warunkowość. Wiersz 7 uczy jednoznacznie, że warunkiem każdego wtórnego oczyszczenia przez krew Chrystusa (usprawiedliwienia) jest chodzenie w światłości (miłość uczynkowa). Kto miłuje na tyle, by dobrze czynić – naucza Jan – ten chodzi w światłości, a jeśli chodzimy w światłości, krew Jezusa oczyszcza nas z wszelkiego grzechu. Oto warunkowość korzystania z ofiary Jezusa, warunkowość trwania zbawienia.

Kto więc nie rozumie roli uczynków w zachowaniu zbawienia, ten nie ma łączności ani z Jezusem, ani z apostołami, ani z Kościołem pierwszych wieków. Ma łączność z jakimś innym Jezusem, nowymi apostołami typu Luter i stworzonym przez nich „Kościołem”. Kto zaprzecza Jakubowi, że „człowiek zostaje usprawiedliwiony z uczynków, a nie tylko z wiary”, ten jest sekciarzem, ponieważ sekciarstwo polega na odcięciu się od Prawdy i jej dzieci.

Powyższe cytaty o jałmużnie, roli uczynków pochodzą z pierwszych dwóch wieków po Chrystusie. A jak Kościół nauczał na ten temat w wieku trzecim? Czy coś się zmieniło?

Cyprian był biskupem Kartaginy w latach 249-258. Poniósł śmierć męczeńską, gdy odrzucił propozycję zaparcia się wiary w zamian za życie. Był duchowym przewodnikiem dla całej północno-zachodniej Afryki z centrum w Kartaginie. Kościół afrykański był mocno związany z Kościołem w Rzymie. Korespondowano, radzono się wzajemnie, szanowano i wspierano. W sprawach zasadniczych panowała teologiczna jedność. Jaką naukę na temat znaczenia dobrych uczynków przejął Cyprian od poprzednich pokoleń Kościoła?

O uczynku i jałmużnach

1. Najdrożsi bracia, wiele i wielkich jest bożych dobrodziejstw, którymi hojna i szczodra łaskawość Boga Ojca i Chrystusa na zbawienie nasze zawsze działała i działa, że dla zachowania i ożywienia nas Ojciec posłał Syna, by nas mógł naprawić, że Syn chciał być posłanym i nazywać się Synem człowieczym, by nas synami Boga uczynić; upokorzył się, by podnieść lud, który przedtem leżał, zraniony był, by leczyć nasze rany, służył, by niewolników wydobyć na wolność. Podjął śmierć, by dać śmiertelnym nieśmiertelność. Liczne to są i wielkie dary boskiego miłosierdzia. Lecz nadto cóż to jest za opatrzność, co za łaskawość, że zbawiennym sposobem pomoc otrzymujemy, gdy człowiek odkupiony otrzymuje możność zachowania tego stanu. Albowiem, gdy Pan, przychodząc, uleczył te rany, jakie nosił Adam, i uchronił zastarzałe zakażenie wężową trucizną, dał zdrowemu Prawo i przykazał, by już więcej nie grzeszył, aby grzeszącemu coś gorszego się nie przytrafiło. Byliśmy ściśnieni i przepisami niewinności w ciasnym miejscu zamknięci. I nie miałaby wyjścia słabość ludzkiego niedołęstwa i ułomności, gdyby znów zamiłowanie boże nie przyszło na pomoc z dziełami sprawiedliwości i miłosierdzia, otwierając niejaką drogę ku zachowaniu zbawienia, byśmy jakiekolwiek później [po chrzcie odrodzenia] nabyte brudy jałmużnami obmywać mogli.

2. Mówi w Piśmie Duch św.: „Przez jałmużny i wiarę są oczyszczane grzechy” (Przyp. 15, 27). Oczywiście nie te grzechy, które były przedtem [przed chrztem] zaciągnięte; te bowiem krwią i uświęceniem Chrystusa są oczyszczane. Przeto znów mówi: „Jak woda gasi ogień, tak jałmużna gładzi grzech” (Syr. 3, 33). Tu się wykazuje i udowadnia, że jak obmyciem zbawczej wody gasi się ogień piekła, tak jałmużnami i uczynkami sprawiedliwymi uśmierza się płomień grzechów. A ponieważ raz we chrzcie dane jest odpuszczenie grzechów, nieustanne i ciągłe działanie jako naśladownictwo chrztu znów jedna u Boga darowanie. O tym i Pan uczy w Ewangelii. Albowiem gdy czyniono zarzut uczniom jego, że jedli, nie obmywszy przedtem rąk, odpowiedział i rzekł: „Izaż ten, który uczynił to, co jest z wierzchu, nie uczynił też tego, co jest wewnątrz? Wszakże dajcie jałmużnę, a oto wszystkie rzeczy są wam czyste” (Łk. 11, 40 n.), ucząc mianowicie i wykazując, że nie ręce umyć należy, ale serce i usuwać brudy raczej z wewnątrz, niż z zewnątrz, bo kto oczyścił to, co jest wewnątrz, ten oczyścił również to, co jest zewnątrz, a po oczyszczeniu umysłu także na skórze i ciele zaczął być czystym. A ucząc dalej i wykazując, w jaki sposób możemy być czystymi i oczyszczonymi, dodał, że należy czynić jałmużny. Miłosierny zachęca do miłosierdzia, a ponieważ pragnie zachować wielką cenę odkupionych, uczy, że po łasce chrztu zbrukani mogą być na nowo oczyszczeni.

3. Uznajmy przeto, najmilsi bracia, zbawienny dar boskiej pobłażliwości, i by oczyszczać się z grzechów naszych, ponieważ nie możemy być bez jakiejś rany na sumieniu, duchowymi lekarstwami rany nasze leczmy. I niech nikt nie pochlebia sobie, że ma czyste i niepokalane serce, by ufny w swą niewinność, sądził, iż nie należy używać lekarstwa na rany, skoro jest napisane: „Któż może się chwalić: Czyste jest serce moje, albo któż może się chwalić, że jest wolny od grzechu?” (Przyp. 20, 9). I znów w liście swym Jan kładzie i mówi: „Jeślibyśmy rzekli, iż grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy, a prawdy w nas niemasz” (1 Jan 1, 8). Jeżeli zatem nikt nie może być bez grzechu, i ktoby się nazywał niewinnym, jest pysznym albo głupim, jakże potrzebna, jak dobrotliwa jest boża łaskawość, która — wiedząc, że uzdrowionych nie obejdzie się później bez jakichś ran — dała na uleczenie i uzdrowienie ran na nowo zbawienne środki.

4. Nigdy wreszcie, najmilsi bracia, nie ustało napominanie boże, ani nie milczało, by w Piśmie św. tak Starego, jak i Nowego Przymierza zawsze naród boży nie był nawoływany do uczynków miłosierdzia, i by z natchnienia i rozkazu Ducha św. nie był zachęcany do czynienia jałmużny każdy, kto przysposabia się do nadziei królestwa niebieskiego. Poleca i przykazuje Bóg Izajaszowi: „Wołaj mężnie, nie przestawaj. Jako trąba wynoś głos swój, a opowiadaj ludowi memu złości ich, a domowi Jakubowemu grzechy ich” (58, 1). A gdy nakazał wyrzucać im grzechy ich, i gdy zbrodnie ich w wyrazach pełnych oburzenia wyliczył i oświadczył, iż nawet modlitwami, ani prośbami, ani postami za występki zadość uczynić nie mogą, ani, choćby we włosienicy i popiele się tarzali, gniewu bożego złagodzić nie zdołają, to jednak na ostatku, dając znać, iż jedynie jałmużnami można Boga przebłagać, dodaje, mówiąc: „Ułam łaknącemu chleba twego, a ubogie i tułające się wprowadź do domu twego; gdy ujrzysz nagiego, przyodziej go, a nie gardź domownikami nasienia twego. Tedy wyniknie jako zaranie światłość twoja, a szaty twoje rychlej wznijdą i pójdzie przed tobą sprawiedliwość, a jasność Boga otoczy cię. Tedy zawołasz, a Bóg cię wysłucha; gdy jeszcze będziesz mówił, rzecze: Oto ja” (Iz. 57, 7-9).

5. Środki na przebłaganie Boga dane są słowy samego Boga. Z urzędu bożego pouczono, co mają czynić grzeszący, a mianowicie uczynkami sprawiedliwymi zadośćuczynić Bogu, zasługami miłosierdzia oczyszczać się z grzechów. A u Salomona czytamy: „Zamknij jałmużnę w sercu ubogiego, a ta cię wyprosi od wszelkiego złego” (Syr. 29, 12). I znów: „Kto zatula uszy swe na wołanie ubogiego, będzie i sam wołał, a nie wysłuchają go” (Przyp. 21, 13). Nie będzie mógł bowiem zasłużyć na miłosierdzie Boga, kto sam miłosiernym nie będzie, ani niczego w modłach nie uprosi, kto się nie okaże ludzkim na prośbę ubogiego. O czym również w psalmach świadczy Duch św., mówiąc: „Błogosławiony, który ma baczenie na potrzebującego i ubogiego; w dzień zły wybawi go Pan” (Ps. 41, 2). Na te przykazania pomny Daniel — gdy król Nabuchodonozor przestraszony niepomyślnym snem szalał —dał mu środek na odwrócenie nieszczęścia i uzyskanie pomocy bożej, mówiąc: „Przeto, królu, niech ci się podoba rada moja, a grzechy twoje jałmużnami odkupuj, a nieprawości twe miłosierdziem nad ubogimi, a Bóg, będzie cierpliwy grzechom twoim” (Dan. 4, 24). A król, nie słuchając go, wycierpiał te przeciwności i nieszczęścia, które widział; mógłby był ich ujść i uniknąć, gdyby grzechy swoje okupił był jałmużnami. Także anioł Rafał podobnie świadczy, a zachęcając do ochotnej i hojnej jałmużny, mówi: „Dobra jest modlitwa z postem i jałmużną, albowiem jałmużna od śmierci wybawia i ona jest, która oczyszcza grzechy” (Tob. 12, 8—9). Udowadnia, że modlitwy i posty nasze mniej mogą, jeżeli nie są podparte jałmużnami, że same prośby mało mogą uzyskać, jeżeli nie są nasycone towarzystwem dzieł i uczynków. Anioł objawia, objaśnia, i podkreśla, że prośby nasze przez jałmużny stają się skutecznymi, że jałmużnami wybawia się życie z niebezpieczeństw, że jałmużnami dusze uwalniają się od śmierci.

6. I nie w ten sposób, najmilsi bracia, rzeczy te podnosimy, byśmy tego, co anioł Rafał powiedział, świadectwem prawdy stwierdzić nie mogli. W Dziejach Apostolskich jest opisany wiarogodny wypadek, stwierdzony niezbicie dowodami rzeczy dokonanej, że jałmużnami uwalniają się dusze nie tylko od pierwszej śmierci, ale i od drugiej. Gdy Tabita, oddana całą duszą uczynkom sprawiedliwym i jałmużnom, zachorowała i umarła, wezwano Piotra do ciała zmarłej. Gdy w imię apostolskiej ludzkości niezwłocznie przyszedł, otoczyły go wdowy płaczące i proszące, pokazując płaszcze, tuniki i wszelkie, jakie ze sobą zabrały odzienie, i błagając za zmarłą nie głosami swymi, lecz jej uczynkami. Czuł Piotr, że można uzyskać, o co tak proszono, i że wdowom błagającym nie braknie pomocy Chrystusa, skoro on sam otaczał wdowy opieką. Gdy zatem modlił się Piotr na klęczkach i jako odpowiedni obrońca wdów i sierót zlecone sobie prośby zaniósł do Pana, zwrócił się do ciała, które po obmyciu leżało już na stole i rzekł: „Tabito, wstań w imię Jezusa Chrystusa” (Dz. Ap. 9, 40). I stało się, że przez Piotra dał zaraz pomoc ten, który powiedział w Ewangelii, iż będzie dane, cokolwiek proszone będzie w imię jego. Przeto śmierć zostaje w zawieszeniu, duch wraca, i ku podziwieniu i zdumieniu wszystkich przywrócone do życia ciało wraca na nowo ku światłu tego świata. Tak wiele mogły zasługi miłosierdzia, tak wiele znaczyły sprawiedliwe uczynki. Ta, która wdowom w biedzie będącym hojnie dawała środki do życia, zasłużyła przy pomocy wdowich próśb na powrót do życia.

7. Przeto w Ewangelii Pan, nauczyciel naszego życia i mistrz zbawienia wiecznego, ożywiając naród wierzących, a zaradzając ożywionym na wieczność, niczego wśród swych boskich przykazań i przepisów niebieskich częściej nie nakazuje i nie poleca, jak byśmy nieustannie troskali się o dawanie jałmużn i zamiast ziemskich posiadłości niebieskie raczej skarby gromadzili. „Przedajcie — mówi — co macie, a dajcie jałmużnę” (Łk. 12, 33), i znów: „Nie skarbcie sobie skarbów na ziemi, gdzie rdza i mól psuje i gdzie złodzieje wykopywają i kradną. Ale skarbcie sobie skarby w niebie, gdzie ani rdza, ani mól nie psuje, i gdzie złodzieje nie wykopują, ani kradną. Albowiem gdzie jest skarb twój, tam jest i serce twoje” (Mt. 6, 19—21). A gdy przy zachowaniu prawa chciał pokazać, na czym polega doskonałość, mówi: „Jeśli chcesz być doskonałym, idź, przędaj, co masz, i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie; a przyjdź, pójdź za mną” (Mt. 19, 21). Również na innym miejscu mówi, że kupujący łaskę niebieską i nabywca zbawienia wiekuistego — rozdawszy wszystkie swe rzeczy — powinien nabyć za swą ojcowiznę drogą perłę, to jest żywot wieczny, ceną krwi Chrystusa okupiony. Mówi: „Podobne jest królestwo niebieskie człowiekowi kupcowi, szukającemu dobrych pereł. A znalazłszy jedną drogą perłę, odszedł i sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją” (Mt. 13, 45—46).

8. Wreszcie synami Abrahama nazywa tych, których widzi zajętych wspomaganiem i żywieniem ubogich. Albowiem, gdy Zacheusz rzekł: „Oto połowicę dóbr moich dawam ubogim, a jeślim kogo w czym oszukał, wracam we czwórnasób”, odpowiedział Jezus: „Iż się dzisiaj zbawienie stało temu domowi; dlatego, że i on jest synem Abrahamowym“ (Łk. 19, 8—9). Albowiem jeśli Abraham uwierzył Bogu i to mu poczytane zostało ku sprawiedliwości, oczywiście i ten, kto według polecenia Boga czyni jałmużny, wierzy Bogu; a kto ma prawdę wiary, zachowuje bojaźń bożą; kto zaś zachowuje bo jaźń bożą, w czasie litowania się nad ubogimi myśli o Bogu. Czyni bowiem, ponieważ wierzy w Boga, ponieważ wie, że prawdą jest, co słowy Boga przepowiedziane było, i że Pismo św. nie może kłamać, iż drzewa nieurodzajne, to jest niepłodne, ludzie wycinają i w ogień rzucają, a miłosierni wzywani są do królestwa. Takich na innym miejscu nazywa robotnikami owocnymi, wiernymi; nieowocnym zaś i niepłodnym odmawia wiary, mówiąc: „Jeżeliście w niesprawiedliwej mamonie wiernymi nie byli, która prawdziwa jest, kto się jej wam zwierzy? A jeśliście w cudzym wiernymi nie byli, któż wam da, co wasze jest?” (Łk. 16, 11—12).

9. Lecz lękasz się i obawiasz, byś — gdy szeroko zaczniesz działać — po hojnym wyszafowaniu mienia swego nie popadł przypadkiem w nędzę; bądź co do tego nieustraszonym, bądź spokojnym. Nie może skończyć się to, z czego się wydaje na użytek Chrystusa, z czego powstaje dzieło niebieskie. Nie własnym imieniem zapewniam cię o tym, lecz z wiary Pisma św. i z powagi boskiej obietnicy przyrzekam. Mówi przez Salomona Duch św.: „Kto daje ubogiemu, nie zubożeje; kto gardzi proszącym, będzie niedostatek cierpiał” (Przyp. 28, 27), dowodząc, że miłosierni i uczynni nie mogą być w potrzebie, że zaś więcej ściśliwi i jałowi z czasem dochodzą do niedostatku. Również błogosławiony apostoł Paweł, pełen łaski natchnienia Pańskiego, mówi: „A który daje nasienie siejącemu, da też chleba ku jedzeniu; i rozmnoży nasienie wasze, i przysporzy przymnożenie urodzajów sprawiedliwości waszej, abyście na wszystkim ubogaceni obfitowali”. I znów: „Usługiwanie urzędu tego nie tylko wypełnia to, czego nie dostawa świętym, ale też obfituje przez wiele dziękowania w Panu” (2 Kor. 9, 10 n.); ponieważ, gdy za jałmużny i uczynki nasze w modlitwie ubogich dziękczynienie idzie ku Bogu, wzmaga się na rzecz działającego nagroda u Boga. A Pan w Ewangelii już wtedy mając na względzie serca tego rodzaju ludzi, zwracając się do wiarołomnych i niedowierzających, mówi proroczym głosem: „Nie troszczcież się tedy, mówiąc: Cóż będziem jeść, albo co będziem pić, albo czym się będziem przyodziewać? Bo tego wszystkiego poganie pilnie szukają. Albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Szukajcież tedy naprzód królestwa bożego i sprawiedliwości jego, a to wszystko będzie wami przydano” (Mt. 6, 31—33). Mówi, iż to wszystko będzie dane i przydane tym, którzy szukają królestwa i sprawiedliwości Boga; o tym bowiem Pan mówi, iż — gdy przyjdzie dzień sądu — będą dopuszczeni do otrzymania królestwa, którzy w jego Kościele uczynki czynili.

10. Obawiasz się, że może zabraknie ci majątku, gdy zaczniesz zeń hojnie czerpać, a nie wiesz, nieszczęsny, że gdy lękasz się, by ci nie zabrakło mienia, może ci zabraknąć samego życia i zbawienia, i gdy uważasz, by się coś z twojej własności nie zmniejszyło, nie spostrzegasz, iż sam się zmniejszasz, miłośniku raczej mamony, niż duszy swojej, i gdy lękasz się, byś dla siebie samego nie utracił ojcowizny, sam dla ojcowizny giniesz. A przeto dobrze apostoł woła i mówi: „Nie przynieślimy nic na ten świat, bez wątpienia że też wynieść nic nie możemy. Ale mając żywność i czym się odziać, na tym przestawajmy. Bo którzy chcą bogatymi być, wpadają w pokuszenie i w sidła i wiele pożądliwości niepożytecznych i szkodliwych, które pogrążają ludzi na zatracenie i zginienie. Albowiem korzeń wszelkiego złego jest chciwość, której niektórzy pragnąc, pobłądzili od wiary, i uwikłali się w wiele boleści” (i Tym. 6, 7 n.).

11. Obawiasz się, by ci przypadkiem mienia nie zabrakło, gdybyś zeń hojnie czerpać zaczął? Kiedyż to bowiem zdarzyło się, by sprawiedliwemu mogło zabraknąć środków? Gdy jest napisane: „Nie zabije Pan głodem duszy sprawiedliwej” (Przyp. 10, 3). Eliasza, na puszczy usłużne kruki karmią, a Danielowi, z rozkazu króla do jaskini lwów na łup rzuconemu, z bożej Opatrzności przygotowuje się pożywienie; a ty się obawiasz, by uczynnemu i u Pana zasługującemu nie zabrakło pokarmu, skoro sam w Ewangelii dla skarcenia powątpiewających i małej wiary oświadcza i mówi: „Wejrzyjcie na ptaki niebieskie, iż nie sieją, ani żną, ani zbierają do gumien, a Ojciec wasz niebieski żywi je. Azażcie wy nie daleko ważniejsi, niż one?” (Mt. 6, 26). Bóg karmi ptaki, i wróble otrzymują dzienne pożywienie, i tym, które o sprawach bożych żadnego nie mają pojęcia, ni napoju, ni pokarmu nie brak, a ty myślisz, że czegokolwiek zabraknie chrześcijaninowi, słudze Boga, uczynkom dobrym oddanemu, drogiemu Panu swemu?

12. Chyba, że sądzisz, iż ten, kto karmi Chrystusa, sam nie jest przez Chrystusa karmiony, albo, że rzeczy ziemskich zabraknie tym, którzy niebieskie i boskie otrzymują. Skądże ta niedowierzająca myśl, skąd to bezbożne i świętokradzkie rozmyślanie? Co porabia w domu wiary niezłomne serce? Dlaczego ten, kto w ogóle nie wierzy Chrystusowi, nazywa się chrześcijaninem? Więcej ci przystoi imię faryzeusza. Gdy bowiem Pan w Ewangelii rozprawiał o jałmużnach, wiernie oraz zbawiennie napominał, byśmy sobie przezornym działaniem z ziemskich zysków przyjaciół czynili, którzy by nas potem do wiekuistych przybytków przyjęli — dodaje następnie Pismo św., mówiąc: „A słuchali tego wszystkiego faryzeusze, którzy byli bardzo łakomi i wyśmiewali się” (Łk. 16, 14). Teraz w Kościele widzimy takich, których ziamknięte uszy i serca zaślepione żadnego z duchowych i zbawiennych napomnień światła inie dopuszczają; nie można się dziwić, że tacy gardzą sługą nauczającym, skoro przez takich samego Pana widzimy wzgardzonym.

13. Po co zabawiasz się tymi niedorzecznymi i głupimi myślami, jakbyś z obawy i troski o przyszłość ociągał się w spełnianiu uczynków? Po co zasłaniasz się cieniami i jakimiś mamidłami próżnej wymówki? Owszem, wyznaj prawdę, a ponieważ znających rzecz oszukać nie możesz, wydobądź sekrety i tajniki duszy. Obsiadły umysł twój jałowe ciemności, a po usunięciu się stamtąd światła prawdy, cielesne serce zaślepiła gruba i głęboka mgławica chciwości. Jesteś niewolnikiem i sługą pieniądza twego, jesteś skrępowany łańcuchami i więzami pożądliwości, i już po uwolnieniu cię przez Chrystusa, na nowo jesteś związany. Chowasz pieniądz, który zachowany, ciebie nie zachowuje, gromadzisz, majątek, który wagą swoją cię obciąża, i nie pamiętasz, co odpowiedział Bóg bogaczowi, chełpiącemu się w głupim uniesieniu1 ilością nadzwyczajnych zbiorów. „Głupcze — rzekł Bóg: — tej nocy duszy twej upominają się. A coś nagotował, czyjeż będzie ?” (Łk. 12, 20). Dlaczegóż sam ślęczysz nad majątkami swymi, dlaczego na swą karę powiększasz ciężar mienia, byś, o tyle uboższym stał się u Boga, o ile bogatszym będziesz dla świata? Dochody swe dziel z Bogiem twoim, owoce swe dziel z Chrystusem, uczyń sobie Chrystusa uczestnikiem ziemskich posiadłości, by i on uczynił sobie ciebie współdziedzicem królestwa niebieskiego.

14. Błądzisz i oszukujesz się, ktokolwiek jesteś, a uważasz się za bogatego na świecie. Posłuchaj w Objawieniu głosu Pana twego, słusznie tego rodzaju ludzi łającego: „Mówisz — powiada — jestem bogaty i wzbogacony, a niczego nie potrzebuję; a nie wiesz, żeś ty nędzny, i mizerny, i ubogi, i ślepy, i nagi. Radzę, abyś sobie kupił u mnie złota w ogniu doświadczonego, żebyś się zbogacił, i szaty białe oblókł, aby się nie okazywała sromota nagości twojej; a namaż maścią oczy twoje, abyś widział” (3, 17 n.). Ty więc, który jesteś zasobny i bogaty, kup sobie od Chrystusa złota w ogniu wypróbowanego, byś jakby po wygotowanych w ogniu brudach mógł być czystym złotem, jeżeli jałmużnami i sprawiedliwym postępowaniem się oczyścisz. Kup sobie białą szatę, byś jako ten, który według Adama był nagi i drżał przedtem niekształtny, przyoblekł się w białe odzienie Chrystusa. A jeśli jesteś bogatą i zasobną matroną, namaż oczy swe, nie diabelskim czernidłem, lecz maścią Chrystusa, byś mogła dojść do widzenia Boga, gdy się obyczajami i uczynkami Bogu zasługujesz.

15. Zresztą jeśli która jesteś taką, nawet działać nie możesz w Kościele; oczy bowiem zamazane czarną maścią nie widzą potrzebującego i ubogiego, nie widzą go oczy pokryte ciemnościami i nocą. Zasobna i bogata myślisz, że bierzesz udział w ofierze Pańskiej, skoro na dar zupełnie nie patrzysz, skoro na ofiarę bez ofiary przychodzisz, skoro bierzesz cząstkę z ofiary, którą przyniósł ubogi? Patrz na wdowę w Ewangelii, pomną przykazań niebieskich, działającą wśród samych ucisków i trudności niedostatku, wrzucającą do skarbonki dwa drobne, jakie jej pozostały, pieniążki; a gdy ją Pan spostrzegł i widział, nie według wartości, lecz według intencji uczynek jej badając i oceniając, nie jak wiele, lecz z czego dała, odpowiedział i rzekł: „Prawdziwie wam powiadam, iż wdowa ta uboga więcej, niż wszyscy, wrzuciła do darów bożych. Albowiem ci wszyscy z tego, co im zbywało, wrzucili do darów bożych, a ta z tego, co jej niedostaje, wszystką żywność swą, którą miała, włożyła” (Łk. 21, 3—4). Wielce błogosławiona i chwalebna niewiasta, która już przed dniem sądu zasłużyła na pochwałę z ust sędziego. Niech się wstydzą bogate swej jałowości i nieszczęścia. Wdowę i bez środków widzimy uczynek spełniającą, a gdy się zestawi wszystko, co się daje sierotom i w co się zaopatruje wdowy, ta, która powinna brać, daje, byśmy wiedzieli, jaka kara czeka niepłodnego bogatego, skoro według tego wzoru także ubodzy dobrze czynić powinni. I byśmy rozumieli, że te uczynki daje się Bogu, i że ktokolwiek je spełnia, zasługuje u Boga, Chrystus nazywa to darami Boga i zaznacza, że wdowa do darów bożych grosze włożyła, by coraz bardziej jasnym było, że kto lituje się nad ubogim, Bogu daje na procent.

16. Lecz nawet to, najdrożsi bracia, nie wytrzymuje ani nie odwodzi chrześcijanina od dobrych i sprawiedliwych uczynków, że ktoś uważa, iż może się wymówić względami na dobro dzieci, skoro w wydatkach duchowych winniśmy myśleć o Chrystusie, który wyznał, że przyjmuje, i o tym, że nie współsługi przenosimy nad dzieci nasze, lecz Pana, jak on sam uczy i napomina: „Kto miłuje ojca, albo. matkę więcej niż mię, nie jest mnie godzien, a kto miłuje syna albo córkę nad mię, nie jest mnie godzien” (Mt. 10, 37 n.). Również w Księdze Powtórzonego Prawa podobne rzeczy są napisane dla wzmocnienia wiary i miłości Boga: „Którzy mówią ojcu i matce: nie znam cię, a synów swych nie uznali, ci strzegli mów twoich i przymierze twe zachowali” (33,9). Jeżeli bowiem Boga z całego serca miłujemy, nie powinniśmy ani rodziców, ani synów przenosić nad Boga. I Jan w liście swoim mówi, że nie ma miłości Boga u tych, którzy nie chcą wspierać ubogiego: „Ktoby miał majętność tego świata, a widziałby, że brat jego ma potrzebę, a zawarłby wnętrzności swe przed nim, jakoż w nim przebywa miłość boża?” (1 Jan III, 17). Jeżeli bowiem jałmużny idą u Boga na procent i gdy się daje najmniejszym, Chrystusowi się daje, nie powinno być takiego, ktoby mógł przenosić rzeczy ziemskie nad niebieskie, albo ludzkie nad boskie.

17. Gdy owa wdowa w 3 Księdze Królewskiej, podczas posuchy i głodu, po zjedzeniu wszystkich zasobów, z pozostałej odrobiny mąki i oleju upiekła podpłomyk, po którego spożyciu miała umrzeć z dziećmi, nadszedł Eliasz i poprosił, by mu przedtem dała zjeść, a dopiero spożyła z dziećmi co zostanie. Nie zawahała się w posłuchu, i choć matka w głodzie i niedostatku, nie dała pierwszeństwa dzieciom przed Eliaszem. Dzieje się w obliczności Boga rzecz Bogu się podobająca, skoro i chętnie ofiaruje, o co ją proszono, i daje nie z obfitości, lecz z odrobiny, przed zgłodniałymi dziećmi kto inny otrzymuje pożywienie. W ubóstwie i głodzie nie o pokarmie najpierw, lecz o miłosierdziu myśli, by gdy w zbawiennym dziele według ciała życie jest w pogardzie, duchowo dusza była zachowana.

Eliasz przeto, będąc typem Chrystusa i wykazując, że Chrystus za miłosierdzie się odwzajemnia, odpowiedział i rzekł: „To mówi Pan: Garniec mąki nie ustanie, ani bańki oliwy nie ubędzie aż do dnia, którego Pan da deszcz, na ziemię” (3 Król. 17, 14). Według wiary boskiego przyrzeczenia pomnożone i powiększone zostało to, co dała wdowa, a za sprawiedliwe uczynki miłosierdzia mnożąc się i powiększając mąka i oliwa, choć je wybierano, napełniały naczynia.

Nie pobawiła matka dzieci tego, co dała Eliaszowi, lecz więcej dała dzieciom przez to, co dobrotliwie i pokornie uczyniła. A ona jeszcze nie znała Chrystusa, jeszcze nauki jego nie słyszała, nie odkupiona jego krzyżem i męką nie oddawała pokarmu i napoju za krew, by się z tego okazało jak wielce grzeszy w Kościele ten, kto siebie i dzieci nad Chrystusa przenosząc, majątek swój chowa, a nie dzieli obfitego mienia z potrzebującym ubóstwem.

18. Ale wiele jest w domu dzieci i ta ich liczebność wstrzymuje cię od spełniania szerszą ręką dobrych uczynków. A właśnie o tyle szerzej działać winieneś, o ile większej liczby dzieci jesteś ojcem. Więcej jest tych, za którymi masz prosić Pana, grzechy wielu okupować należy, wielu oczyszczać sumienia, wielu dusze uwalniać. Jak w tym życiu doczesnym, im większa jest liczba dzieci do żywienia i wychowania, tym większy jest wydatek, tak i w życiu duchowym i niebieskim, im większa jest liczba dzieci, tym i pracy większy musi być nakład. Tak Job liczne za dzieci składał ofiary. I jak wielka była w domu liczba dzieci, tak wielką liczbę ofiar dawał Bogu. A ponieważ nie minie dzień, by się nie grzeszyło w obliczu Boga, były codziennie ofiary na gładzenie grzechów. Stwierdza to Pismo, mówiąc: „Job człowiek prawy i sprawiedliwy miał siedmiu synów i trzy córki i oczyszczał ich, ofiarując za nich całopalenie według liczby ich i za grzechy ich jednego wołu” (Job. 1,1-5). Jeżeli więc prawdziwie miłujesz dzieci swe, jeżeli okazujesz im pełną i ojcowską słodycz miłości, usilnie starać się winieneś sprawiedliwym postępowaniem polecać dzieci swe Bogu.

19. Nie tego uważaj za ojca swych dzieci, który jest czasowy i słaby, lecz staraj się o tego, który jest wiecznym i potężnym ojcem synów duchownych. Jemu zapisz majętności swoje, które chowasz dla spadkobierców; niech on będzie opiekunem twych dzieci, on kuratorem, niech on je przeciw wszelkim światowymi krzywdom boskim ochrania majestatem. Majątku Bogu powierzonego, ani państwo nie zabiera, ani urząd skarbowy nie nachodzi, ani żaden publiczny zarzut nie dotyczy. To znaczy troszczyć się o przyszłość dla drogich dzieci, to znaczy w ojcowskiej miłości obmyślać środki dla przyszłych spadkobierców, według wiary Pisma św., mówiącego: „Byłem młodym i zestarzałem się, a nie widziałem sprawiedliwego opuszczonego, ani nasienia jego szukającego chleba. Cały dzień czyni miłosierdzie i pożycza, a nasienie w błogosławieństwie będzie” (Ps. 36, 25—26). I znów: „Sprawiedliwy, który chodzi w prostocie swojej, błogosławione po sobie syny zostawi” (Przyp. 20, 7). Przeto występnym i zdradliwym jesteś ojcem, jeżeli nie zabiegasz wiernie koło dobra swych synów, jeżeli nie starasz się o zachowanie ich w religijnej i prawdziwej miłości. Dlaczego wysilasz się bardziej o ziemski niż o niebieski majątek, dlaczego dzieci swe wolisz oddać diabłu, niż Chrystusowi? Dwa razy grzeszysz i podwójnej dopuszczasz się zbrodni, przez to, że nie starasz się dla synów swych o pomoc Boga Ojca, i że uczysz synów, by więcej miłowali majątek, niż Chrystusa.

20. Bądź raczej dla dzieci swych takim ojcem, jakim był Tobiasz. Daj im pożyteczne i zbawienne przykazania, jak on dał synowi, polecaj swym synom, co on polecił, mówiąc: „A teraz synowie, przykazuję wam, służcie Bogu w prawdzie, i czyńcie wobec niego, co mu się podoba; i synom waszym przykażcie, aby czynili sprawiedliwość i jałmużny, żeby pamiętali na Boga i błogosławili go na każdy czas” (Tob. 14, 10 n.). I znów: „Przez wszystkie dni żywota twego miej na pamięci Boga, a nie chodź drogą nieprawości, ponieważ gdy będziesz czynił z prawdy, będzie wzgląd na twe uczynki. Czyń jałmużnę z majętności twojej, a nie odwracaj oblicza twego od żadnego ubogiego. Tak będzie, że i od ciebie nie odwróci się oblicze Boga. Jak będziesz mógł synu, tak czyń: będzieszli miał wielki majątek, więcej daj z niego jałmużny. Jeżeli mało będziesz miał, i z tej odrobiny udzielaj. I nie lękaj się, gdy czynisz jałmużnę; zapłatę dobrą odkładasz sobie na dzień potrzeby, bo jałmużna od śmierci uwalnia, i nie dopuszcza iść do ciemności. Dobrą zabawą jest jałmużna dla wszystkich, którzy ją czynią przed najwyższym Bogiem” (Tob. 4, 5 n.).

21. Jakaż to zabawa, najdrożsi bracia, która się na oczach Boga odbywa! Jeżeli w publicznej zabawie pogan wielką i chwalebną wydaje się rzeczą, że są na niej obecni prokonsulowie i imperatorowie, a przygotowania i wydatki urządzających większe są, by mogli podobać się przełożonym, o ileż nad to piękniejszą i większą chwałą jest mieć jako widzów Boga i Chrystusa, o ileż tu i przygotowania gruntowniejszego i hojniejszych trzeba wydatków, gdzie na widowisko schodzą się moce aniołów, schodzą się wszyscy aniołowie, gdzie urządzający nie o kwadrygę lub konsulat się ubiega, lecz otrzymuje żywot wieczny, gdzie nie chodzi o zjednanie czczych i przemijających względów tłumu, lecz o otrzymanie wiekuistej nagrody królestwa niebieskiego.

22. Żeby zaś owi skąpcy, którzy chciwością uwiedzeni nie dbają o zbawienie, bardziej się zawstydzili, ażeby się bardziej jeszcze zasromali na widok brzydoty i ohydy swego sumienia, przedstawmy sobie, że oto w oczach naszych występuje szatan w otoczeniu sług swoich tj. owego narodu zatracenia i śmierci, i że w obecności sędziego Chrystusa, takie czyni porównanie Jego sług ze swoimi: „Ja za tych, których widzisz ze mną, anim policzków nie otrzymywał, anim biczowany nie był, anim krzyża nie nosił, anim krwi nie wylał, anim ich też za cenę męki i krwi mojej nie odkupił. Co więcej nie przyrzekałem im wcale nieba ani raju po śmierci. A jednak, patrz, jak wspaniałe urządzają mi widowiska. Z jak wielkim nakładem to wszystko czynią, nie wahając się nawet własnych dóbr zastawić lub sprzedać, byle przedstawienie do skutku przyszło. Bo też jeśliby się widowisko nie udało, szyderstwa i wygwizdanie by ich spotkało, a rozwścieklone tłumy, gotowe by niemal były ich ukamienować. Pokażże mi Ty Chrystusie takich pomiędzy bogaczami Twego Kościoła, którzy by Tobie widowiska podobne urządzali; którzy by na ten cel dobra swe zastawiali lub sprzedawali; którzy by wymienić je chcieli za skarby Twe niebieskie! A przecież te marne igrzyska, które na moją cześć się odbywają, nikogo nie nakarmią, nikogo nie odzieją, nikogo nie pocieszą! Owszem, cały ich owoc ogranicza się na zaspokojeniu dziwnej a bezrozumnej i próżnej rozkoszy szalejących aktorów i uwiedzionego pospólstwa, podczas gdy ten, co ubogiego karmi i odziewa – Ciebie karmi i przyodziewa i od Ciebie za miłosierdzie obietnicę wiecznej szczęśliwości otrzymuje. Lecz cóż stąd? skoro wśród tych, którym tak hojną nagrodę i zapłatę w niebie przyrzekasz, zaledwie jednego lub drugiego znajdziesz, któryby moim potępieńcom w gorliwości dorównał”.

23. I cóż na to odpowiemy najmilsi bracia? Jakoż ci bogacze pogrążeni w ciemnej nocy skąpstwa obronić się lub wytłumaczyć zdołają, skoro nie chcąc się ani odrobiną wywdzięczyć Chrystusowi za okup krwi i męki, gorszymi od sług szatańskich się okazują? Wszak On nam objawił swą wolę; pouczył nas, co powinni czynić słudzy Jego. Wszakże przyrzekł wyraźnie nagrodę miłosiernym, a karę nielitościwym. Wszak objawił nam już, jak sądzić będzie kiedyś i jaki wyrok wyda. Gdzież więc, powtarzam, skąpy i niemiłosierny wymówkę lub uniewinnienie znajdzie? Bodajby się nie sprawdziły na nich straszne słowa groźby Chrystusowej: „A gdy przyjdzie Syn Człowieczy w majestacie swoim i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy siądzie na stolicy majestatu swego i będą zgromadzone przedeń wszystkie narody i odłączy je jedne od drugich, jako pasterz odłącza owce od kozłów i postawi owce po prawicy swojej, a kozły po lewicy. Wtedy rzecze Król tym, którzy będą po prawicy Jego: Pójdźcie błogosławieni Ojca Mego, otrzymajcie królestwo wam zgotowane od założenia świata. Albowiem łaknąłem, a daliście Mi jeść; pragnąłem, a napoiliście Mię; byłem gościem, a przyjęliście Mię; nagim, a przyodzialiście Mię; chorym, a nawiedziliście mię; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. Wtedy Mu odpowiedzą sprawiedliwi, mówiąc: Panie! Kiedyżeśmy Cię widzieli łaknącym, a nakarmiliśmy Cię, pragnącym, a daliśmyć pić? Kiedyśmy Cię też widzieli gościem i przyjęliśmy Cię? Albo nagim i przyodzialiśmy Cię? Albo kiedyśmy Cię widzieli niemocnym, albo w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie? A odpowiadając Król, rzecze im: Zaprawdę powiadam wam, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci Moich najmniejszych, Mnieście uczynili. Wtedy rzecze i tym, którzy po lewicy będą: Idźcie ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, który zgotowany jest diabłu i aniołom jego. Albowiem łaknąłem, a nie daliście Mi jeść; pragnąłem, a nie daliście Mi pić; byłem gościem, a nie przyjęliście Mię; nagim, a nie przyodzialiście Mię; niemocnym, i w więzieniu, a nie nawiedziliście Mię. Tedy Mu odpowiedzą i oni, mówiąc: Panie! Kiedyżeśmy Cię widzieli łaknącym, albo pragnącym, albo gościem, albo nagim, albo niemocnym, albo w więzieniu – a nie służyliśmy Tobie? Wtedy im odpowie, mówiąc: Zaprawdę powiadam wam, czegokolwiek nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście nie uczynili. I pójdą ci na mękę wieczną, a sprawiedliwi do żywota wiecznego (Mt. 25, 31 n.).

Cóż więcej mógł nam Chrystus powiedzieć? Jakżeż mógł bardziej nawoływać nas do uczynków sprawiedliwości i miłosierdzia naszego? Jak rzekł, że jemu się daje, cokolwiek daje się potrzebującemu i ubogiemu, tak rzekł, że się obraża, jeżeli nie dajemy potrzebującemu i ubogiemu. Bo czyż wzruszy się myślą o Chrystusie ten, kto się nie wzrusza w Kościele widokiem brata? Albo czyż ten, kto nie pomyśli o współsłudze będącym w ucisku i potrzebie, pomyśli, choćby o Panu, wyobrażonym przez owego wzgardzonego?

24. A przeto, najdrożsi bracia, mając skorą bojaźń Boga, a po wzgardzeniu już i zdeptaniu świata, ducha do rzeczy górnych i boskich podniesionego, pełną wiarą, pobożnym umysłem, nieustannym działaniem zasługując u Pana, posluszeństwo okazujmy. Dajmy Chrystusowi odzienie ziemskie, mając otrzymać szaty niebieskie. Dajmy doczesny pokarm i napój, mając z Abrahamem, Izaakiem i Jakóbem iść na ucztę niebieską. Byśmy nie żęli mało, siejmy bardzo dużo. Póki czas, radźmy nad bezpieczeństwem i zbawieniem wiecznym według napomnienia apostoła Pawła, mówiącego: „A przeto póki czas mamy, czynimy dobrze wszystkim, a najwięcej domownikom wiary. A dobrze czyniąc, nie ustawajmy, albowiem swego czasu żąć będziemy” (Gal. VI, 10, 9).

25. Pomyślmy, najmilsi bracia, co czynił lud wierzących za apostołów, kiedy w samych początkach umysł większymi odznaczał się cnotami, kiedy wiara wierzących świeżą jeszcze gorącością wiary płonęła.

Sprzedawali wówczas domy i posiadłości i chętnie z szerokim gestem ofiarowali apostołom na przydział części ubogim, po sprzedaniu i rozdaniu ojcowizny przenosząc majątek tam, gdzie mogli zyskać owoce wiekuistego posiadania, tam nabywając domy, gdzie zaczynali mieszkać na zawsze. Taka była wtedy mnogość działania, taka zgodność w miłości, jak czytamy w Dziejach Apostolskich: „A mnóstwa wierzących było serce jedno i dusza jedna, ani żaden z nich to, co miał, swym nazywał, ale było im wszystko wspólne” (IV, 32). To znaczy przez duchowne narodzenie prawdziwie stać się synem Boga, to znaczy prawem niebieskim naśladować równość Boga Ojca. Cokolwiek bowiem bożego jest w naszym używaniu, wspólne jest i nikogo dobrodziejstwa i dary jego nie wstrzymują od tego, by cały rodzaj ludzki dobroci i hojności bożej równo używał. Tak równo dzień świta, słońce świeci, deszcz zwilża, wiatr wieje, jednym snem wszyscy śpią, wspólny jest blask gwiazd i księżyca. Kto za tym przykładem równości jako właściciel na ziemi dochody i owoce swe z braterstwem dzieli, gdy w bezinteresownej hojności bezstronnym jest i sprawiedliwym, jest Boga Ojca naśladowcą.

26. Jakażto będzie, najdrożsi bracia, owa chwała działających, jak wielka i najwyższa radość, gdy Pan zacznie sądzić lud swój i zasługom oraz uczynkom naszym przyobiecaną dając nagrodę, płacić za rzeczy ziemskie niebieskimi, za doczesne wiekuistymi, za małe wielkimi, ofiarować nas Ojcu, któremu nas swoim uświęceniem przywrócił, użyczać nam wieczności i nieśmiertelności, do której nas ożywieniem krwi swojej odnowił, prowadzić nas na nowo do raju, królestwo niebieskie otwierać wiarą i prawdą swego przyrzeczenia. Niech to silnie tkwi w zmysłach naszych, niech to będzie rozumiane pełną wiarą, umiłowane całym sercem, okupowane nieustanną wielkodusznością w działaniu.

Przedziwną i boską jest rzeczą, najdrożsi bracia, zbawienne działanie, wielka pociecha wierzących, bezpieczeństwa naszego zbawcza ochrona, obrona nadziei, opieka wiary, lekarstwo na grzech, rzecz będąca w mocy czyniącego, rzecz i wielka i łatwa, bez niebezpieczeństwa wieniec chwały, prawdziwy i największy dar Boga, słabym potrzebny, dla silnych chwalebny, którym wsparty chrześcijanin otrzymuje łaskę duchową, zbiera zasługi wobec Chrystusa sędziego, z Boga czyni sobie dłużnika. Dla zdobycia tej palmy zbawiennych uczynków walczmy chętnie i żwawo, wszyscy biegnijmy do wyścigu sprawiedliwości na oczach Boga i Chrystusa, a jeżeli zaczęliśmy już w czasie i na świecie być większymi, biegu naszego żadną żądzą czasu i świata nie opóźniajmy. Jeżeli gotowych, jeżeli szybkich, jeżeli w tym wyścigu pracy biegnących zastanie nas dzień czy to zwyczajnej śmierci, czy prześladowania, nie zabraknie Pana, by nam za nasze zasługi dał nagrodę. Zwyciężającym w pokoju białą da koronę za uczynki, zmarłym w prześladowaniu za mękę podwoi koronę purpurową. (POK, tom XIX).

  • Add to Phrasebook
    • No wordlists for Polish -> Polish…
    • Create a new wordlist…
  • Copy
  • Add to Phrasebook
    • No wordlists for Polish -> Polish…
    • Create a new wordlist…
  • Copy