Hierarchia we wczesnym Kościele

HIERARCHIA KOŚCIOŁA W PIŚMIE ŚWIĘTYM

W Księdze Objawienia 2 i 3 Pan Jezus zwraca się z orędziami do siedmiu wybranych kościołów lokalnych. Znamienne jest to, że nie zwraca się bezpośrednio do całych wspólnot. Orędzia kieruje do osób, które określa mianem aggelos – anioł. Chrystus chwali te osoby za to, co w ich postępowaniu jest dobrego, a także za to, co dobrego dzieje się w ich kościołach. Ale też Chrystus karci owych aniołów za to, co w ich postępowaniu jest złego, jak również w postępowaniu członków ich kościołów. Chrystus umacnia owych aniołów, doradza im, jak oni i ich kościoły mają postępować, by odziedziczyć życie wieczne, ale też ostrzega ich, grozi jego utratą. Widać więc, że Pan Jezus uważa te osoby za odpowiedzialne za ich kościoły. Wynika z tego, że w każdym mieście była tylko jedna osoba, która odpowiadała przed Bogiem za miejscowy kościół. Chodzi tu oczywiście o biskupa miasta. Tylko on był reprezentantem (głową) miejscowego kościoła, bo tylko do niego zwraca się Chrystus. Należy też zauważyć, że Pan Jezus nie zwraca się do biskupa Rzymu i nie mówi na przykład: mam przeciw tobie to, że w Tiatyrze pozwalasz nauczać niewieście Jezebel. Pan Jezus mówi to do biskupa Tiatyry. A zatem każdy biskup miasta i podległych miejscowości jest głową tego miasta (posiada władzę apostolską), i to on, a nie jakiś inny biskup odpowiada za kościół w tym mieście. Biskup miasta odpowiada nie przed innym biskupem, tylko przed Bogiem.

Niektórzy twierdzą, że aniołowie kościołów to kościoły – w sensie, że Bóg nazywa aniołami (posłańcami) całe kościoły, a nie konkretne osoby. Ten wymysł obala sam Pan Jezus w słowach:

…Siedem gwiazd to aniołowie siedmiu kościołów, a siedem świeczników, które widziałeś, to siedem kościołów” (Obj. 1:20).

Skoro gwiazdy to aniołowie, a świeczniki to kościoły, to znaczy, że anioł kościoła to nie to samo co kościół. Gdy więc Jezus mówi „do anioła kościoła w Efezie napisz”, nie może mieć na myśli całego kościoła lokalnego, tylko osobę odpowiedzialną za ten kościół.

Inni twierdzą, że aniołowie kościołów to aniołowie w sensie bytów nadludzkich. Ale czy Jezus mówiłby poniższe słowa do bytów nadludzkich?

Do anioła kościoła w Efezie napisz: (…) Pamiętaj więc, skąd spadłeś i upamiętaj się, i czyń czyny takie jak pierwsze; a jeśli nie, to przyjdę do ciebie wkrótce i poruszę twój świecznik z jego miejsca, jeśli się nie upamiętasz” (Obj 2:1,5).

Czy anioł skądś spadł? Czy anioł miał się upamiętać? I czy aniołowi Jezus grozi, że poruszy jego świecznik?

A do anioła kościoła w Smyrnie napisz: (…) Nic się nie bój, tego co masz cierpieć. Oto wrzuci diabeł niektórych z was do więzienia, abyście byli doświadczeni; i będziecie mieli ucisk przez dziesięć dni. Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci wieniec życia” (Obj. 2:8,10).

Czy to anioł miał cierpieć prześladowanie i okazać wierność aż do śmierci, żeby otrzymać wieniec życia? Czy raczej biskup?

Obj. 3:1-3
(1) Do anioła kościoła w Sardes napisz: To mówi Ten, który ma siedem duchów Bożych i siedem gwiazd: Znam twoje czyny; masz imię jak byś żył, a jesteś martwy.
(2) Stań się czujnym i utwierdzaj tych, którzy bliscy są śmierci; albowiem nie znalazłem twoich czynów doskonałych przed Bogiem.
(3) Dlatego pamiętaj, jak wziąłeś i słyszałeś, strzeż tego i upamiętaj się. Jeśli więc nie staniesz się czujnym, przyjdę do ciebie jak złodziej, a nie będziesz wiedział, o której godzinie przyjdę do ciebie.

Czy anioł kościoła w Sardes miał imię jakby żył, a był martwy? Czy to uczynków anioła Jezus nie uznał za doskonałe? Czy to aniołowi każe się upamiętać? Czy aniołowi grozi, że przyjdzie jak złodziej? Oczywiście nie chodzi tu o anioła. I nie chodzi o cały kościół lokalny. Gdy Pan mówi „znam twoje czyny; masz imię jakbyś żył” – mówi do biskupa. Gdy natomiast mówi „utwierdzaj tych, którzy bliscy są śmierci” – mówi o kościele. Jest tu wyraźne rozróżnienie na osobę biskupa i kościół. Co nie przeczy faktowi, że jaki biskup, taki kościół.

A do anioła kościoła w Filadelfii napisz: (…) Ponieważ zachowałeś słowo mojej wytrwałości, ja też cię zachowam od godziny próby, która przyjdzie na cały zamieszkały świat, aby doświadczyć mieszkańców ziemi; Oto, przyjdę szybko; trzymaj, co masz, aby nikt nie wziął twojego wieńca” (Obj. 3:7,10-11).

Czy to anioła Chrystus miał zachować od godziny próby, która przyjdzie na cały świat? Czy to aniołowi grozi utrata wieńca życia wiecznego?

Obj. 3:14-19
(14) A do Anioła kościoła w Laodycei napisz: To mówi Amen, świadek wierny i prawdziwy, początek stworzenia Bożego:
(15) Znam twoje czyny, że nie jesteś ani zimny ani gorący; obyś był zimny albo gorący!
(16) A tak, ponieważ jesteś letni, a nie zimny ani gorący, zwymiotuję cię z moich ust.
(17) Albowiem mówisz: Jestem bogaty i wzbogaciłem się i niczego nie potrzebuję; a nie wiesz, że ty jesteś nędzny i godny politowania, ubogi, ślepy i nagi.
(18) Radzę ci kupić u mnie złota doświadczonego w ogniu, abyś stał się bogaty, i białe szaty, abyś się przyodział, aby nie była widziana hańba twojej nagości; a swoje oczy pomaż maścią leczącą wzrok, abyś widział.
(19) Ja tych, których miłuję, napominam i karcę. Bądź więc gorliwy i upamiętaj się.

Jest więc całkowicie jasne, że powyższe słowa nie mogły być skierowane do aniołów w sensie bytów nadludzkich. Chodzi tu oczywiście o biskupów – ludzi stojących na czele kościołów lokalnych. Jest to tym bardziej pewne, że Stary Testament używa słowa anioł w stosunku do kapłana:

Gdyż wargi kapłana strzegą poznania, a z jego ust ludzie chcą mieć wskazania, gdyż on jest POSŁAŃCEM Pana Zastępów” (Mal 2:7, BW).

W tekście hebrajskim mamy tu słowo „malak”. Właśnie tego słowa używali pisarze Biblii na oznaczenie aniołów z nieba (choć znaczy ono tyle co „posłaniec”). Dlatego Biblia Gdańska tłumaczy ten wiersz tak:

Bo wargi kapłańskie umiejętności strzedz mają, a pytać się będą na zakon z ust jego; Aniołem zaiste jest Pana zastępów” (Mal 2:7, BG).

Żydzi spisali Stary Testament w swoim języku, a później przetłumaczyli go na grekę (Septuaginta). W Mal. 2:7 słowo „malak” oddali w Septuagincie greckim wyrazem „aggelos”. I właśnie słowo „aggelos” (anioł, posłaniec) występuje w omawianych fragmentach Księgi Objawienia. Skoro w Starym Testamencie Bóg określa kapłana mianem aggelos, to nie dziwi fakt, że w Nowym Testamencie Jezus określa tym mianem biskupa miasta. Wszakże Kościół jest świętym, królewskim kapłaństwem (1 Ptr 2:5,9). W tej samej Księdze Objawienia czytamy: „I uczyniłeś nas królami i kapłanami Bogu naszemu” (Obj. 5:10). Choć cały Izrael był narodem kapłańskim (Wyjścia 19:6), to miał nad sobą arcykapłana i grono kapłanów. Podobnie, choć cały Kościół jest królewskim kapłaństwem, to ma nad sobą Arcykapłana Jezusa oraz grono biskupów. I jeśli kapłani Starego Przymierza zasługiwali na określenie „aggelos”, to tym bardziej biskupi Nowego Przymierza.

A zatem w Księdze Objawienia podział władzy duchowej wygląda tak, że każde miasto, w którym są chrześcijanie, może mieć nie więcej niż jedną osobę odpowiedzialną bezpośrednio przed Chrystusem za cały kościół w tym mieście i okolicach. Prezbiterów (gr. prezbyteros, tzn. starsi) i gmin (parafii) może być wiele w danym mieście, ale one wszystkie muszą mieć nad sobą jednego biskupa (gr. episkopos, tzn. opiekun, zarządca). Zauważmy, że Pan Jezus nie zwraca się do grona prezbiterów w Efezie, tylko do jednego anioła (posłańca) Efezu – którym jest biskup miasta. Jeśli w mieście było np. kilkanaście spotykających się po domach grup, i każda miała swoich prezbiterów, to jednak odpowiedzialność za wszystkie te grupy Pan Jezus złożył na jednym tylko biskupie miasta. Tylko on był głową, którą Pan Jezus rozliczał za całokształt miejscowego kościoła.

Gdy w dniu Pięćdziesiątnicy Chrystus założył Kościół, uczynił jego zwierzchnikami apostołów. Apostołowie ustanawiali po miastach prezbiterów (nazywanych wtedy też zamiennie biskupami) oraz diakonów. Podział władzy duchowej był następujący:

1) apostołowie (mieli władzę wyświęcania prezbiterów i udzielania Ducha Świętego oraz prawo przekazywania tej władzy innym)
2) prezbiterzy, zwani wówczas też biskupami (nie mieli powyższej władzy, chyba że jej im udzielili apostołowie, jak Tytusowi i Tymoteuszowi: 2 Tm 1:6, 1 Tm 5:19,22; Tyt. 1:5-7)
3) diakoni

Apostołowie byli głową prezbiterów, a prezbiterzy głową diakonów. Obowiązywał trójstopniowy podział władzy duchowej. Lecz apostołowie poumierali, a ostatni, Jan, został zesłany na Patmos. Jak Pan Jezus zaplanował podział władzy duchowej na okres poapostolski? Pan Jezus pozostawił ten sam trójstopniowy podział władzy. Tyle że na miejscu apostołów postawił tych prezbiterów, którym apostołowie nadali władzę apostolską. Tak pojawili się biskupi miast. Tylko im Chrystus udzielił władzy wyświęcania prezbiterów i udzielania Ducha Świętego oraz prawo przekazywania tej władzy innym. Takim biskupem na Krecie był Tytus. Apostoł Paweł napisał do niego:

Tyt. 1:5-7
(5) Zostawiłem cię na Krecie w tym celu, abyś uporządkował to, co tam jeszcze zostało do zrobienia, i ustanowił w każdym mieście STARSZYCH [gr. prezbyteros], jak ci nakazałem;
(6) Jeśli ktoś jest nienaganny, mąż jednej żony, mający dzieci wierne, nieobwiniane o hulaszcze życie lub niekarność.
(7) BISKUP [gr. episkopos] bowiem, jako szafarz Boży, ma być nienaganny

A zatem Tytus otrzymał od Pawła władzę ustanawiania biskupów i kierowania nimi („abyś uporządkował”). Władzę wyświęcania biskupów oraz udzielania Ducha Świętego mieli na początku tylko apostołowie, a więc ludzie posłani bezpośrednio przez Pana Jezusa. Tu widzimy, że apostoł udzielił tej władzy Tytusowi, czyli wzniósł go na trzeci szczebel hierarchii. Tę właśnie władzę Szymon Mag chciał sobie kupić za pieniądze (Dz. 8:18-20). Skoro chciał kupić, to znaczy, że nie była ona dostępna w Kościele dla wszystkich. Nie wystarczyło otrzymać Ducha, żeby móc Go udzielać innym. Gdyby tak było, Szymon Mag nie wyciągnąłby pieniędzy, tylko dałby się ochrzcić Duchem i od razu mógłby ten dar przekazywać innym. Diakon Filip był pełen Ducha Świętego i czynił cuda, a jednak nie miał władzy udzielania Ducha (bierzmowania). Aby ochrzczeni przez Filipa wierzący mogli Ducha otrzymać, musieli przyjść apostołowie (Dzieje 8:14-20). A zatem Jezus tylko apostołom dał władzę udzielania Ducha Świętego i wyświęcania. I tylko apostołom dał prawo udzielania tej władzy innym, jak Tytusowi. Gdy apostołowie udzielali swej władzy swoim zastępcom, hierarchia wyglądała tak:

1) apostołowie i ich zastępcy (biskupi z władzą apostolską, jak Tytus i Tymoteusz)
2) zwykli prezbiterzy-biskupi
3) diakoni

Tak było jeszcze za życia apostołów. Wraz z ich odchodzeniem do Pana, kształtował się taki podział władzy:

1) Biskupi z władzą apostolską (jak Tytus i Tymoteusz), z prawem przekazywania tej władzy wybranym biskupom zwykłym
2) zwykli biskupi, których dla odróżnienia od powyższych zaczęto nazywać już tylko prezbiterami
3) diakoni

Władza apostolska służy do kierowania Kościołem i biskupami (zwykłymi, czyli prezbiterami), dlatego diakon Filip jej nie otrzymał. Diakon nie może kierować biskupami. Zwykli biskupi, czyli prezbiterzy, również tej mocy nie posiadali. Natomiast Tytus i Tymoteusz moc tę otrzymali. Z Listów Pawła wynika, że on jako apostoł tej władzy im udzielił. Dlatego czytamy, że Tytus ma ustanowić na Krecie biskupów, ma prawo karcić surowo odstępców (Tyt. 1:13), wyłączać heretyka po dwóch upomnieniach (Tyt. 3:10), ma prawo strofować, nikt natomiast nie ma prawa nim gardzić (Tyt. 2:15). To wszystko w kościołach na Krecie, na której byli już jacyś biskupi, tyle że nie w każdym mieście. To pokazuje, że Tytus otrzymał od Pawła apostolską władzę nad Kretą. Tytus nie był apostołem, a jednak powierzono mu apostolską władzę. Jak powierzono? Podobnie jak Tymoteuszowi: przez nałożenie rąk apostolskich. Paweł pisze do Tymoteusza:

Dla tej przyczyny przypominam ci, abyś wzniecał dar Boży, który w tobie jest przez włożenie moich rąk” (2 Tm 1:6).

Chodzi tu oczywiście o dar sprawowania władzy apostolskiej w imieniu Pawła. Dlatego w I Liście do Tymoteusza jest mowa o ustanawianiu biskupów, podobnie jak w Liście do Tytusa. Tymoteusz miał władzę przyjmowania lub odrzucania skarg przeciwko prezbiterom (1 Tm 5:19). Pamiętajmy, że wówczas słowo prezbiter stosowano zamiennie ze słowem biskup. Tymoteusz był więc biskupem apostolskim nad biskupami zwykłymi (prezbiterami), tak jak Tytus na Krecie. Dlatego Paweł mógł napisać:

Głoś słowo, nalegaj w dogodnym i w niedogodnym czasie, karć, grom, napominaj ze wszelką cierpliwością i nauką. Albowiem przyjdzie czas, gdy zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich pożądliwości zgromadzą sobie nauczycieli, łechcących ucho” (2 Tm 4:2-3).

Chociaż kościoły same wybierały kandydatów na biskupów, to jednak apostołowie ich ustanawiali przez nałożenie rąk (por. Dz. 6:3-6) z odpowiednią modlitwą. Gdyby lud wybrał kandydata nie spełniającego kryteriów, apostoł miał prawo go nie ustanowić. Wówczas Bóg uszanowałby decyzję apostoła, a nie ludu, zgodnie z tym, co powiedziano apostołom: „Cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane i w niebie; a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie” (Mat. 18:18). Jak widać na przykładzie Tytusa i Krety, zwykli biskupi nie mogli wyświęcać innych biskupów. Biskupów mogli ustanawiać tylko apostołowie oraz ci ewangeliści i biskupi, którym apostołowie udzielili takiej władzy (np. Tymoteusz, Tytus). Byli więc wówczas zwykli biskupi, którzy nie mieli apostolskiej władzy wyświęcania duchownych i bierzmowania Duchem, i byli ewangeliści i biskupi, którzy taką władzę od apostołów otrzymali. Z czasem zwykłych biskupów przestano nazywać biskupami, aby odróżniać ich od biskupów mających władzę apostolską. Zwykłych biskupów zaczęto nazywać prezbiterami, a biskupami nazywano już tylko tych, którzy byli spadkobiercami władzy apostołów, to znaczy byli ogniwami nieprzerwanego łańcucha sukcesji tej władzy.

W ten sposób miejsce apostołów zajęli biskupi miast. Przykład. Za życia apostołów w Efezie było co najmniej kilku zwykłych biskupów (bez władzy apostolskiej):

Dz. 20:17-18,28
(17) A z Miletu [apostoł Paweł] posłał do Efezu, i przywołał do siebie STARSZYCH [gr. prezbyteros] zboru.
(18) A gdy przyszli do niego, rzekł im: (…)
(28) Uważajcie na siebie samych, i na całą trzodę, w której was Duch Święty ustanowił BISKUPAMI [gr. episkopos], abyście paśli zbór Boga, nabyty własną Jego krwią.

Widzimy tu jasno, że w czasach Pawła było już w Efezie co najmniej kilku biskupów-prezbiterów (te dwa określenia stosowano wówczas zamiennie). Apostoł Paweł wydaje dyspozycje nie jednemu z nich, ale wszystkim. Dlaczego więc Pan Jezus w Obj. 2:1 wydaje dyspozycje tylko jednemu biskupowi w Efezie? Widać więc, że po śmierci większości apostołów coś się zmieniło w hierarchii Kościoła. Apostoł Paweł wydający dyspozycje wielu biskupom Efezu jest dla nich jakby biskupem ich miasta. Jest biskupem biskupów Efezu, jak i każdy apostoł. Paweł nie przebywa stale w Efezie, ale pełni rolę biskupa biskupów Efezu. Tę apostolską rolę w imieniu Pawła pełni w Efezie Tymoteusz (1 Tm 1:3). Ma apostolską władzę wyświęcania biskupów (1 Tm 3:2) przez nałożenie rąk (1 Tm 5:22). Dopóki żyli apostołowie, byli w ten właśnie sposób odpowiedzialni za Kościół w każdym mieście. Ale co po ich odejściu do Pana? W świetle Księgi Objawienia jest jasne, że autorytet duchowy apostołów przeszedł przez sukcesję władzy (przez nakładanie rąk z odpowiednią modlitwą) na biskupów miast. Odtąd każde większe miasto miało tylko jednego biskupa z władzą apostolską oraz wielu biskupów zwykłych (prezbiterów) bez tej władzy. Biskup, który otrzymał autorytet apostolski, miał władzę udzielania daru Ducha Świętego oraz władzę ustanawiania miejscowych duchownych, a także biskupów innych miast. Zwykli biskupi, zwani odtąd już tylko prezbiterami, tych darów apostolskich nie posiadali. W Księdze Objawienia Pan Jezus zwraca się do siedmiu wybranych kościołów (dzieli Kościół wg miast), ale jako osobę odpowiedzialną za każdy kościół uznaje tylko jednego anioła, tzn. biskupa. Choć Paweł wydawał dyspozycje wielu biskupom Efezu, Jezus uznaje już tylko jednego jako odpowiedzialnego za kościół lokalny. Chrystus nie karci i nie chwali wszystkich prezbiterów w Efezie (a musiało już tam być co najmniej kilka gmin). Karci i chwali tylko jednego biskupa. Oznacza to, że tylko jeden jest duchowym pasterzem całego miasta. Tylko jeden zatem pełni funkcję apostołów (obok Jana, ale ten jest już zesłany na Patmos). Nawiasem mówiąc, kiedy Jan otrzymał Objawienie (ok. 95 rok), biskupem Efezu mógł być jeszcze Tymoteusz. Jeśli Paweł zlecił mu biskupstwo Efezu ok. 64 roku, to jest to możliwe, choć nie do udowodnienia. Warto porównać List Jezusa do biskupa Efezu (Obj. 2:1-7), z dwoma Listami Pawła do Tymoteusza. Jeśli w 95 roku biskupem Efezu był Tymoteusz, to Jezus mógł czynić aluzje do pouczeń, które dał mu wcześniej Paweł.

Ten trójstopniowy podział duchowej władzy potwierdzają pisma wczesnego Kościoła.

DIDACHE (I wiek)

Wybierzcie zatem sobie biskupów i diakonów godnych Pana, ludzi cichych, spokojnych, bezinteresownych, wiarygodnych i wypróbowanych. Oni bowiem pełnią u was także posługę proroków i nauczycieli. 2. Nie gardźcie więc nimi, gdyż należy im się wśród was to samo poważanie, co prorokom i nauczycielom.” [Didache XV, 1]

Słowa te potwierdzają, że tekst powstał w I wieku. Nie ma tu jeszcze rozróżnienia między biskupem a prezbiterami. Podobnie jak w Nowym Testamencie określenie biskup jest tu równoznaczne z prezbiterem; chodzi o drugi stopień władzy duchowej. Pierwszy stopień hierarchi stanowili diakoni, drugi biskupi-prezbiterzy. Trzeci, najwyższy stopień stanowili apostołowie. Najwyraźniej Didache zapisano w czasie, gdy żyli jeszcze apostołowie, dlatego nie ma tu mowy o biskupie jako głowie prezbiterów.

Słowa „wybierzcie sobie biskupów i diakonów” świadczą, że (podobnie jak w Dz. 6:3-6) kościół lokalny sam wystawiał kandydata, co nie przeczy temu, że wyświęcali go apostołowie. Po śmierci apostołów święceń dokonywali ci biskupi, którzy otrzymali taką władzę od apostołów poprzez sukcesję (jak Tytus i Tymoteusz). Inni biskupi pozostawali na drugim stopniu hierarchii i z czasem przestano określać ich biskupami. Wybór biskupów i prezbiterów przez lud potwierdza Hipolit w „Tradycji apostolskiej” (215 rok), gdzie pisze: „Biskupem może zostać tylko ten, kto zostanie wybrany przez cały lud. Kiedy zostanie ogłoszony i spodoba się wszystkim, niech zbierze się lud razem z prezbiterium, i obecnymi biskupami [innych miast – J.] w dzień niedzielny. Po zgodzie wszystkich niech włożą na niego ręce, a prezbiterium niech stoi w milczeniu. Niech wszyscy zachowują milczenie, modląc się w sercu z powodu zstąpienia Ducha.”

KLEMENS RZYMSKI (zm. w 101 r.)

Kim był Klemens? „Biskup Rzymu (92-101), trzeci następca św. Piotra, po Linusie i Anaklecie, uczeń apostołów. Według Ireneusza – Klemens “widział błogosławionych apostołów i z nimi obcował, a słowa ich dźwięczały jeszcze w uszach jego, a naukę i tradycję ich miał przed oczyma” (Adv. haer. III 3,3)” (Drączkowski – Patrologia).

„XLIV. 1. Także i nasi Apostołowie wiedzieli przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, że będą spory o godność biskupią. 2. Z tego też powodu, w pełni świadomi, co przyniesie przyszłość, wyznaczyli biskupów i diakonów, a później dodali jeszcze zasadę, że kiedy oni umrą, inni wypróbowani mężowie mają przejąć ich posługę” [Klemens Rzymski – I List do Koryntian].

Bardzo ważne świadectwa na temat hierarchii znajdujemy w Listach Ignacego z Antiochii.

IGNACY Z ANTIOCHII (ok. 30-107 r.)

Po opuszczeniu Antiochii przez apostoła Piotra biskupem był Ewodios, a po nim właśnie Ignacy. Historyk Kościoła, Euzebiusz z Cezarei (ur. ok. 264 r.), tak opisuje okoliczności powstania Listów Ignacego:

…Ignacy, sławny dziś jeszcze, który jako drugi następca Piotra zasiadł na biskupstwie antjocheńskiem. Został on, jak powiadają, wysłany z Syrji do Rzymu, by tam dla świadectwa, które złożył Chrystusowi, stać się pastwą dzikich zwierząt. Gdy pod najczujniejszem okiem straży żołnierskiej odbywał podróż przez Azję, krzepił swemi przemowami i upomnieniami kościoły po wszystkich miastach, przez które przechodził. Przedewszystkiem wzywał wiernych, by się strzegli podnoszących się wówczas herezyj i zachęcał ich, by się silnie trzymali tradycji apostolskiej, którą już własnem przypieczętował świadectwem, a którą dla potomności uważał za konieczne wyłożyć piśmiennie. Przeto znalazłszy się w Smyrnie, gdzie był Polikarp, napisał List do kościoła efeskiego, w którym wymienia pasterza jego, Onesymosa,3 drugi zaś do kościoła w Magnezji nad Majandrem, a w nim znowu wymienia biskupa Damasa, tudzież inny do Tralljanów, o których powiada, że biskupem ich był wówczas Polibios. Prócz tego pisze także do kościoła rzymskiego, do którego się zwraca z gorącą prośbą, by zaniechano starań, któreby go mogły pozbawić nadziei tak upragnionego męczeństwa. (…) Daleko zaś już od Smyrny, z Troady, pisał znowu do wiernych w Filadelfji i do kościoła Smyrneńczyków, osobno wreszcie do Polikarpa, który był jego biskupem. Znał go jako męża zgoła apostolskiego i jemu jako prawdziwy i dobry pasterz oddał pod opiekę trzodę antjocheńską, uważając go za godnego, by nad nią gorliwą roztoczył pieczę. W swym Liście do Smyrneńczyków opowiada o Chrystusie niektóre szczegóły, niewiadomo z jakiego zaczerpnięte źródła:

‚Wiem ja ponadto, że On był w ciele także po zmartwychwstaniu, i wierzę, że jeszcze teraz ma ciało. Gdy przyszedł do Piotra i tych, którzy z nim byli razem, rzekł im: Chwyćcie, dotykajcie Mnie i patrzcie, że nie jestem bez ciała. A oni zaraz dotykali Go i uwierzyli’.

Męczeństwo jego znał również Ireneusz [Ireneusz z Lyonu, ur. ok. 140 r.], który także wspomina o Listach jego, i tak pisze: ‚Jak to powiedział jeden z naszych, którego dla świadectwa Bogu złożonego skazano na walkę z dzikiemi zwierzętami: Jestem pszenicą bożą i na mąkę mnie ścierają zęby dzikich zwierząt, bym się stał czystym chlebem Chrystusa.’ Również Polikarp [Polikarp ze Smyrny, ur. ok. 75 r.] wspomina o tem w swym Liście do Filipjan, gdzie pisze dosłownie:

‚(…) Pisaliście do mnie i Wy i Ignacy, aby jeśli się kto wybierze do Syrji, i Wasz list zabrał z sobą. Zrobię to, jeśli znajdę czas dogodny, albo osobiście, albo też wyślę posłańca w imieniu swojem i Waszem. Listy Ignacego, które pisał do nas, oraz wszystkie inne, które się w naszem posiadaniu znajdowały, posyłamy Wam, jak tego żądacie. Załączamy je do listu niniejszego. Będziecie z nich mogli wielkie odnieść korzyści, bo mówią o wierze, cierpliwości i o wszystkiem, co może zbudować i pociągnąć do Pana naszego.’” [Euzebiusz, Historia Kościoła III, 36]

Tyle historyk Euzebiusz. Co ciekawe, cytowane pisma Ireneusza i Polikarpa przetrwały w całości do dzisiaj, podobnie jak Listy Ignacego. Euzebiusz wprawdzie był słabym teologiem (orygenista), który nie przyjął pełnej eschatologii głoszonej przez Papiasza i Ireneusza, ale nie można mieć do niego zastrzeżeń jako historyka.

Czytając świadectwa z Listów Ignacego, należy znać tło. Ignacy pisał w sytuacji, gdy szerzyła się herezja gnostycka (oraz herezja szukania zbawienia w obrzezaniu itp.). Gnostycy często nie głosili swych nauk otwarcie, tylko podszywali się pod chrześcijan i zwodzili stopniowo. Gdy przekonali grupę osób do swych mitów, odłączali ją od Kościoła w danym mieście. Odłączenie polegało na tym, że organizowano osobne „nabożeństwa”, pozbawione chrześcijańskiej istoty. Był to kult gnostycki, dostosowany do fałszywej nauki, że Chrystus nie przyszedł w ciele, tzn. że nie stał się człowiekiem (por. 1 Jana 4:3) i że nie umarł, bo był duchem. Ignacy tak opisuje ten fałszywy kult:

A cóż mi przyjdzie z kogoś, kto mnie chwali, jeśli obraża mojego Pana, nie wyznając, że przyjął On ciało? Kto tego nie wyznaje, wyrzeka się Go całkowicie, sam będąc własnym grabarzem. (…) Powstrzymują się od Eucharystii i modlitwy, gdyż nie wierzą, że Eucharystia jest ciałem Pana naszego, ciałem, które cierpiało za nasze grzechy” [List do Kościoła w Smyrnie].

A zatem gnostycy organizowali fałszywy kult, tworzyli sekty. Był to kult z bluźnierczą nauką przeciw Stwórcy, negacją odkupienia, deptaniem przykazań Jezusa, kult pozbawiony Eucharystii albo parodiujący ją bluźnierczo. Ponieważ biskupi lokalnych kościołów byli prawowierni, uznawali te sekty za heretyckie i zabraniali chrześcijanom mieć z tym coś wspólnego. Nie dziwi więc, że w takiej sytuacji Ignacy podkreśla wagę zachowania jedności z biskupem i konieczność posłuszeństwa. Na tym tle dobrze widać, jak wyglądała wówczas hierarchia nie tylko w kościele Ignacego, ale też w kościołach, do których pisał. Włodarzem Bożym był biskup miasta i okolic, jego pomocnikami byli prezbiterzy (czyli zwykli biskupi, bez władzy apostolskiej), którzy prowadzili nabożeństwa w wielu domach-gminach-parafiach, a pomocnikami prezbiterów byli diakoni.

Fragmenty z Listów Ignacego, ukazujące prawidłową hierarchię (zgodną z Listami Jezusa do siedmiu kościołów):

Godzi się zatem wychwalać na wszelki sposób Jezusa Chrystusa, który dał wam swoją chwałę, abyście zjednoczeni w jednym posłuszeństwie, poddani biskupowi [gr. episkopos, tak też niżej], i kapłanom [gr. prezbyteros, tak też niżej], we wszystkim byli uświęceni.” [Do Efezjan II, 2]

2. Miłość jednak nie pozwala mi milczeć tam, gdzie chodzi o was i dlatego ja pierwszy zacząłem was zachęcać, byście postępowali zgodnie z myślą Bożą. Jezus Chrystus, nasze nierozdzielne życie, jest bowiem myślą Ojca, podobnie jak i biskupi, ustanowieni aż po krańce świata, są w myśli Jezusa Chrystusa.
IV. 1. Należy zatem, abyście postępowali zgodnie z myślą biskupa, co też czynicie. Wasi bowiem kapłani, słusznie szanowani i godni Boga, tak są zestrojeni z biskupem, jak struny z cytrą.
Niechaj nikt nie błądzi: ten kto nie jest wewnątrz sanktuarium, sam pozbawia się chleba Bożego11. Jeśli modlitwa wspólna dwóch pierwszych lepszych ludzi ma moc tak wielką, o ileż potężniejsza jest modlitwa biskupa i całego Kościoła? 3. Kto nie przychodzi na zgromadzenie, ten już popadł w pychę i sam siebie osądził. Napisano bowiem: Bóg sprzeciwia się pysznym. Starajmy się zatem nie przeciwstawiać się biskupowi, abyśmy byli poddani Bogu.
VI. 1. A im dłużej biskup zachowuje milczenie, tym bardziej należy go szanować. Każdego bowiem, kogo Gospodarz przysyła jako włodarza swego domu, tak winniśmy przyjąć, jak Tego, który go przysłał. Jest więc rzeczą jasną, że na biskupa musimy patrzeć jak na samego Pana.
2. Zresztą Onesimos wychwala bardzo wasze uporządkowane postępowanie w Bogu, mówiąc, że wszyscy żyjecie w prawdzie i że nie mieszka wśród was żadna herezja. Nie słuchacie bowiem nikogo, kto by wam mówił cokolwiek innego niż tylko prawdę o Jezusie Chrystusie.” [Do Efezjan III-VI]

Uczynię to, jeśli tylko Pan mi objawi, że w łasce Jego imienia każdy z was i wszyscy razem gromadzicie się w jednej wierze i w Jezusie Chrystusie z rodu Dawida według ciała, Synu Człowieczym i Synu Bożym, aby słuchać biskupa i kapłanów w nienaruszonym posłuszeństwie, łamiąc jeden chleb, który jest pokarmem nieśmiertelności, lekarstwem pozwalającym nam nie umierać, lecz żyć wiecznie w Jezusie Chrystusie.” [Do Efezjan XX]

A zatem Ignacy rysuje tu obraz jednego biskupa miasta, włodarza domu Bożego, i grona pomagających mu prezbiterów. Jak cytra i zjednoczone z nią struny. W kolejnych fragmentach Ignacy obok biskupów i prezbiterów wymienia diakonów:

II. Skoro zasłużyłem na radość ujrzenia was w osobach Damasa, waszego godnego Boga biskupa, godnych kapłanów Bassosa i Apolloniosa oraz mojego towarzysza w służbie, diakona Zetiona… obym mógł cieszyć się nim [nadal], gdyż jest on poddany swemu biskupowi jak łasce Boga, a kapłanom jak prawu Jezusa Chrystusa.
III. 1. A wam godzi się nie wykorzystywać wieku waszego biskupa, lecz ze względu na moc Boga Ojca okazywać mu wszelkie poważanie. Wiem istotnie, że wasi święci kapłani nie nadużywają widocznej w nim młodości, lecz jako rozumni w Bogu poddają się mu [zawsze], właściwie jednak poddają się nie jemu, lecz Ojcu Jezusa Chrystusa, gdyż On jest biskupem wszystkich. 2. Przez szacunek zatem dla Tego, który nas umiłował, godzi się być posłusznym bez żadnej obłudy, ponieważ [jeśli postępujemy inaczej], zwodzimy nie tylko tego widzialnego biskupa, lecz próbujemy także oszukać niewidzialnego. Tu już nie z ciałem mamy do czynienia, ale z Bogiem, który zna rzeczy ukryte.
IV. 1. Godzi się zatem nie tylko zwać się chrześcijaninem, ale nim również być. W istocie niektórzy, choć ciągle mają biskupa na ustach, wszystko robią bez niego. Widać, że nie są oni ludźmi czystego sumienia, a zgromadzenia ich ani ważne, ani zgodne z przykazaniem [Pana].(…)
VI. 1. Skoro więc w osobach, jakie poprzednio wspominałem, ujrzałem i pokochałem całą waszą wspólnotę, zaklinam was, starajcie się wszystko czynić w zgodzie Bożej pod kierunkiem biskupa, który zastępuje wam Boga, kapłanów zastępujących radę Apostołów i moich najdroższych diakonów, mających udział w posłudze Jezusa Chrystusa. On to przed wiekami u Ojca był i objawił się u kresu. 2. Wszyscy zatem przejąwszy obyczaje Boże szanujcie się nawzajem i niechaj nikt nie patrzy na swego bliźniego według ciała, lecz w Jezusie Chrystusie zawsze kochajcie się nawzajem. Niechaj nie będzie w was niczego, co mogłoby was dzielić, lecz jednoczcie się z biskupem i tymi, co wam przewodzą, a jedność ta stanie się obrazem i zarazem nauką nieśmiertelności.
VII. 1. Podobnie więc jak Pan ani sam, ani przez swoich Apostołów, nic nie czynił bez Ojca, z którym stanowi jedno, tak i wy nie róbcie niczego bez biskupa i bez kapłanów. I nie próbujcie przedstawiać jako rozsądne tego, co robicie na własną rękę, lecz wszystko róbcie wspólnie: jedna modlitwa, jedna prośba, jeden duch, jedna nadzieja w miłości, w radości nienagannej. Jeden jest tylko Chrystus, od którego nic nie ma lepszego! 2. Wszyscy więc biegnijcie, by zjednoczyć się jakby w jedną świątynię Boga, jakby wokół jednego ołtarza, w jednym Jezusie Chrystusie, który wyszedł od Ojca jedynego, który był w Nim jedyny i do Jedynego powrócił.” [Do Magnezjan II-VII]

XIII. 1. Starajcie się więc utwierdzić w naukach Pana i Apostołów, aby wszystko, co czynicie, pomyślnie się układało, w ciele i duchu, w wierze i w miłości, w Synu, Ojcu i Duchu, na początku i na końcu, razem z waszym wielce godnym biskupem, drogocennym wieńcem duchowym waszych kapłanów i waszymi miłymi Bogu diakonami. 2. Bądźcie poddani biskupowi i sobie wzajemnie, jak Jezus Chrystus według ciała był poddany Ojcu, Apostołowie zaś Chrystusowi, Ojcu i Duchowi, aby jedność była zarazem cielesna i duchowa.” [Do Magnezjan XIII]

II. 1. Kiedy bowiem jesteście posłuszni waszemu biskupowi jak [samemu Jezusowi Chrystusowi]; to w moich oczach nie żyjecie już według ludzkiego sposobu myślenia, lecz według [myśli Jezusa Chrystusa], który dla was umarł, byście uwierzywszy w śmierć Jego uniknęli śmierci. 2. Jest zatem rzeczą konieczną, abyście – tak, jak to czynicie – nie robili nic bez waszego biskupa, lecz abyście byli posłuszni także i kapłanom niby apostołom Jezusa Chrystusa, który jest naszą nadzieją. W Nim się znajdziemy, jeśli tak właśnie żyć będziemy. 3. Trzeba też, aby i diakoni, będący sługami tajemnic Jezusa Chrystusa, podobali się wszystkim na wszelki sposób. Nie są bowiem usługującymi przy jedzeniu i piciu, lecz sługami Kościoła Bożego.
III. 1. Należy zatem, by wystrzegali się jak ognia wszelkich zarzutów. Podobnie niechaj wszyscy szanują diakonów jak [samego Jezusa Chrystusa], a także biskupa, który jest obrazem Ojca, i kapłanów jak Radę Boga, i Zgromadzenie Apostołów: bez nich nie można mówić o Kościele.
2. Jestem przekonany, że tak właśnie w tych sprawach postępujecie.” [Do Tralleis II-III]

VI. 1. Napominam was zatem, nie ja, ale miłość Jezusa Chrystusa: Używajcie tylko chrześcijańskiego pokarmu, powstrzymujcie się od wszelkiego obcego chwastu, jakim jest herezja. 2. [Są to ludzie], którzy wplatają Jezusa Chrystusa w swoje własne [błędy], by wydać się godnymi zaufania, tak jak ci, co podają śmiertelną truciznę w winie zmieszanym z miodem, a ten, kto o tym nie wie, pije ją z przyjemnością i z tą złowrogą przyjemnością pije śmierć.
VII. 1. Wystrzegajcie się więc takich ludzi. A uczynicie to nie wpadając w pychę i trwając niewzruszenie przy Bogu, Jezusie Chrystusie, a także przy waszym biskupie i przykazaniach Apostołów. 2. Kto jest wewnątrz sanktuarium, ten jest czysty, kto zaś jest zewnątrz sanktuarium, ten czysty nie jest. Znaczy to, że kto czyni coś bez biskupa, kapłanów i diakonów, ten nie ma czystego sumienia.” [Do Tralleis VI-VII]

Pamiętajcie w modlitwie waszej o Kościele w Syrii [tzn. w Antiochii – J.], który ma teraz zamiast mnie Boga za pasterza. Strzec go będzie tylko Jezus Chrystus i wasza miłość.” [Do Rzymian IX, 1]

Jesteście radością moją wieczną i trwałą, zwłaszcza jeśli wszyscy pozostajecie w jedności z biskupem, jego kapłanami i diakonami, wyznaczonymi po myśli Jezusa Chrystusa, których On według własnej woli umocnił i utwierdził swoim Duchem Świętym.
I. 1. O biskupie waszym wiem, że posługi swojej dla pożytku wspólnoty nie wziął sobie sam z siebie ani od ludzi, ani dla próżnej chwały, lecz z miłości Boga Ojca i Pana Jezusa. Jestem pod wrażeniem jego dobroci: jego milczenie może więcej niż pusta gadanina wielu.
2. Dlatego też moja dusza błogosławi jego nastawienie wobec Boga – wiem, że jest prawe i doskonałe – jak również jego nieugiętość, nie znająca jednak gniewu, bo pełną wielkiej dobroci Boga żywego.
II. 1. Tak więc, o dzieci światła prawdy, unikajcie podziału i nauk fałszywych. Gdzie jest wasz pasterz, tam za nim idźcie jako owce.
2. Wiele wprawdzie wilków, wydających się godnymi wiary, zniewala złą rozkoszą Bożych zawodników, lecz takim nie uda się znaleźć miejsca w waszej jedności.
III. 1. Strońcie od szkodliwych chwastów, których Jezus Chrystus nie uprawia, bo nie sadził ich Ojciec. 2. Ja wszakże znalazłem u was nie podział, lecz oczyszczenie. Ci bowiem, co należą do Boga i Jezusa Chrystusa, wszyscy są z biskupem. A i ci, co nawróciwszy się wejdą do jedności Kościoła, także będą należeć do Boga, aby mogli żyć według Jezusa Chrystusa. „Nie łudźcie się”, bracia moi, kto idzie za twórcą rozłamu, ten „nie odziedziczy Królestwa Bożego”. Kto postępuje według obcej myśli, ten nie może być w zgodzie z męką Chrystusa.
IV. 1. Starajcie się zatem uczestniczyć w jednej Eucharystii. Jedno bowiem jest Ciało Pana naszego Jezusa Chrystusa i jeden kielich, by nas zjednoczyć z Krwią Jego, jeden ołtarz, jak też jeden biskup razem z kapłanami i diakonami, współsługami moimi. W ten sposób wszystko, co czynicie, będziecie czynić po myśli Bożej.” [Do Filadelfian I-IV]

VII. 1. Znaleźli się tacy, co chcieli mnie zwieść na sposób ludzki, nie można jednak zwieść Ducha, który jest od Boga. On bowiem „wie, skąd przychodzi i dokąd podąża” i ujawnia rzeczy zakryte. Wolałem będąc wśród was, mówiłem wielkim głosem, głosem Boga: „Trwajcie przy biskupie, kapłanach i diakonach!” 2. Niektórzy podejrzewali mnie, że mówiłem tak, gdyż dowiedziałem się poprzednio o jakimś rozłamie. Świadkiem mi Ten, dla którego jestem więźniem, że nie wiedziałem tego od żadnego człowieka. Duch to głosił mówiąc: „Nie czyńcie nic bez biskupa, strzeżcie swego ciała jako świątyni Bożej, kochajcie jedność, unikajcie podziałów, stańcie się naśladowcami Jezusa Chrystusa, tak jak On jest naśladowcą swego Ojca”.
VIII. 1. Ja więc zrobiłem, co było w mej mocy, jako człowiek stworzony do jedności. Gdzie jest podział i gniew, tam Bóg nie mieszka. Wszystkim którzy żałują, Pan przebacza, jeśli żałując wracają do jedności z Bogiem i z radą swojego biskupa.” [Do Filadelfian VII-VIII]

VIII. 1. Wszyscy idźcie za biskupem, jak Jezus Chrystus za Ojcem, i za waszymi kapłanami, jak za Apostołami. A diakonów poważajcie jak przykazania Boże. Niechaj nikt w sprawach dotyczących Kościoła nie robi niczego bez biskupa. Uważajcie za ważną tylko taką Eucharystię, która sprawowana jest pod przewodnictwem biskupa lub tego, komu on zleci. 2. Gdzie pojawi się biskup, tam niech będzie wspólnota tak, jak gdzie jest Jezus Chrystus, tam i Kościół powszechny. Nie wolno bez biskupa ani chrzcić, ani sprawować agapy, lecz co on zatwierdzi, to i dla Boga będzie miłe. W ten sposób wszystko, co czynicie, będzie pewne i ważne.
IX. 1. Jest rzeczą rozsądną myśleć na przyszłość trzeźwiej i dopóki jeszcze mamy czas, nawrócić się do Boga. Dobrze jest Boga i biskupa poważać. Ten, kto czci biskupa, uczczony jest przez Boga. Ten, kto czyni coś w tajemnicy przed biskupem, służy diabłu.” [Do Kościoła w Smyrnie VIII-IX]

Godzi się zaś, aby mężczyźni, którzy się żenią i kobiety, które wychodzą za mąż, łączyli się z wiedzą biskupa, aby małżeństwo było zawierane zgodnie z myślą Bożą, a nie zgodnie z pożądliwościami. Wszystko niech dzieje się na chwałę Bożą.” [Do Polikarpa V]

VI. 1. Trwajcie przy waszym biskupie, aby i Bóg był z wami. Ofiaruję moje życie za tych, którzy poddani są biskupowi, kapłanom i diakonom – i obym mógł dostąpić z nimi uczestnictwa w Bogu! Pracujcie razem jedni z drugimi, razem walczcie, biegnijcie, cierpcie, śpijcie i budźcie się razem jako włodarze Boga, Jego współpracownicy i słudzy. 2. Starajcie się podobać Temu, pod czyimi rozkazami walczycie, od kogo też żołd dostajecie. Niechaj nikt z was nie okaże się dezerterem. Niech chrzest będzie wam jakby tarczą, wiara – hełmem, miłość – włócznią, a cierpliwość – zbroją. Wasze depozyty to wasze czyny, abyście otrzymali sumy wam należne w całości.” [Do Polikarpa VI]

Ludziom pysznym i buntowniczym nie podobają się słowa Ignacego. Jednak to Ignacy był uczniem apostołów, a nie owi buntownicy, i to Ignacy lepiej wiedział, jaka jest wola Chrystusa i apostołów.

IRENEUSZ Z LYONU (ok. 140-202 r.):

Zbyt wiele miejsca w tej księdze zajęłoby wyliczanie sukcesji [biskupów] we wszystkich Kościołach, przekazujemy zatem tradycję pochodzącą od Apostołów i wiarę głoszoną ludziom tylko na przykładzie największego, najstarszego i wszystkim znanego Kościoła, założonego i ustanowionego przez dwu najsławniejszych Apostołów, Piotra i Pawła, Kościoła w Rzymie, tradycję i wiarę tak, jak dotarła ona do nas dzięki następstwu kolejnych biskupów. Tak właśnie zawstydzimy wszystkich, którzy w jakiś sposób, czy to dla przypodobania się, czy dla próżnej chwały, czy to przez zaślepienie i złą wolę, gromadzą się osobno, nie jak należy. Tymczasem z tym Kościołem, z powodu jego szczególnego autorytetu założenia, winien zgadzać się każdy Kościół, to znaczy wszyscy wierni zewsząd. W nim zawsze została zachowana przez wiernych zewsząd ta tradycja, która wywodzi się od Apostołów.
A więc błogosławieni Apostołowie, zakładając i budując Kościół, powierzyli Linusowi urząd biskupa dla zarządzania Kościołem [a zatem jeden biskup nad jednym miastem, tu: Rzymem – J.]. To ten Linus, którego Paweł wspomniał w Liście do Tymoteusza. Jego następcą był Anaklet. Po nim, jako trzeciemu przypadło biskupstwo Klemensowi, który jeszcze i widział Apostołów, i utrzymywał z nimi kontakty, i na własne uszy słyszał ich nauczanie, i przed oczyma miał ich tradycję. Nie był zresztą sam, gdyż z tego okresu pozostało wtedy wielu, którzy zostali pouczenii przez Apostołów. Za Klemensa powstał niemały zatarg wśród braci w Koryncie. Wówczas Kościół rzymski napisał bardzo ważny list do Koryntian, aby ich zachęcić do zgody, odnowić ich wiarę i zwiastować im właśnie przejętą od Apostołów tradycję. Była to taka oto tradycja, że jest jeden Bóg wszechmogący, stwórca nieba i ziemi, który stworzył człowieka, sprowadził potop, wezwał Abrahama, wyprowadził swój lud z ziemi egipskiej, rozmawiał z Mojżeszem, ustanowił Prawo i wysłał proroków, przygotował ogień dla diabła i jego posłańców. Tego Boga uważają Kościoły za Ojca Pana naszego Jezusa Chrystusa, a wszyscy, którzy chcą się o tym dowiedzieć, mogą to wyczytać z tego listu i tak poznać apostolską tradycję Kościoła. Gdyż list ten jest starszy od tych, którzy teraz głoszą jakieś nauki, którzy wymyślają coś o jakimś drugim bogu ponad demiurgiem i stwórcą wszystkich istniejących rzeczy. Po Klemensie nastąpił Ewaryst, po Ewaryście Aleksander, a następnie szósty, licząc od Apostołów, Sykstus, po nim Telesfor, który poniósł chwalebne męczeństwo, następnie Hygin, dalej Pius, po nim Anicet, po Anicecie nastąpił Soter, a obecnie jest biskupem, jako dwunasty po Apostołach, Eleuteros. Na podstawie takiego porządku i sukcesji tradycja apostolska w Kościele i głoszenie prawdy przechodzi aż do nas. I jest to najpełniejszy dowód, że w Kościele jest przechowana i przekazana w prawdzie, jednak i ożywiająca wiara, od Apostołów aż do dzisiaj” [Ireneusz, AH III,3,2-3].

Także Polikarp był nie tylko uczniem Apostołów, nie tylko kontaktował się z wieloma, którzy widzieli naszego Pana, ale to Apostołowie ustanowili go biskupem dla Azji w Kościele Smyrny [jeden biskup w mieście – J.]. Ja to widziałem w najwcześniejszej młodości, bo żył długo i odszedł z tego życia jako sędziwy starzec po bardzo chwalebnym i wspaniałym męczeństwie. Ten zawsze uczył tego, czego sam nauczył się od Apostołów, a co przekazuje też Kościół, i tylko to jest prawdą. Poświadczają o tym do dzisiaj wszystkie Kościoły Azji i następcy Polikarpa. Był więc o wiele bardziej wiarygodnym autorytetem i świadkiem o wiele bardziej wiernym wobec prawdy niż Walentyn, Marcjon i pozostali ze swymi przewrotnymi poglądami. Za czasów Aniceta przebywał w Rzymie. Wówczas nawrócił do Kościoła Bożego wielu z tych wspomnianych wyżej heretyków, gdy głosił, że przejął jedną i jedyną prawdę od Apostołów, że tę prawdę przekazuje Kościół. Żyją jeszcze tacy, którzy słyszeli, jak opowiadał, że Jan, uczeń Pański, idąc kiedyś w Efezie do łaźni, gdy zobaczył w niej Cerynta, nie biorąc kąpieli, wybiegł z łaźni wołając: „uciekajmy, łaźnia może się zapaść, gdyż jest w niej Cerynt, wróg prawdy”. Ten sam także Polikarp, gdy spotkał go kiedyś Marcjon i zapytał: „czy mnie poznajesz?”, odrzekł: „poznaję cię, poznaję, pierworodnego syna szatana”. Apostołowie i ich uczniowie zachowywali taką ostrożność w tej sprawie, że nawet nie chcieli rozmawiać z kimś spośród tych, którzy deprawowali prawdę, stosownie do tego, co mówił Paweł: „Heretyka po pierwszym i drugim upomnieniu unikaj, wiedząc, że taki jest przewrotny i grzeszy, i sam na siebie sprowadza potępienie”. Istnieje także bardzo ważny list Polikarpa do Filipian. Kto chce i troszczy się o swoje zbawienie, może z niego się dowiedzieć, jaką miał wiarę i jaką prawdę głosił. Także założony przez Pawła Kościół w Efezie, w którym zatrzymał się Jan wśród jego wiernych aż do czasów Trajana, ten Kościół jest wiernym świadkiem apostolskiej tradycji” [AH III,3,4].

Tak więc tradycja Apostołów, która została objawiona na całym świecie, jest dostępna w każdym Kościele dla wszystkich, którzy prawdziwie chcą zobaczyć prawdę. Możemy wyliczyć tych, którzy zostali ustanowieni przez Apostołów jako biskupi w poszczególnych Kościołach i są ich następcami aż do naszych czasów. I niczego takiego nie uczyli ani też nie poznali, o czym śnią tamci [gnostycy].” [AH III,3,1].

Dlatego trzeba słuchać prezbiterów [w znaczeniu biskupów miast – J.], którzy są w Kościele i mają swe następstwo od Apostołów, jak już ukazaliśmy. Razem z następstwem biskupstwa otrzymali godny zaufania charyzmat prawdy, tak jak to się spodobało [Bogu] Ojcu. Wszyscy inni, którzy nie chcą nic wiedzieć o owym następstwie, sięgającym aż do początków, i zbierają się osobno w jakimś miejscu, są podejrzani; są albo heretykami o fałszywych poglądach, albo schizmatykami, wyniosłymi i zadufanymi w sobie, albo działają jak hipokryci, tylko dla zysku i próżnej chwały” [AH IV,26,2].

„Tacy prezbiterzy odżywiają Kościół, o jakich też prorok powiada: „Dam wam waszych władców w pokoju, waszych biskupów [gr. episkopos] w sprawiedliwości” (Iz. 60:17, LXX). O których również Pan powiedział: „Któż więc jest sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, aby im dawał pokarm o właściwej porze? Błogosławiony ten sługa, którego pan, gdy przyjdzie, zastanie tak czyniącego” (Mat. 24:45-46). Paweł, nauczając nas, gdzie można ich znaleźć, mówi: „Bóg ustanowił w Kościele, po pierwsze apostołów, po drugie proroków, po trzecie nauczycieli” (1 Kor. 12:28). Tam więc należy poznawać prawdę, gdzie zostały złożone charyzmaty Pańskie, a mianowicie u tych, którzy posiadają tę sukcesję Kościoła, która pochodzi od apostołów” [AH IV,26,5].

Ireneusz napisał prawdę. W jego czasach kościół w Rzymie i inne lokalne kościoły zachowały czysty Przekaz apostolski, tzn. Tradycję. Dlatego, chcąc dziś interpretować trudne miejsca w Piśmie Świętym należy radzić się ówczesnej Tradycji. Dzisiejsza Tradycja zawiera trochę braków i dodatków w stosunku do Tradycji, o której pisze Ireneusz. Dlatego dzisiejszej Tradycji radzić się można tylko w tym, w czym jest zgodna z pierwotną. Radzić się Tradycji apostolskiej trzeba, czytając pisma prawowiernych autorytetów z wieków I-III. Należą do nich autor-autorzy Didache, Klemens Rzymski, Ignacy z Antiochii, Polikarp ze Smyrny, Justyn Męczennik, Ireneusz z Lyonu, Hipolit, Cyprian z Kartaginy. Nawet w IV wieku znaleźć można pojedyncze autorytety, jak Epifaniusz z Salaminy lub św. Marcin, jako przykład do naśladowania, który w obliczu wojny stanął przed cesarzem i odmówił służby wojskowej.

TERTULIAN (ok. 155-240 r.):

Zresztą jeśli jakieś herezje ośmielają się wszczepiać w czasy apostolskie, ażeby uchodzić za pochodzące od Apostołów a stąd przekazujące apostolską tradycję, to możemy im odpowiedzieć: niech ukażą nam początki swych kościołów, niech rozwiną szereg swych biskupów i wykażą, że ich biskupi drogą nieprzerwanego następstwa sięgają samych początków, tak, by pierwszego z nich mianował i poprzedzał któryś z Apostołów lub uczniów apostolskich, stale przebywających z Apostołami. W ten bowiem sposób kościoły apostolskie dowodzą swej powagi. Tak właśnie kościół smyrneński stwierdza, że Polikarp był mianowany przez Jana; rzymski powołuje się na ustanowienie Klemensa przez Piotra, podobnie zresztą wszystkie inne kościoły. Każdy z nich wymienia konkretną osobę powołaną na biskupstwo przez samego Apostoła, a przez to samo na pośredniczącą rolę w przekazywaniu ziarna nauki apostolskiej. Niech heretycy wymyślą coś podobnego, skoro ośmielają się na bluźnierstwo” [Preskrypcja przeciw heretykom 32].

„Pozostaje jeszcze wspomnieć na zakończenie tego traktatu o przepisach udzielania i przyjmowania chrztu. Prawo udzielania chrztu posiada ze swej istoty najwyższy kapłan: którym jest biskup. Następnie prezbiterzy i diakoni, jednakże nie bez upoważnienia biskupa z racji godności Kościoła. [Porównaj Ignacy z Antiochii: „Nie wolno bez biskupa ani chrzcić, ani sprawować agapy, lecz co on zatwierdzi, to i dla Boga będzie miłe”; Do Smyrny VIII, 2]. Gdy się to przestrzega utrzymuje się pokój. Prawo to również przysługuje i laikom, ponieważ co otrzymuje się równym prawem, równym też można przekazać; oczywiście prawo to przysługuje laikom wówczas, jeśli już nie są wezwani biskupi, prezbyterzy czy diakoni. Nauki bowiem Pana nie powinno ukrywać się przed nikim. Stąd też i chrzest jako zapis boży może być przez wszystkich sprawowany. Jeśli jednak wyższym stopniom hierarchicznym nie przystoi przywłaszczać sobie funkcji biskupich, to tym bardziej laików obowiązuje prawo szacunku i skromności. Przywłaszczacie sobie funkcji biskupich jest matką schizm. ‚Wszystko jest dozwolone, mówi Apostoł, lecz nie wszystko jest pożyteczne’. Wystarczy ci oczywiście, jeśli się tym prawem posłużysz w razie konieczności, jeśli będziesz miał ku temu okazję czy to z powodu miejsca, czasu, czy osoby. Wówczas bowiem śmiałość śpieszącego na pomoc jest usprawiedliwiona, jeśli zmusza okoliczność znajdującego się w niebezpieczeństwie. Albowiem ten zawiniłby względem człowieka ginącego, jeśli zaniedbałby udzielić tego, co mógł swobodnie” [O chrzcie 17]

HIPOLIT RZYMSKI – TRADYCJA APOSTOLSKA (ok. 215 rok)

Hipolit napisał tekst zatytułowany „Tradycja Apostolska”. Ze wstępu polskiego wydania: „Tradycja Apostolska jest zasadniczo opisem zwyczajów i liturgii rzymskiej, jakie znał Hipolit. Data napisania Tradycji Apostolskiej pozostaje nieznana. J.M. Jungmann uważa, że Tradycja Apostolska została napisana około roku 217, Dix, Altaner i Quasten, że w roku 215. Można więc przyjąć, że Tradycja Apostolska została napisana około roku 215 w Rzymie. (…) Tradycja Apostolska ma duże znaczenie teologiczne, liturgiczne, kanoniczne i ekumeniczne. Daje nam obraz życia Kościoła w III wieku, a także pierwszy formularz sakry biskupiej i Eucharystii, składającej się z jednej nieprzerwanej modlitwy. Na podstawie Tradycji Apostolskiej w III-V wiekach powstały inne anafory, stąd znaczenie Tradycji Apostolskiej dla nauki.”

Jak wyglądała czynność wyświęcania biskupa ok. roku 215? Hipolit przekazuje:

Teraz przechodzimy od miłości, jaką Bóg świadczył wszystkim świętym, do sedna tradycji, która jest właściwa Kościołom, aby ci, którzy zostali dobrze pouczeni, zachowali tradycję, która przetrwała aż do naszych czasów. Dajemy wykład tej tradycji, żeby uświadamiając ją sobie czuli się umocnieni, pomimo upadku lub błędu, jaki powstał niedawno z powodu niewiedzy lub pomyłek. Duch zaś przekazuje łaskę doskonałą mającym prawdziwą wiarę, żeby wiedzieli co trzeba i aby będący na czele Kościoła tłumaczyli i zachowywali wszystko.
Biskupem może zostać tylko ten, kto zostanie wybrany przez cały lud; kiedy zostanie ogłoszony i spodoba się wszystkim, niech zbierze się lud razem z prezbiterium, i obecnymi biskupami [innych miast – J.] w dzień niedzielny. Po zgodzie wszystkich niech włożą na niego ręce, a prezbiterium niech stoi w milczeniu. Niech wszyscy zachowują milczenie, modląc się w sercu z powodu zstąpienia Ducha. Na prośbę wszystkich jeden z obecnych biskupów kładąc rękę na tego, kto jest święcony na biskupa, niech się modli, mówiąc:
Boże i Ojcze Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojcze miłosierdzia i Boże wszelkiej pociechy, Który przebywasz na wysokościach i spoglądasz na niskości, Który znałeś wszystko zanim powstało; Ty dałeś Kościołowi Swemu nakazy przez Słowo Swojej łaski, przeznaczając od początku ród sprawiedliwych od Abrahama, umacniając książąt i kapłanów i nie zostawiłeś swej świątyni bez opieki. Ty od początku wieków zamierzyłeś w swej dobroci objawić siebie w tych, których wybrałeś, przeto wylej teraz z mocy Twojej, z Ducha Twego ochoczego, Którego dałeś Swemu umiłowanemu Synowi Jezusowi Chrystusowi, Którego On darował świętym Apostołom, założycielom Kościoła, na każdym miejscu sławiącego Ciebie chwałą bez końca i wysławiającego Twoje Imię. Ojcze, znający serca, daruj temu słudze Twemu wybranemu przez Ciebie na biskupa, aby pasł święte Twoje stado i nienagannie zachowywał przed Tobą pierwszeństwo kapłaństwa służeniem [Tobie] dniem i nocą, nieustannie jednając Twoje Oblicze i ofiarując dary Twego świętego Kościoła, [i] łaskę Ducha, Który upodobał sobie pierwszeństwo w kapłaństwie, aby miał władzę odpuszczania grzechów według Twego nakazu, a także rozwiązywania wszelkich więzów według władzy, jaką dałeś Apostołom i dogadzał Tobie w łagodności i czystości serca, przynosząc Tobie wonności [modlitwy] przez Syna Twego Jezusa Chrystusa, przez Którego przynależy Tobie chwała, potęga i cześć, Ojcu i Synowi ze Świętym Duchem, i teraz i na wieki wieków. Amen.”
Wyświęconemu na biskupa niech wszyscy dadzą pocałunek pokoju, witając go, albowiem stał się tego godny. Diakoni natomiast niech przyniosą do niego ofiarę i on kładąc na nią razem z całym prezbiterium ręce, niech mówi, zanosząc dziękczynienie:
Pan z wami”.
I wszyscy niech odpowiadają:
I z duchem twoim”.
W górę serca”.
Wznosimy je do Pana”.
Dzięki składajmy Panu”.
Godne to i sprawiedliwe”.
I wtedy niech biskup kontynuuje tak:
Dzięki składamy Tobie Boże przez umiłowanego Syna Twego Jezusa Chrystusa, Którego posłałeś nam w czasach ostatecznych jako Zbawiciela, Odkupiciela i Zwiastuna Twojej woli, Który jest Słowem nierozdzielnym od Ciebie, przez Którego wszystko stworzyłeś według Twojej woli, Którego posłałeś z niebios w łono Dziewicy i Który będąc w łonie wcielił się i okazał Twoim Synem, zrodzonym z Ducha Świętego i z Dziewicy.
Wypełniając Twoją wolę i czyniąc Tobie naród święty On rozpostarł ręce, aby wyzwolić od męki tych, którzy w Ciebie wierzą.
On, dobrowolnie wydając siebie na mękę, aby skruszyć śmierć i rozbić więzy szatana, zwyciężyć otchłań i objawić światłość sprawiedliwym, przygwoździć wyrok i okazać zmartwychwstanie, wziął chleb [i] dzięki Tobie składając, powiedział: «Bierzcie i jedzcie, To jest Ciało moje, za was łamane». Podobnie i kielich, mówiąc: «To jest Krew moja, która za was jest wylana. To, ilekroć czynić będziecie, czyńcie na moją pamiątkę».
Wspominając przeto Jego śmierć i zmartwychwstanie, ofiarujemy Tobie chleb i kielich, zanosząc dziękczynienie za to, że uczyniłeś nas godnymi stać przed Tobą i służyć Tobie.
I prosimy, żebyś zesłał Ducha Twego Świętego na ofiarę Świętego Kościoła: w jedno zbierając, daruj wszystkim przyjmującym świętości wypełnienie Ducha Świętego i umocnienie wiary w prawdzie, abyśmy Ciebie wychwalali i wysławiali przez Syna Twego Jezusa Chrystusa, przez Którego Tobie cześć i chwała, Ojcu i Synowi ze Świętym Duchem, w świętym Kościele, i teraz i na wieki wieków. Amen.” [Tradycja Apostolska 1-3]

Jak natomiast wyglądało wtedy wyświęcanie prezbiterów i diakonów?

Kiedy zaś jest święcony prezbiter, to niech biskup włoży rękę na jego głowę, której dotykają także prezbiterzy i niech mówi, zgodnie z tym, co powiedzieliśmy powyżej o biskupach, modląc się i mówiąc:
Boże i Ojcze Pana naszego Jezusa Chrystusa, wejrzyj na tego sługę Twego i daruj mu ducha łaski i rady prezbiterium, aby pomagał rządzić Twoim ludem z czystym sercem, podobnie jak Ty troszczyłeś się o swój naród wybrany, nakazując Mojżeszowi wybrać kapłanów, których napełniłeś Twym Duchem i Którego dajesz Twemu słudze.
Teraz, o Panie, objaw nieskalanie zachowując w nas ducha Twojej łaski i uczyń nas godnymi, abyśmy wierząc służyli Tobie w prostocie serca, wysławiając Ciebie przez Syna Twego Jezusa Chrystusa, przez Którego Tobie chwała i potęga, Ojcu i Synowi ze Świętym Duchem, w świętym Kościele, i teraz i na wieki wieków. Amen”.
Kiedy święcony jest diakon, niech będzie wybrany tak, jak to już powiedziano wyżej i tak samo niech jeden tylko biskup wkłada na niego rękę. Jak żeśmy to powiedzieli, przy święceniu diakona niech wkłada rękę jeden tylko biskup, dlatego, że on nie jest święcony dla kapłaństwa, ale dla służenia biskupowi, żeby wypełniać to, co mu nakaże.
Oczywiście, nie uczestniczy on w radzie kapłanów, ale troszczy się i zgłasza biskupowi, co należy czynić: nie otrzymuje on wspólnego dla prezbiterium ducha, którego oni stają się uczestnikami, ale otrzymuje tego ducha, który powierza go pod władzę biskupa. Oto dlaczego jeden tylko biskup święci diakona; na prezbitera zaś wkładają ręce także i prezbiterzy, z powodu wspólnego i podobnego dla nich ducha. Ale prezbiter ma tylko prawo otrzymywać go, rozdawać zaś nie ma prawa. Dlatego prezbiter nie święci; nad prezbiterem bowiem święcenie się zamyka, kiedy święci biskup.

Przy święceniu zaś diakona niech mówią:
Boże, Który wszystko stworzyłeś i uporządkowałeś Słowem, Ojcze Pana naszego Jezusa Chrystusa, Którego posłałeś dla wypełnienia Swojej woli i objawienia nam Swego zamiaru, daruj świętego Ducha łaski, równości i gorliwości temu słudze Twemu, którego wybrałeś, aby służył Twemu Kościołowi i ofiarował… w świętości do Twego ołtarza to, co przynoszą według dziedzictwa wielkiego arcykapłana, żeby służąc nieskalanie, nienagannie i czysto, a także ze światłym umysłem, był godnym, według Twojej woli, tej wielkiej i wysokiej godności… żeby on wychwalał Ciebie i wysławiał przez Twego Syna Jezusa Chrystusa Pana naszego, przez Którego Tobie chwała, potęga i sława ze Świętym Duchem, teraz i zawsze i na wieki. Amen”.” [Tradycja Apostolska 6-7]

Jak wyglądało udzielenie daru Ducha Świętego ochrzczonym wcześniej w wodzie? Prawo do bierzmowania miał tylko biskup:

Biskup natomiast, kładąc na nich rękę, niech mówi:
Panie Boże, Który uczyniłeś ich godnymi odpuszczenia grzechów przez umycie odrodzenia [uczyń ich godnymi zstąpienia] Ducha Świętego, ześlij na nich swoją łaskę, żeby służyli Tobie zgodnie z Twoją wolą, albowiem Tobie przynależy Chwała, Ojcu i Synowi ze Świętym Duchem, w świętym Kościele, i teraz i na wieki wieków. Amen”.
Następnie, nalewając sobie poświęcony olej na rękę i kładąc ją na głowie [ochrzczonego], niech mówi: „Namaszczam ciebie świętym olejem w [imię] Pana Ojca Wszechmogącego i Jezusa Chrystusa i Świętego Ducha”.
I namaszczając jego czoło, on [biskup] daje mu pocałunek i mówi: „Pan z tobą”. A namaszczony niech mówi: „I z duchem twoim”. W ten sposób on [biskup] czyni nad każdym oddzielnie. Od tej chwili niech modlą się oni wraz z całym ludem. Modlić się bowiem z wiernymi przedtem, zanim oni wypełnili to wszystko, [ochrzczeni] nie powinni. Po modlitwie niech dadzą im pocałunek pokoju.” [Tradycja Apostolska 21]

LIST KORNELIUSZA, BISKUPA RZYMU, DO FABIUSZA, BISKUPA ANTIOCHII (251 rok)

Tło Listu. Rok 251. Nowacjan pragnął być biskupem Rzymu, ale wybrano i wyświęcono Korneliusza. Co na to Nowacjan?

Wybrał więc sobie [Nowacjan] dwóch wspólników, którzy się wiecznego wyrzekli zbawienia, wysłał ich do jakiejś maleńkiej i nic nie znaczącej miejscowości w Italji, i tam dobrze przygotowanym wymysłem otumanił trzech biskupów, ludzi pospolitych i prostych. Kazał ich zapewnić i zaręczyć im, że muszą co prędzej i koniecznie przybyć do Rzymu, by wreszcie za innych biskupów i ich własnem pośrednictwem zakończyć się mogło całe to nieporozumienie, które wybuchło. Gdy zaś rzeczywiście przybyli owi ludzie, zbyt prości, jak się rzekło, na intrygi i przebiegłości niegodziwców, kazali ich zamknąć przez podobnych do siebie osobników. O godz. 10-ej, gdy sobie podpili i byli trunkiem odurzeni, gwałtem ich przymusił do dania sobie święceń biskupich, przez udane jakieś i nic nie znaczące rąk włożenie, a teraz chytrze i przebiegle broni tego swego biskupstwa, aczkolwiek mu ono wcale nie przysługuje. Krótko potem jeden z tych biskupów powrócił na łono kościoła, żałując i spowiadając się grzechu swego. Przyjęliśmy go do wspólności jako laika, na prośby, jakie za nim cały lud zebrany zanosił. Dla dwóch innych biskupstw wyświęciliśmy następców i wysłaliśmy ich do miejscowości, w których tamci byli.
Czy więc ten „obrońca ewangelji” nie wiedział, że tylko jeden biskup może być w kościele katolickim? [tzn. w danym okręgu miejskim, tu: w Rzymie – J.] Przecie wiedział o tem, bo inaczej jakżeżby być mogło, że w tym tutaj kościele jest 46 kapłanów [tzn. prezbiterów – J.], 7 diakonów, 7 subdiakonów, 42 akolitów, 52 egzorcystów, lektorów i ostjarjuszów, więcej niż 1500 wdów i biednych, których wszystkich żywi łaska i miłość Pańska?” [Euzebiusz, Historia Kościoła, VI, 43]

Widać tu doskonale, jak wyglądała hierarchia kościoła w Rzymie w roku 251. Jeden biskup, 46 prezbiterów, 7 diakonów. Szacuje się, że wiernych w mieście i okolicach musiało być 30-50 tysięcy. Ponadto widać tu, że biskupa mogli wyświęcić tylko biskupi (minimum dwóch, trzech) przez nałożenie rąk; rozumiano, że tylko oni mieli władzę apostolską związywania i rozwiązywania.

CYPRIAN Z KARTAGINY (biskup w latach 248-258)

Powyższa schizma Nowacjana znalazła odzwierciedlenie w Listach Cypriana, biskupa Kartaginy. Do zwolenników Nowacjana Cyprian napisał:

Przygniata mnie i martwi, nie do zniesienia gnębi, wstrząsa i prawie ze smutku załamuje moje serce wiadomość, że wy tam wbrew zarządzeniu Boga, w niezgodzie do praw ewangelii i ustaw dotyczących jedności katolickiej, zgodziliście się na wybór innego biskupa [w jednym mieście, Rzymie]. To się nie godzi i być nie może. To jest założenie drugiego Kościoła, rozdarcie członków Chrystusa, rozszarpanie ducha i jednego ciała Pańskiej trzody, wywołane współzawodnictwem przez rozłam.” [Pisma starochrześcijańskich pisarzy, Tom I, św. Cyprian – Listy, List 46]

Część schizmatyków wróciła do Kościoła, rozumiejąc, że w danym mieście-diecezji może być tylko jeden prawowity biskup, o czym Korneliusz doniósł Cyprianowi:

Przytaczam ich [powracających] własne słowa: „Uznajemy, że wszechmogący Bóg i Chrystus Pan nasz wybrał Korneliusza na biskupa najświętszego katolickiego Kościoła. Wyznajemy nasz błąd. Oszukano nas, omamiono zdradą i nęcącą gadaniną. Chociaż zdawało się nam, że pozostajemy w jakiejś łączności ze schizmatyckim i heretyckim człowiekiem, to jednak serce nasze zawsze było w Kościele. Znamy dobrze, że jeden jest Bóg, jeden jest Chrystus Pan, którego wyznaliśmy, że jeden jest Duch Święty, że w Kościele jeden tylko musi być biskup”” [List 49]

Cyprian o tym, że przez jakiś czas nie było w Rzymie biskupa:

Z rozstrzygnięciem zaś jak należy postępować z upadłymi [którzy pod groźbą złożyli ofiarę bożkom] kazałem tymczasem czekać, dopóki cisza i pokój nie powróci i łaska boska nie pozwoli nam biskupom [z różnych miast-diecezji] zebrać się razem, byśmy wspólnie rozważyli szczegółowo i naradzili się, co należy czynić. Jeśliby natomiast przed podjęciem przez nas odpowiedniej uchwały ktoś odważył się lekkomyślnie przyjmować upadłych do wspólnoty, ten ma być z niej wykluczony. Pisałem o tym również obszernie do kleru w Rzymie, który wtedy nie miał biskupa” [List 55]

A zatem tylko jeden biskup mógł mieć władzę w Rzymie. Choć było tam wówczas kilkudziesięciu prezbiterów, to jednak Cyprian pisze, że nie było biskupa. Potem na biskupa Rzymu wybrano Korneliusza. Cyprian tak to opisuje:

Przez co, najdroższy nasz Korneliusz stał się tak miły Bogu i Chrystusowi i zdobył zaufanie całego Kościoła i wszystkich Jego współbiskupów? Właśnie przez to, że nie nagle dostąpił biskupstwa, lecz spełniał kolejno kościelne urzędy i w służbie Pana często zyskiwał zasługi; idąc przez wszystkie stopnie, wstąpił wreszcie na wzniosły szczyt kapłańskiej godności. Wreszcie nie żądał, ani nie chciał biskupstwa, jak inni, którzy się nadymają zarozumiałością i pychą. On, spokojny i skromny, jakimi są zwykle ci, których na to stanowisko Bóg wybiera, w swej dziewiczej czystości, w swej wrodzonej pokorze i strzeżonej przezeń skromności nie użył, jak niektórzy [tzn. Nowacjan], siły, aby zostać biskupem, lecz sam uległ sile, aby przyjąć godność biskupią. Został biskupem, wybrany przez wielu naszych kolegów, którzy wówczas byli w Rzymie, i ci przysłali nam list o jego wyborze. Ci właśnie obecni wystawili mu zaszczytne i chwalebne świadectwo. Korneliusz został biskupem na mocy wyroku Boga i Jego Chrystusa na podstawie świadectwa prawie wszystkich członków kleru, głosem obecnego przy tym ludu; przez kolegium biskupów, starszych, dobrych mężów i to wtedy, gdy nikt przed nim nie był wybrany i gdy miejsce Fabiana, tj. katedra Piotra, była nieobsadzona. Skoro objął to stanowisko i został potwierdzony wolą Boga i zgodą nas wszystkich, każdy, kto chciałby (w jego miejsce) zostać biskupem [tzn. Nowacjan], musi koniecznie zostać nim poza Kościołem, a kto nie pozostaje w łączności z Kościołem, kościelnej konsekracji mieć nie może. Chociażby był nie wiedzieć kim, choćby się jak najbardziej chlubił i miał wielkie roszczenia, jest tylko bezbożnym, obcym, jest poza (Kościołem). A ponieważ w Kościele [w danym mieście-diecezji] po pierwszym biskupie drugi być nie może, dlatego każdy kto poza tym jednym, który musi być jedynym, zostałby ustanowiony, nigdy nie będzie drugim biskupem, lecz pozostanie zawsze niczym.” [List 55]

Wkrótce prawidłowo wybrany biskup Rzymu Korneliusz został zabity w prześladowaniach. Cyprian napisał:

Kościół bowiem jest jeden i jako jeden nie może być równocześnie wewnątrz i na zewnątrz. Jeśli jest u Nowacjana, to nie był u Korneliusza, jeżeli zaś był u Korneliusza, który po biskupie Fabianie prawnie nastąpił i którego Pan poza chwałą kapłaństwa również męczeństwem wsławił, to Nowacjan nie jest w Kościele i za biskupa uważany być nie może, bo wzgardziwszy ewangeliczną i apostolską tradycją, po nikim nie nastąpił, sam się nim uczynił. Kto bowiem nie jest konsekrowany w Kościele, ten w żaden sposób nie może być w Kościele i nim rządzić.” [List 69]

Władzę biskupią i różnicę między biskupem a prezbiterami dobrze widać na tle kwestii: jak postępować z tymi, którzy upadli w obliczu prześladowań? Cyprian uznawał, że takie przewinienie wymaga okresu pokuty i badania życia pokutników zanim dopuści się ich do komunii. Biskup uważał, że okres pokuty musi być dłuższy niż okres prześladowania, żeby zbyt szybkie przyjmowanie upadłych nie zachęcało innych do zaparcia się wiary – skoro mogą zaraz wrócić do komunii. Nie wszyscy prezbiterzy to rozumieli i postępowali wbrew woli biskupa. Cyprian pisał:

To zaś, co sami przezornie dla Boga i ze czcią dla kapłana Bożego czynicie, niektórzy prezbiterzy udaremniają. Nie dbają oni ani o bojaźń Boga, ani o cześć należną biskupowi. (…) Tam jednak, wbrew ewangelii, wbrew temu o co mnie prosiliście, przed wypełnieniem przez upadłych pokuty, przed wyznaniem ich ogromnej winy, zanim biskup i kler położyli na nich swe ręce, ci ośmielają się składać za nich ofiary i udzielać im Eucharystii. W ten sposób bezczeszczą święte Jego ciało, choć jest powiedziane: „Kto pożywał chleb, albo pił kielich Pana niegodnie, winien będzie ciała i krwi pańskiej”” [List 15].

Bo czyż nie powinniśmy się obawiać wielkiego niebezpieczeństwa od obrażonego Pana, skoro niektórzy z prezbiterów, niepomni na ewangelię, na swe stanowisko, nawet na przyszły sąd Pana, ani na swego biskupa, przywłaszczają sobie wszystko z obelgą i pogardą dla zwierzchnika? Czy coś podobnego miało miejsce za naszych poprzedników? (…) Tym bardziej gubią się ci, którzy mogąc się podnieść [z grzechu zaparcia się Pana], głębiej upadają. Przecież, wszystkim wiadomo, że grzesznicy i za najmniejsze winy muszą czynić przez określony czas pokutę i okazać ją przez określone akty zewnętrznie. A prawo do wspólnoty uzyskują dopiero przez nałożenie rąk biskupa i kleru. Tymczasem teraz, jeszcze w krwawym okresie prześladowania, i gdy pokój jeszcze Kościołowi nie został przywrócony, dopuszcza się ich do wspólnoty, składa się ofiary w ich imieniu, zanim uczynili pokutę, zanim okazali ją zewnętrznie, zanim biskup i kler włożyli na nich swe ręce, podaje się im Eucharystię, choć jest napisane: „Ktokolwiek by pożywał ten chleb albo pił kielich Pana niegodnie, winien będzie ciała i krwi Pana”.” [List 16]

Dowiaduję się jednak, że niektórzy z prezbiterów, nie pamiętając o ewangelii, nie myśląc o tym, co męczennicy do nas napisali, i o czci, należnej biskupowi, jego kapłaństwu i katedrze, zaczęli już przyjmować do wspólnoty upadłych [którzy zaparli się Pana], składać za nich ofiary, udzialać im Eucharystii. Tu należy postępować stopniowo. Jeśli bowiem za mniejsze winy, i to nie przeciw Bogu popełnione, wymaga się pokuty przez określony czas, wyznania i zbadania życia tego, kto czyni pokutę i nie może być przyjęty do wspólnoty, jeśli biskup i kler nie włożą na niego rąk, to ileż bardziej, gdy idzie o najcięższe, najstraszniejsze winy, należy wszystko załatwiać ostrożnie, z umiarkowaniem według karności Pana” [List 17].

1. Pan nasz, którego nakazów winniśmy się lękać i przestrzegać, mówiąc w swej ewangelii o godności biskupa i ustroju swego Kościoła, oświadcza i mówi do Piotra: „Ja ci powiadam, że ty jesteś Piotrem, na tej opoce zbuduję Kościół mój i bramy piekielne nie zwyciężą go. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego, a cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebiesiech, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebiesiech” [Cyprian stosuje te słowa do wszystkich biskupów, a nie tylko do biskupa Rzymu – J.]. Wprawdzie zmieniają się czasy i sprawujący urzędy, ale trwa nieustannie ustanawianie biskupów i zarząd Kościoła tak, że Kościół opiera się na biskupach i wszystkie sprawy kościelne przez tych zwierzchników są załatwiane.
Jeśli to w ten sposób prawem bożym zostało ustanowione, dziwię się, że niektórzy z zuchwałą zarozumiałością tak mi napisali, jakby ich list był wystosowany w imieniu Kościoła, chociaż Kościół składa się z biskupów, z kleru i wszystkich którzy wytrwali. Jest rzeczą niemożliwą, aby miłosierdzie i niezwyciężona potęga Pana miała dopuścić, żeby liczba upadłych miała nazywać się Kościołem. Jest bowiem napisane: „Bóg jest Bogiem żywych, a nie umarłych”. Pragniemy, aby wszyscy odzyskali życie i powrócili do dawnego stanu. W tej sprawie zanosimy prośby i westchnienia. Jeśli jednak niektórzy upadli chcą być Kościołem, sądzą nawet że u nich i w nich jest Kościół, to cóż nam pozostaje innego, jak tylko ich prosić, aby nas zechcieli przyjąć do Kościoła? Ulegli więc i spokojni, i nieśmiali mają być ci, którzy mają świadomość swego upadku i powinni zadośćuczynić Bogu. Niech nie wysyłają listów w imieniu Kościoła, lecz niechaj raczej wiedzą, że piszą do Kościoła.” [List 33]

Znamienne są słowa Cypriana, które potwierdzają, że za swój kościół (lokalny) każdy biskup odpowiada bezpośrednio przed Bogiem, a nie jest pod kierownictwem innego biskupa:

Zachowując węzły zgody i trzymając się ze ścisłą wiernością nauki o jedności Kościoła katolickiego każdy biskup postępuje i zarządza u siebie według swego sumienia a za swe postępowanie zda rachunek przed Bogiem.” [List 55, 21]

W podobnym duchu napisał Cyprian do samego biskupa Rzymu, Korneliusza:

Po tym wszystkim ustanowiwszy sobie przez heretyków pseudobiskupa, odważają się jeszcze [grzesznicy wyłączeni przez Cypriana] popłynąć i do stolicy Piotra i do Kościoła zajmującego pierwsze miejsce, źródła jedności kapłańskiej, i tu wiozą listy schizmatyków i bezbożników, nie myśląc o tym, że zwracają się do Rzymian, których wiarę wychwala Apostoł i do których wiarołomstwo nie może mieć dostępu. I jaki był powód ich przybycia i oświadczenia, że wybrali pseudobiskupa przeciw biskupom? Albo im się podoba to, co uczynili i trwają w swym występku, albo jeśli im się to nie podoba i się wycofują, to przecież wiedzą do kogo powinni powrócić. Postanowiliśmy przecież wszyscy [biskupi Kościoła], a jest to słuszne i sprawiedliwe, by sprawa każdego [grzesznika] tam była rozpatrywana, gdzie też winę popełniono. Poszczególni pasterze otrzymali część trzody, którą każdy rządzi i kieruje i za swe postępowanie zda rachunek przed Panem. Jeśli tak, to oczywistą jest rzeczą, że nam podlegli [grzesznicy] nie powinni się kręcić wszędzie [tzn. szukać protekcji u biskupa Rzymu] i istniejącą zgodę między biskupami zrywać swym zdradliwym i oszukańczym podstępem, lecz tam powinni odpowiadać, gdzie mogą mieć oskarżycieli i świadków swego występku. Chyba, że ci nieliczni bezbożnicy i zatraceńcy uważają, że mniejsza jest powaga biskupów przebywających w Afryce [niż biskupów w Rzymie], którzy już ich osądzili, oraz ich sumienia skrępowane więzami wielu występków potępili niedawno z całym naciskiem swoim wyrokiem. Ich sprawa jest już zbadana, a wyrok na nich już został wydany i nie odpowiadałoby to powadze biskupów, gdyby im można zarzucić, że w swym postępowaniu są chwiejni i niestali, skoro Pan naucza, mówiąc: Niech mowa wasza będzie: „tak, tak; nie, nie”” [List 59, 14]

Powyższe słowa potwierdzają wnioski z lektury Księgi Objawienia 2 i 3, gdzie każdy anioł miasta, czyli biskup, ma nad sobą już tylko Chrystusa.

Do tegoż samego papieża Korneliusza Cyprian – jak to biskup do biskupa – napisał:

Pracujemy i powinniśmy pracować najwięcej nad tym, bracie, abyśmy o ile zdołamy, starali się osiągnąć jedność, przekazaną nam przez Pana i przez apostołów, których jesteśmy następcami” (List 45, 3).

Dla Cypriana Piotr był wśród apostołów równym wśród równych, choć Cyprian nie negował, że dla wyrażenia jedności Chrystus pochodzenie „od jednego się rozpoczynające zarządził”:

Tym byli zaiste i inni apostołowie, czym był Piotr, obdarzeni równym udziałem godności i władzy, lecz początek od jedności się wywodzi, by się okazał jeden Kościół Chrystusa” [Cyprian, O jedności Kościoła katolickiego].

Ową niezależność każdego biskupa dobrze widać na tle sporu między biskupami afrykańskimi a Stefanem, biskupem Rzymu (papieżem wg dzisiejszej nomenklatury). Spór dotyczył kwestii: czy chrzest udzielony przez heretyków jest ważny? Cyprian i biskupi afrykańscy uważali, że jest nieważny, bo chrztu mogą udzielać tylko prawdziwi chrześcijanie, a nie heretycy, którzy nie są Kościołem. Papież Stefan uważał przeciwnie, mianowicie, że bez względu na rodzaj herezji chrzest u heretyków jest ważny. Gdy więc jakiś poganin usłyszał po raz pierwszy o Chrystusie u heretyków (np. u gnostyckich marcjonitów) i tam został „ochrzczony”, to papież Stefan uważał to za sakrament i przyjmował takich do swej wspólnoty bez chrztu. Biskup Rzymu sądził, że wystarczy na takich położyć ręce, by przyjąć ich do Kościoła i dopuścić do komunii. Wynikałoby z tego, że sakrament jest też u heretyków (np. gnostyków negujących cielesność Chrystusa i odkupienie). Cyprian przytacza takie oto słowa papieża Stefana: „Jeśli więc ktoś z jakiejkolwiek herezji do was przychodzi, nie wprowadzajcie czegoś nowego, zachowajcie tradycję, włóżcie na nich ręce na znak pokuty, gdyż i heretycy, tych którzy do nich przychodzą, nie chrzczą po swojemu, lecz tylko przyjmują do wspólnoty” (Cyprian, List 74). Papież Stefan powołał się tu na znaną jemu tradycję nie chrzczenia ponownie heretyków. Cyprian nie negował tej tradycji, tylko słusznie zauważył, że tradycja ta dotyczy tych heretyków, którzy najpierw zostali ochrzczeni przez Kościół, a dopiero potem popadli w herezję. Skoro otrzymali sakrament chrztu, to gdy powracali z herezji do Kościoła, rzeczywiście nie potrzebowali już chrztu, a tylko nałożenia rąk. W Liście 71 Cyprian napisał: „Mówią, że w tym się trzymają dawnego zwyczaju. Jednakże herezje i schizmy u dawnych miały dopiero początek. Tam byli ci, którzy opuścili Kościół, ale byli ochrzczeni w Kościele. Jeśli wtedy do Kościoła powracali i pokutowali, nie było konieczne ich chrzcić”. Problem w tym, że tę słuszną tradycję Stefan rozciągał na tych przychodzących z herezji, którzy nigdy nie byli ochrzczeni przez Kościół mający sakramenty, tylko przez heretyków, którzy sakramentów nie mają. Błędnie stosowana tradycja prowadziła do ludzkich tragedii. Historyk Euzebiusz przytacza fragment Listu, w którym Dionizy, biskup aleksandryjski, pisze do Ksystosa, następcy Stefana:

W zgromadzeniu braci uchodził pewien człowiek z dawien dawna za chrześcijanina (…). Biorąc udział w zebraniu, znalazł się w pobliżu tych, którym właśnie udzielano nauki, i przysłuchiwał się zapytaniom i odpowiedziom, a potem przybiegł do mnie, płacząc i biadając nad sobą, padł mi do nóg i wyznał pod przysięgą, że chrzest, jaki otrzymał od heretyków, nie był taki i nic zgoła z nim nie ma wspólnego, że raczej pełen był bezbożności i bluźnierstwa. Mówił ponadto, że dusza jego jest pogrążona w smutku i że już nawet nie ma odwagi podnieść swych oczu do Boga dla owych świętokradzkich słów i obrzędów, w których brał udział. Z tego to powodu prosił o udzielenie jedynie prawdziwego oczyszczenia [chrztu], przyjęcia i łaski. Tego jednak uczynić nie śmiałem, powiedziałem mu natomiast, że dla niego wystarczy wieloletnia łączność z kościołem. Ponieważ słuchał słów eucharystycznych i razem z wszystkimi odpowiadał: Amen, i stał przy stole, i wyciągał ręce na przyjęcie Świętego Pokarmu, i brał Go, i miał przez długi czas udział w Ciele i Krwi Pana naszego, nie miałbym odwagi nowym go obdarzyć odrodzeniem. Kazałem mu być dobrej myśli i z silną wiarą a dobrą nadzieją zbliżać się do przyjmowania rzeczy świętych. On tymczasem jest wciąż przygnębiony, drży na myśl, że ma przystąpić do Stołu, i z wielkim tylko trudem można go nakłonić do udziału w modlitwach.” [Euzebiusz z Cezarei, Historia Kościelna VII, 9]

Błąd Stefana oburzył wielu biskupów w Kościele. W efekcie w Liście 72 Cyprian poinformował Stefana, że wraz z innymi biskupami afrykańskimi postanowił na synodzie, żeby ludzi „ochrzczonych” w sektach heretyckich uznawać za nieochrzczonych i chrzcić, gdy zechcą mieć komunię z Kościołem. Był to otwarty sprzeciw wobec stanowiska biskupa Rzymu, Stefana. Oto cały List 72:

LIST 72
AFRYKAŃSCY BISKUPI UZNALI, ŻE CHRZEST UDZIELONY PRZEZ HERETYKÓW JEST NIEWAŻNY. CYPRIAN W LIŚCIE TĘ DECYZJĘ SYNODU PRZEKAZUJE BISKUPOWI RZYMSKIEMU STEFANOWI.
List z 256 r.

Cyprian i inni bracia pozdrawiają Stefana
1. Aby powziąć pewne zarządzenie i we wspólnej naradzie rozstrzygnąć różne sprawy, uważaliśmy najdroższy bracie za konieczne z wielu tu zebranymi biskupami, odbyć synod. Na nim wiele rzeczy przedłożono i postanowiono. O tym przede wszystkim należało ci napisać i z twym dostojeństwem i z twą mądrością rozważyć, co bardziej się odnosi i do powagi biskupiej i do jedności Kościoła i jego godności, pochodzącej z ustanowienia bożego. Postanowiliśmy bowiem, że tych, którzy są poza Kościołem zanurzeni i u heretyków i schizmatyków skazą bezbożnej wody skalani, a przychodzą do nas i do Kościoła, który jest jeden, należy chrzcić i że za mało jest włożyć na nich rękę, aby otrzymali Ducha Świętego, jeśli nie otrzymają chrztu w Kościele. Wtedy bowiem dopiero mogą być całkowicie uświęceni i stać się sługami Boga, gdy odrodzą ich oba Sakramenty. Napisane jest bowiem: „Jeśli się kto nie odrodzi z wody i Ducha Świętego, nie może wejść do królestwa Boga”. Znajdujemy bowiem w Dziejach Apostolskich, że gdy w domu setnika Korneliusza na zebranych tam pogan, gorejących żarliwością wiary i z całego serca wierzących w Pana zstąpił Duch Święty i ci, nim napełnieni, różnymi językami błogosławili Boga, pomimo to błogosławiony Apostoł Piotr, pamiętając na rozkaz Pana i ewangelii, kazał ich ochrzcić, choć już byli pełni Ducha Świętego, żeby niczego nie pominąć, aby nauka apostolska pod każdym względem odpowiadała nakazowi bożemu i ewangelii. To, co czynią heretycy, nie jest chrztem i ci, którzy sprzeciwiają się Chrystusowi, niczego z łaski Chrystusa osiągnąć nie mogą, co świeżo w tej sprawie zostało starannie wyłożone w liście do naszego kolegi Kwintasa, biskupa w Maurytanii, a również i w liście, jaki nasi koledzy przedtem wysłali do naszych współbiskupów rządzących w Numidii. Załączam kopie obu listów.
2. Dołączamy i dodajemy wyraźnie, najdroższy bracie, że za wspólną zgodą i powagą orzekliśmy, żeby i ci prezbiterzy i diakoni, którzy przedtem byli w Kościele katolickim wyświęceni, a potem wiarołomnie jako buntownicy wystąpili przeciw Kościołowi, lub u heretyków przez pseudobiskupów i antychrystów, wbrew nakazowi Chrystusa zostali bezbożnie ustanowieni i przeciw jednemu i boskiemu ołtarzowi, będąc poza Kościołem, składali fałszywe i świętokradzkie ofiary, jeśli powrócą, mogą być przyjęci do wspólnoty pod warunkiem, że pozostaną w niej jako świeccy. Niech będą zadowoleni, że zostali dopuszczeni do pokoju, którego byli wrogami. Nie należy im dawać, chociaż powrócą, broni święceń i godności, której używali przeciw nam, jako buntownicy. Godzi się, aby kapłani i ministrzy służący ołtarzowi, byli bez zarzutu i nieskalani. Pan Bóg bowiem w księdze Kapłańskiej tak się wyraża, mówiąc: „Człowiek, który by miał jaką plamę i występek, niechaj nie przystępuje, aby składać ofiary Panu”. To samo w księdze Wyjścia nakazuje i mówi: „Kapłani, którzy przystępują do Pana Boga niech się poświęcą, aby przypadkiem Pan ich nie opuścił”. A na innym miejscu: „Gdy przystępują do świętego ołtarza, aby służyć, niech nie ściągają na siebie winy, aby nie pomarli.” Czy jednak może być większa wina i brzydsza plama, jak występować przeciw Chrystusowi i niszczyć Kościół, który On swą krwią przygotował i założył, jak zapomniawszy o ewangelicznym pokoju i o miłości, walczyć ze zjednoczonym i zgodnym ludem Boga z zaciekłą, wrogą niezgodą? I jeśli potem wrócą do Kościoła, nie mogą jednak przywrócić i przywołać tych, którzy przez nich uwiedzeni, umarli na obczyźnie, poza Kościołem, i zginęli, nie mając wspólnoty i pokoju. W dniu sądu ich dusz zażądają z ręki tych, którzy byli sprawcami i wodzami zguby. Wobec tego tym, którzy powracają, wystarczy przebaczyć; jednakże w domu wiary niewierność popierana być nie może; co bowiem zachowamy dla dobrych i niewinnych i dla tych, którzy nie odstąpili od Kościoła, jeśli tych szanujemy, którzy od nas odeszli i występowali przeciw Kościołowi?
3. To przekazujemy twojej świadomości, najdroższy bracie, jako objaw naszego wzajemnego szacunku i miłości, w przekonaniu, że ze względu na twą pobożność i prawdziwość twej wiary będzie cl się to podobać, jako pobożne i prawdziwe. Wiemy zresztą, że są tacy, którzy nie chcą odstąpić od powziętego raz zdania i nie chcą go łatwo zmienić i z ujmą dla więzi łączącej w pokoju i zgodzie kolegów, trzymają się co do niektórych spraw tego, co raz obmyślili. Co do tego, niczego komukolwiek nie narzucamy, ani też nie nakazujemy, każdy bowiem zwierzchnik w Kościele ma wolną wolę i za swe postępowanie zda rachunek przed Bogiem.
Miej się zawsze dobrze, najdroższy bracie.”

Warto podkreślić to przedostatnie zdanie, skierowane przecież do biskupa Rzymu: „niczego komukolwiek nie narzucamy, ani też nie nakazujemy, każdy bowiem zwierzchnik w Kościele ma wolną wolę i za swe postępowanie zda rachunek przed Bogiem.” Należy to zestawić z tym, co ten sam Cyprian powiedział w czasie synodu. Zapis tego synodu przetrwał i jest mocnym świadectwem, jak ówczesny Kościół rozumiał hierarchię. Cyprian tak przemówił do zgromadzonych biskupów:

Pozostaje, by o tej samej sprawie [chrztu heretyków] mógł każdy [biskup] wypowiedzieć swe zdanie, nie będąc sądzonym ani od prawa jedności wyłączonym gdyby inaczej myślał. Nikt bowiem z nas nie ustanowił się biskupem nad biskupami, ani też tyrańskim terrorem kolegów swoich do posłuszeństwa nie zmusza, skoro każdy biskup ma swobodę i władzę do objawienia swej woli, i nie może być przez innego sądzony, jak i on drugiego sądzić nie może. Lecz oczekujemy powszechnego sądu Pana naszego Jezusa Chrystusa, który sam jeden ma władzę dać nam przełożeństwo w rządzeniu jego Kościołem i sądzić nas za nasze czyny” [Cyprian, Pisma; „Zdania biskupów w liczbie LXXXVII o chrzcie heretyków”].

Ta władza biskupów pozwoliła im uchwalić postanowienia sprzeczne ze stanowiskiem biskupa Rzymu, Stefana. Ta sama władza biskupia pozwoliła im pisać Listy bardzo krytyczne względem tegoż Stefana. Oto przykłady dwóch mocnych Listów, jeden napisany przez Cypriana, drugi przez biskupa Firmiliana do Cypriana.

LIST 74
(List z 256 r.)

Cyprian pozdrawia brata Pompejusza
1. Chociaż wszystko, co jest do powiedzenia o chrzcie heretyków, dokładnie przedstawiłem w liście, którego kopię posłałem ci, najdroższy bracie, to jednak ponieważ chciałeś się dowiedzieć, co nasz brat Stefan [biskup Rzymu! – J.] odpisał na nasz list, przesyłam ci jego odpis. Przeczytawszy to, coraz to lepiej i lepiej poznasz błąd tego, który stara się bronić sprawy heretyków przeciw chrześcijanom i Kościołowi Boga. Pomijając już bowiem inne, zarozumiałe, lub nie należące do rzeczy lub jemu samemu przeciwne uwagi, jakie napisał nieumiejętnie i nierozważnie, mówi on między innymi: „Jeśli więc ktoś z jakiejkolwiek herezji do was przychodzi, nie wprowadzajcie czegoś nowego, zachowajcie tradycję, włóżcie na nich ręce na znak pokuty, gdyż i heretycy, tych którzy do nich przychodzą, nie chrzczą po swojemu, lecz tylko przyjmują do wspólnoty”.
2. Zakazał więc przybywających z jakiejkolwiek herezji chrzcić w Kościele, to jest uznał chrzty wszystkich heretyków za ważne i prawowite. A ponieważ poszczególne herezje mają swe osobne chrzty i różne grzechy, przez zgodę na chrzty wszystkich, ich wszystkich występki razem zebrane ściągnął na swe sumienie. Nakazał, aby nie wprowadzano czegoś nowego poza tym, co przekazała tradycja, jakby ten wprowadzał coś nowego, kto trzyma się jedności, broni jednego chrztu i jednego Kościoła, a nie oczywiście ten, kto zapomniawszy o jedności, kłamliwe i kalające oblanie bezbożną wodą sobie przywłaszcza. Nic nowego, mówi, poza tym, co przekazała tradycja. A skąd ta tradycja? Czy pochodzi od Pańskiej i ewangelicznej powagi, od nakazów i listów apostołów? To bowiem ma być czynione, co jest napisane, jak świadczy o tym Bóg, upominając Jozuego (syna) Nawe, mówiąc: „Niech nie odstępuje księga zakonu tego od ust twoich; będziesz rozmyślał o niej we dnie i w nocy, abyś strzegł i wypełniał wszystko, co w niej napisane” . Również Pan, wysyłając swych apostołów, nakazuje im chrzcić narody i nauczać je, aby zachowywano wszystko, cokolwiek rozkazał. Jeśli więc ewangelia nakazuje lub w Listach Apostołów lub w Dziejach jest to zawarte, aby ci, którzy przychodzą z jakiejkolwiek herezji nie byli chrzczeni, lecz tylko, aby włożono na nich ręce na znak pokuty, to niechaj ta boska i święta tradycja będzie zachowywana. Jeżeli jednak heretycy są wszędzie nazwami przeciwnikami i antychrystami i że trzeba ich unikać jako przewrotnych i jako przez siebie samych potępionych, to dlaczego nie mamy ich potępić, skoro jest pewne na podstawie apostolskiego świadectwa, że przez siebie samych są potępieni? Nikt nie powinien osławiać apostołów, jakoby potwierdzili chrzty heretyków i z nie mającymi chrztu w Kościele pozostawali w łączności, skoro apostołowie takie rzeczy pisali o heretykach i to wtedy, gdy heretyckie zarazy nie wystąpiły z taką ostrością; kiedy jeszcze Marcjon Pontyjczyk się nie pojawił, a jego nauczyciel Cerdon za biskupa Hygina, który w Mieście był dziewiątym biskupem, jeszcze nie przybył do Rzymu. Marcjon, idąc w jego ślady, powiększył jeszcze występek i bezwstydniej i bezwzględniej niż inni bluźnił przeciw Bogu Ojcu Stworzycielowi i zaciętość zbuntowanych przeciw Kościołowi heretyków świętokradzką bronią jeszcze występniej i bardziej uzbroił.
3. Skoro zaś jest pewne, że później powstały jeszcze liczniejsze i gorsze herezje i nigdy przedtem nie było nakazane lub przepisane, aby na heretyka wkładać tylko rękę na znak pokuty i tak przyjmować do wspólnoty, a skoro dalej, tylko jest jeden chrzest, u nas, wewnątrz Kościoła, i z łaski bożej tylko Kościołowi jest udzielony, to jakaż to zatwardziałość, jakaż zarozumiałość ludzkie podanie przełożyć nad nakaz boży i nie zważać na oburzenie i gniew Boga, ilekroć podanie ludzkie łamie i pomija przykazania boże! A przecież Bóg woła i mówi przez Izajasza proroka: „Lud ten czci mnie wargami, ale serce jego dalekie jest ode mnie. Bez powodu mnie czczą, nauczając ludzkich rozkazów i nauk”. Również Pan w ewangelii karcąc, a równocześnie upominając, oświadcza i mówi: „Odrzucacie nakaz Boga, aby ustanowić podanie wasze”. Pamiętając na ten nakaz, sam też Apostoł Paweł upomina i naucza, mówiąc: „Jeśli kto inaczej uczy, a nie trzyma się zdrowych słów Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego nauki, ten jest pychą nadęty i nic nie umie, odstępuj od takiego”.
4. Jakże wspaniałą i prawowitą, nasz brat Stefan nauczając, podaje tradycję, stanowiącą dla nas należytą powagę! W tymże samym bowiem miejscu swego listu dołączył i dodał: „Gdyż i heretycy, tych, którzy do nich przychodzą, nie chrzczą po swojemu, lecz tylko przyjmują ich do wspólnoty”. Do takiej więc nędzy doszedł Kościół Boga, oblubienica Chrystusa, że idzie za przykładem heretyków, że do sprawowania niebieskich sakramentów zapożycza światła od ciemności. I to nakazuje czynić chrześcijanom, co czynią antychryści! Jakież to zaślepienie umysłu, jakaż przewrotność, nie chcieć poznać jedności wiary, jaka pochodzi od tradycji Boga Ojca i Jezusa Chrystusa, Pana i Boga naszego! Skoro bowiem u heretyków dlatego nie ma Kościoła, ponieważ on jest jeden i nie da się go podzielić, następnie dlatego nie ma tam Ducha Świętego, gdyż jest On jeden i u bezbożnych, obcych być nie może, to z pewnością nie może być u heretyków chrztu, który na tej jedności polega, ponieważ nie można go oddzielić ani od Kościoła ani od Ducha Świętego. (…)
6. Jakże jednak można zapewniać i twierdzić [jak biskup Rzymu – J.], że ci, którzy nie urodzili się w Kościele, mogą być dziećmi Boga? Przez chrzest bowiem stary człowiek umiera i nowy się rodzi. Oświadcza to i stwierdza błogosławiony Apostoł, mówiąc: „Zachował nas przez obmycie odrodzenia”. Jeśli jednak przez obmycie, to jest przez chrzest, dokonuje się odrodzenie, jakże przez Chrystusa herezja może rodzić dzieci Bogu, skoro nie jest oblubienicą Chrystusa? Kościół bowiem jedynie z Chrystusem złączony i zjednoczony, duchowo rodzi dzieci, jak to tenże Apostoł mówi: „Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie, aby go uświęcić, oczyszczając go obmyciem wodą”. Skoro więc Kościół jest ukochany i jest oblubienicą jedynie przez Chrystusa uświęconą i tylko sam przez Jego kąpiel oczyszczoną, to jasną jest rzeczą, że herezja, nie będąc oblubienicą Chrystusa, Jego kąpielą nie może być ani oczyszczoną, ani uświęconą i nie może rodzić dzieci Bogu.
7. (…) Tymczasem, choć w ogóle żadna herezja, ani też jakakolwiek schizma nie może mieć zbawiennego uświęcenia przez chrzest poza (Kościołem), to jednak nasz brat Stefan uparty, nieugięcie tak daleko się posunął, iż twierdził, że przez chrzest Marcjona, Walentyna i Appellesa, jak i innych bluźnierców rodzą się dzieci Bogu. I mówi dalej, że u nich w imię Jezusa Chrystusa jest udzielane przebaczenie grzechów, mimo że bluźnią przeciw Ojcu i Panu Bogu Chrystusowi.
8. Tu, najdroższy bracie, ze względu na kapłańskie stanowisko, jakie wiernie i pobożnie sprawujemy, powinniśmy rozważyć, czy kapłan Boga w dniu sądu zdoła się ostać, jeśli broni chrztów bluźnierców, zezwala na nie i je uznaje, skoro Pan grozi, mówiąc: „A teraz do was to przykazanie, o kapłani! Jeśli nie będziecie słuchali i nie weźmiecie do waszego serca, aby dawać chwałę imieniu memu, mówi Pan wszechmocny, rzucę na was przekleństwo i będę przeklinać błogosławieństwo wasze”. Czy oddaje chwałę Bogu ten, kto ma udział we chrzcie Marcjona? Czy oddaje Bogu chwałę ten, kto uważa, że u tych, którzy bluźnią Bogu, może być udzielone odpuszczenie grzechów? Czy oddaje chwałę Bogu ten, kto twierdzi, że poza Kościołem z cudzołożnej i rozpustnej rodzą się dzieci Boga? Czy oddaje chwałę Bogu ten, kto nie trzymając się jedności i prawdy bożego prawa, broni herezji przeciw Kościołowi? Czy oddaje chwałę Bogu ten, kto będąc przyjacielem heretyków, a nieprzyjacielem chrześcijan [Cyprian pisze to o biskupie Rzymu! – J.], uważa, że kapłanów Boga, którzy trzymają się prawdy Chrystusa i jedności Kościoła, należy z Kościoła usunąć? Jeśli w taki sposób oddaje się chwałę Bogu, jeżeli tak przez Jego czcicieli i kapłanów bojaźń Boga i karność jest zachowywana, odrzućmy broń, oddajmy ręce w niewolę, wydajmy diabłu przepis ewangelii, nakaz Chrystusa, majestat Boga. Niech będzie łamana przysięga, złożona przez wojsko boże, sztandary obozów niebieskich niech będą wydane, niechaj Kościół ulegnie i podda się heretykom, światło ciemnościom, wiara niewierze, nadzieja rozpaczy, rozum błędowi, nieśmiertelność śmierci, miłość nienawiści, prawda kłamstwu, Chrystus antychrystowi!
Nic dziwnego, że codziennie powstają nowe schizmy i herezje, że coraz liczniej i bujniej rosną i wysuwają swe żmijowe języki, z tym większą siłą przeciw Kościołowi Boga wsączają swój jad, skoro niektórzy ich bronią, popierają swą powagą i umacniają, występując w obronie ich chrztu; jeśli się zdradza wiarę i prawdę i to, co z zewnątrz dzieje się przeciw Kościołowi, wewnątrz Kościoła bierze się w obronę.
9. Jeśli, najdroższy bracie, bojaźń Boga i istota wiary są w pełnej mocy, jeżeli zachowujemy nakazy Chrystusa, jeśli bronimy nienaruszonej i nieskalanej świętości, jeśli mamy w swych umysłach i sercach słowa Pana, który mówi: „Czy sądzisz, że gdy przyjdzie Syn Człowieczy, znajdzie wiarę na ziemi?”, to jako wierni żołnierze Boga walczmy za Niego ze szczerą wiernością i pobożnością, strzeżmy z wierną odwagą powierzonych nam przez Boga obozów. Nawet zwyczaj, jaki do niektórych się wcisnął, nie powinien stać na przeszkodzie, aby prawda przeważyła i odniosła zwycięstwo, albowiem zwyczaj bez prawdy jest zastarzałym błędem. (…)
10. Zarozumiałość zaś i upór sprawiają, że bardziej się broni swego, co jest złe i fałszywe, niż przystaje się na to, co z drugiej strony jest słuszne i prawdziwe. Ze względu na to błogosławiony Apostoł Paweł pisze do Tymoteusza i upomina, że biskup nie powinien być kłótliwym i upartym, lecz łagodnym, dającym się pouczyć. Dający zaś się pouczyć jest taki, kto tak jest łagodny i spokojny, że cierpliwie pozwala się pouczyć. Biskupi bowiem powinni nie tylko nauczać, lecz i dać się pouczać, ten bowiem lepiej naucza, kto codziennie uczy się tego, co lepsze, i przez to wzrasta i czyni postępy. Tego też Apostoł Paweł uczy i upomina, że jeśli innemu, siedzącemu coś lepiej zostało objawione, pierwszy powinien zamilknąć. Pobożne i proste umysły krótką mają drogę do wyzbycia się błędu i odnalezienia i zrozumienia prawdy. Jeśli bowiem powrócimy do źródła i początku boskiej tradycji, wówczas zniknie od razu błąd ludzki i wszystko, co kryło się pod mgłą i chmurą ciemności, występuje na światło prawdy. (…)
11. Przekazano nam bowiem, że jest jeden Bóg, jeden Chrystus, jedna nadzieja i wiara i jeden Kościół i jeden chrzest, tylko w jednym Kościele ustanowiony, a kto od tej (jedności) odstępuje, musi koniecznie znaleźć się z heretykami. A jeśli ktoś ich broni przeciw Kościołowi, zwalcza tajemnicę tradycji bożej. (…)”

I drugi List, tym razem Firmiliana do Cypriana, jeszcze bardziej krytyczny wobec biskupa Rzymu:

LIST 75
FIRMILIAN, BISKUP CEZAREI KAPADOCKIEJ, APROBUJE STANOWISKO CYPRIANA W SPRAWIE CHRZTU UDZIELANEGO PRZEZ HERETYKÓW.
List z 256 r.

Firmilian pozdrawia brata Cypriana
1. Otrzymaliśmy, najukochańszy bracie, twój list, jaki przysłałeś nam przez naszego najdroższego diakona Rogacjana. Jak największe dzięki złożyliśmy Bogu za to, że jak ciałem jesteśmy od siebie dalecy, tak duchem jesteśmy z sobą złączeni, do tego stopnia, jak byśmy nie tylko mieszkali wspólnie w tym samym kraju, lecz w tymże samym domu. (…)
2. (…) Możemy jednak być wdzięczni [biskupowi Rzymu] Stefanowi, że przez swą srogość dał nam teraz okazję do poznania waszej wiary i mądrości. Choć jednak z powodu Stefana otrzymaliśmy dobrodziejstwo tej łaski, nie wynika z tego, że dobrze uczynił i że zaraz zasługuje na wdzięczność. Albowiem i Judasz nie zasługuje na podziękę, chociaż przez swą niewierność i zdradę, jakiej zbrodniczo dopuścił się względem Zbawiciela, stał się powodem tak wielkiego dobra, że przez niego świat i lud pogan został uwolniony męką Pana.
3. Pomijamy jednak tymczasem to, co Stefan uczynił, aby przypomnieniem sobie jego zuchwalstwa i zarozumiałości, tym, co źle dokonał, nie powiększać jeszcze naszego zmartwienia. Skoro jednak dowiedzieliśmy się od was, że w sprawie, o którą teraz idzie, trzymaliście się zasad prawdy i mądrości Chrystusa, ucieszyliśmy się niezmiernie i dziękowaliśmy Bogu, że znaleźliśmy u braci, tak bardzo oddalonych, tak wielką z nami zgodność wiary i prawdy. (…)
5. Ponieważ ów posłaniec, przez was wysłany, spieszył z powrotem i pora zimowa naciskała, dlatego jak mogliśmy, odpisaliśmy na wasz list. Co do tego, co Stefan powiedział, jakoby apostołowie tych, którzy przychodzą od herezji, zakazali chrzcić i polecili, aby następcy tego przestrzegali, to wyczerpująco odpowiedzieliście na to. Nikt nie jest tak głupi, aby wierzył, że to apostołowie przekazali (…). Jasne, że oni wszyscy [heretycy] samych siebie potępiali i przed dniem sądu wydali na siebie wyrok, nie dający się odeprzeć. Kto ich chrzest potwierdza, czy czyni coś innego, jak staje się współwinnym i będąc takich wspólnikiem, potępia siebie samego?
6. Ci zaś, w Rzymie, nie wszystko przestrzegają, co od początku było przekazane. A że daremnie powołują się na powagę apostołów, to można poznać z tego, że tak co do święcenie dni Paschy, jak i do wielu innych tajemnic bożych istnieją u nich pewne różnice i nie zachowują tam tak wszystkiego, jak zachowuje się w Jerozolimie. Zresztą i w wielu innych prowincjach istnieją liczne różnice, stosownie do miejsc i ludzi. Z tego jednak powodu nigdy nie odstępowano od pokoju Kościoła katolickiego i od jedności, jak to teraz Stefan śmiał uczynić, zrywając z wami pokój, jaki zawsze jego poprzednicy z wami przestrzegali z miłością i czcią wzajemną. Poza tym zniesławił on też błogosławionych Apostołów Piotra i Pawła, jakoby to było przez nich przekazane; tymczasem oni heretyków w swych listach przeklinali i upominali nas, abyśmy się ich strzegli. Stąd widać, że jest to ludzki przekaz, który heretyków popiera i broni tego, że i oni mają chrzest, który jest tylko w Kościele. (…)
8. A ponieważ Stefan i ci, którzy się z nim zgadzają, twierdzą, że darowanie grzechów i drugie narodzenie przy chrzcie heretyków może być udzielone, chociaż oni sami przyznają, że nie ma u nich Ducha Świętego, to powinni przecież rozważyć i zrozumieć, że duchownego narodzenia nie może być bez Ducha. Toteż błogosławiony Apostoł Paweł tych, których Jan [Chrzciciel] chrzcił, zanim Pan zesłał Ducha Świętego, znowu chrzcił chrztem duchownym a potem włożył na nich rękę, aby otrzymali Ducha Świętego. Skoro zaś widzimy, że Paweł po chrzcie Jana swych uczniów chrzcił ponownie, dlaczego mielibyśmy wątpić, czy tych, którzy od herezji przychodzą do Kościoła po niedozwolonym i bezbożnym obmyciu, chrzcić należy? Chyba Paweł był mniejszy od obecnych biskupów, skoro ci mogą przybywającym heretykom udzielać Ducha Świętego przez samo włożenie rąk, Paweł zaś nie był zdolny ochrzczonym przez Jana samym włożeniem rąk dać Ducha Świętego, zanim by ich przedtem jeszcze raz nie ochrzcił chrztem w Kościele.
9. (…) Mówią także, że ktokolwiek i w jakikolwiek sposób poza (Kościołem) otrzymuje chrzest, może przez swe usposobienie i wiarę otrzymać łaskę chrztu. Niewątpliwie i to jest śmieszne, jakoby przewrotne usposobienie i fałszywa wiara mogły z nieba sprowadzić uświęcenie sprawiedliwych i prawdę wierzących. Że nie wszyscy, którzy wzywają imienia Chrystusa zostaną wysłuchani i przez swe wezwanie mogą otrzymać jakąś łaskę, to sam Pan oświadczył, mówiąc: „Wielu przyjdzie mówiących w imię moje, jam Jest Chrystus i wielu zwiodą”. Wreszcie nie ma żadnej różnicy między fałszywym prorokiem a heretykiem. Jak tamten bowiem w imieniu Boga lub Chrystusa, tak ten oszukuje w Sakramencie chrztu. Jeden i drugi posługuje się kłamstwem, aby wolę ludzi w błąd wprowadzić. (…)
16. Jak wielki jest więc błąd i jakie zaślepienie tego, który mówi, że w zborach heretyckich można otrzymać przebaczenie grzechów, i że nie opiera się na fundamencie jednego Kościoła, który Chrystus na skale założył, z tego można poznać, co Chrystus powiedział tylko Piotrowi: „Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie”. I ponownie Chrystus powiedział w ewangelii, gdy tchnął tylko na apostołów: „Weźmijcie Ducha Świętego, komu odpuścicie grzechy, są mu odpuszczone, a komu zatrzymacie, są mu zatrzymane”. Władza więc odpuszczania grzechów dana jest apostołom i Kościołom, które oni, posłani przez Chrystusa, założyli, i biskupom, którzy otrzymują święcenia, aby stać się ich następcami. Wrogowie zaś jedynego Kościoła katolickiego, w którym jesteśmy, i ci, którzy występują przeciw nam, następcom apostołów, i przywłaszczają sobie kapłaństwo w sposób niedozwolony i ustawiają bezbożne ołtarze; czy nie są oni jak Kore, Datan i Abiron, którzy dopuścili się takiego występnego świętokradztwa? Czyż ci, którzy się z nimi zgadzają, nie poniosą takiej jak i oni kary? I wówczas ich wspólnicy i poplecznicy równą wraz z nimi śmierć ponieśli.
17. I z tego względu słusznie się oburzam, widząc wyraźną, oczywistą głupotę Stefana, który się chlubi swym biskupim stanowiskiem i powołuje się na to, iż jest następcą Piotra, na którym zostały wzniesione fundamenty Kościoła, a tworzy nowe liczne skały i wznosi gmachy wielu nowych kościołów, broniąc swą powagą, że u nich [w kościołach heretyckich] chrzest istnieje. Ochrzczeni niewątpliwie stanowią Kościół, kto zaś ich (heretyków) chrzest uznaje, stwierdza, że u nich jest Kościół. Nie pojmuje, że przez to zaciemnia i niejako obala prawdę chrześcijańskiej skały i tak zdradza i opuszcza jedność. Choć nieświadomość zaślepiła Żydów i przywiodła do straszliwej zbrodni, jednakże, jak Apostoł zapewnia, mieli oni gorliwość dla Boga. Stefan zaś, który głosi, że prawem następstwa zajmuje katedrę Piotra, nie posiada żadnej gorliwości przeciw heretykom, udzielając im niemałej, lecz największej władzy łaski, kiedy mówi i zapewnia, że mogą przez sakrament chrztu zmyć brudy starego człowieka, przebaczyć dawne śmiertelne grzechy; przez niebieskie odrodzenie rodzić dzieci Bogu i przez uświęcenie kąpielą mogą odnowić się do życia wiecznego. Kto tak wielkie i niebieskie dary heretykom daje i udziela, czyż nie jest we wspólnocie z tymi, dla których tak wielkiej łaski broni i rości dla nich prawo? Na próżno waha się, aby i w innych rzeczach z nimi się zgadzać i z nimi uczestniczyć, brać udział w ich zebraniach, modlić się z nimi i wraz z nimi mieć wspólny ołtarz i ofiarę. (…)
19. Co się tyczy odrzucania zwyczaju, który oni zdają się przeciwstawiać prawdzie, to któż jest tak głupi, aby zwyczaj przełożył nad prawdę, żeby poznawszy prawdę, nie porzucił ciemności? Chyba by i Żydów, gdy przybył Chrystus, to jest prawda, pod pewnym względem uniewinniał bardzo starodawny zwyczaj, że porzuciwszy nową drogę prawdy, pozostawali przy tym, co było dawno. Wy Afrykańczycy możecie powiedzieć Stefanowi, że poznawszy prawdę, porzuciliście zwyczaj. Co do nas, to z prawdą łączymy zwyczaj i zwyczajowi Rzymian przeciwstawiamy zwyczaj będący prawdą. Od początku bowiem tego się trzymamy, co przekazał Chrystus i apostołowie. Nie przypominamy sobie, aby to kiedyś u nas się zaczęło; zawsze tu bowiem tak było zachowywane, że znaliśmy tylko jeden Kościół i tylko chrzest Kościoła świętego uważaliśmy za święty. Ponieważ niektórzy mieli wątpliwości co do chrztu tych, którzy choć przyjmują nowych proroków, jednak zdają się znać wraz z nami Ojca i Syna, to zebrawszy się bardzo licznie w Ikonium, rozważyliśmy jak najdokładniej i potwierdziliśmy, że należy bezwzględnie odrzucić wszelki chrzest udzielony poza Kościołem. (…)
22. (…) A Stefan nie wstydzi się twierdzić i mówić, że ci, którzy sami we wszystkich grzechach są pogrążeni, mogą udzielać przebaczenia grzechów, jakby w domu śmierci mogła być kąpiel zbawienia.
23. A co z tym, co napisane: „Wstrzymaj się od cudzej wody i nie pij z cudzego źródła”, jeśli porzuciwszy opieczętowane źródło Kościoła, cudzą wodę przyjmiesz za swoją i bezbożnymi źródłami kalasz Kościół? Jeśli bowiem we chrzcie heretyków uczestniczysz, to czyż co innego czynisz, jak pijesz z ich błotnistej kałuży i oczyszczony świętością Kościoła plamisz się przez dotknięcie cudzych brudów? Czyż nie boisz się sądu Boga, dając heretykom świadectwo przeciw Kościołowi? Przecież jest napisane: „świadek fałszywy nie ujdzie karania” . Ty zaś jesteś jeszcze gorszy od wszystkich heretyków, gdyż ci uznawszy swój błąd, do ciebie przychodzą aby otrzymać prawdziwe światło Kościoła, ty wspierasz błędy przychodzących i zaciemniając światło prawdy kościelnej, ciemności heretyckiej nocy jeszcze bardziej powiększasz. Gdy ci przyznają, że dlatego, że są w grzechach i są pozbawieni wszelkiej łaski przychodzą do Kościoła, ty ich pozbawiasz przebaczenia grzechów, które we chrzcie się otrzymuje, bo im mówisz, te są już ochrzczeni i poza Kościołem łaskę otrzymali. Nie pojmujesz, że gdy nadejdzie dzień sądu, z twych rąk zażądają ich dusz, (odpowiesz za to), że spragnionym odmówiłeś napoju Kościoła, a dla chcących żyć, stałeś się przyczyną śmierci, a przy tym jeszcze się gniewasz.
24. Patrz, jaki to nierozum z twej strony, że tych odważasz się ganić, którzy w obronie prawdy występują przeciw kłamstwu. Kto bowiem słuszniej winien się gniewać przeciw drugiemu? Czy ten, kto broni wrogów Boga, czy też ten, kto przeciw wrogom Boga prawdą Kościoła się zastawia? Wiadomo, że nieroztropni, namiętni, porywczy z braku zastanowienia i wymowy łatwo wybuchają gniewem i nie o innym bardziej, niż o tobie mówi Pismo boże: „Człowiek porywczy wzbudza kłótnie, a mąż gniewliwy pomnaża grzechy”. Ileż bowiem kłótni i nieporozumień wywołałeś w Kościele całego świata! Jakże wielki grzech na siebie ściągnąłeś, odłączając się od tak licznych trzód! Ty sam, nie łudź się, odłączyłeś się; ten zaś jest prawdziwie schizmatykiem, kto odpada od wspólnoty kościelnej jedności. Gdy bowiem sobie wyobrażasz, że możesz wszystkich innych odłączyć, siebie samego od wszystkich odłączyłeś. Do tego, abyś się trzymał reguł prawdy i pokoju, nie mogły cię nakłonić ani nakazy Apostoła, który upominając, mówi: „Proszę was tedy ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, do którego wezwani jesteście, ze wszelką pokorą i łagodnością, z cierpliwością, znosząc jedni drugich w miłości, starając się zachować jedność ducha, złączeni węzłem pokoju. Jedno ciało i jeden duch, jako wezwani jesteście do jednej nadziei wezwania waszego, jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest, jeden Bóg i Ojciec wszystkich, który jest ponad wszystkich, przez wszystko i w was wszystkich”.
25. Jak starannie Stefan wypełnił te zbawienne nakazy i upomnienia Apostoła, zachowując w pierwszym rzędzie pokorę w sposobie myślenia i łagodności! Cóż bowiem pokorniejszego i łagodniejszego, jak poróżnić się z tylu biskupami na całym świecie, pokój z poszczególnymi zerwać różnego rodzaju niezgodą, czy to ze wschodnimi, co jak ufamy, nie jest wam tajne, czy to z wami, którzy jesteście na południu. Wysłanych przez was biskupów bardzo cierpliwie i łagodnie przyjął, tak że ich nawet do wspólnego porozumienia nie dopuścił, a nawet, pomny na przywiązanie i miłość, nakazał wszystkim wiernym, aby ich nikt nie przyjmował do swego domu, żeby przybyłym nie tylko odmówiono pokoju i wspólnoty, lecz i dachu i gościnnego przyjęcia. To jest zachowanie jedności ducha, złączenia węzłem pokoju, jeśli się zrywa jedność miłości i dla wszystkich braci staje się obcym i przeciw tajemnicy i węzłom pokoju buntuje się furią niezgody! Czy u takiego może być jedno ciało i jeden duch, u którego może sama dusza nie jest zgodna, będąc tak niepewną, zmienną, niezdecydowaną? Porzućmy jednak to, co jego dotyczy. Omówmy raczej to, co odnosi się do najważniejszego pytania. Ci, którzy twierdzą, że ochrzczonych przez heretyków należy przyjmować, jako tych, którzy prawomocną łaskę chrztu otrzymali, oświadczają przez to, że ten sam chrzest jest u nas i u nich, i niczym one się nie różnią. Co jednak mówi Apostoł Paweł: „Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest, jeden Bóg”? Jeśli jeden i ten sam jest nasz chrzest i heretyków, to niewątpliwie i wiarę jest jedna; jeżeli zaś wiara jest jedna, to oczywiście i „Pan jest jeden”, to z tego wynika, że i Bóg jest jeden. Jeśli zaś ta jedność, która w żaden sposób odłączona i oddzielona być nie może, jest i u heretyków, to czyż będziemy dalej walczyć? Dlaczego nazywamy ich heretykami a nie chrześcijanami? Ponieważ jednak nie mamy z heretykami ani jednego Boga, ani jednego Pana, ani jednego Kościoła, ani jednej wiary, ani też jednego Ducha i ciała, to oczywiście, że nasz chrzest i heretyków nie są wspólne, nie mają oni z nami najzupełniej nic wspólnego. A jednak Stefan nie wstydzi się takich popierać przeciw Kościołowi i w obronie heretyków wiernych rozdwajać, a nawet Cypriana nazywać fałszywym Chrystusem i fałszywym apostołem i podstępnym pracownikiem. Zdając sobie sprawę, że to wszystko do niego się stosuje, uprzedzając, kłamliwie zarzuca innemu, co sam słusznie powinien by usłyszeć.
Życzymy wam wszystkim, tobie i wszystkim biskupom w Afryce, całemu klerowi i wszystkim wiernym, żeby się wam dobrze powodziło, abyśmy zawsze mieli tego samego ducha i takież przekonania i choć z dala byli z nami złączeni.”

Tyle List biskupa Firmiliana do biskupa Cypriana na temat biskupa Rzymu. Bardzo dobra ilustracja zdrowej, apostolskiej organizacji Kościoła w III wieku, gdzie każdy biskup, jak apostoł, odpowiadał za swoich wiernych bezpośrednio przed Chrystusem. Był to Kościół bezpieczny, ponieważ błędna decyzja jednego biskupa (nawet Rzymu) nie była przyjmowana jako obowiązująca cały Kościół i nieomylna. Ówczesny Kościół był jak ląd posiadający wiele portów: gdy jakiś port (biskup) stawał się niebezpieczny, statki omijały go i uciekały do portów bezpiecznych. Cyprian pisał:

Dlatego, najdroższy bracie, liczna rzesza biskupów jest złączona zgodą wzajemną i spojona węzłem jedności, aby w razie, gdyby kto z naszego kolegium [biskupów] chciał zaprowadzić herezję i trzodę Chrystusa poranić i naruszyć, żeby inni [biskupi] pomogli i jako pożyteczni i miłosierni pasterze owce Pańskie zgromadzili w trzodzie. Jeśli na morzu jakiś port stał się dla okrętów niepewny i niebezpieczny z powodu, że jego umocnienia zostały zerwane, to czyż żeglarze nie kierują swych statków do innych pobliskich portów, do których dostęp jest wygodny, gdzie mogą spokojnie wylądować i bezpieczni być mogą? Jeśli jaką gospodę przy drodze zajmą rozbójnicy, i schwytają każdego, kto do niej wstąpi, czyż podróżni, skoro się o tym dowiedzą, nie szukają w drodze bezpieczniejszych gospód, gdzieby mogli znaleźć bezpieczne schronienie i gościnne przyjęcie? I u nas, najdroższy bracie, koniecznie tak być powinno, abyśmy naszych braci, którzy uniknęli niebezpieczeństwa raf [biskupa] Marcjana i dążą do zbawiennego portu Kościoła przyjmowali z ochotą, łaskawą uprzejmością i przybywającym zgotowali taką gospodę, o której mówi ewangelia, gdzieby przez rozbójników napadnięci i poranieni zostali przyjęci przez właściciela gospody i znaleźli u niego opiekę i przytułek. (…) Dlatego mówi Pan: ‚Oto Ja przeciw pasterzom i będę szukał owiec moich z rąk ich i odwrócę ich, aby nie paśli owce moje i już nie pasą i wyrwę je z ich ust i będę je pasł z rozwagą’. Jeśli więc takim pasterzom, którzy zaniedbują owce Pańskie i te giną, Pan tak grozi, to cóż innego, najdroższy bracie, powinniśmy czynić jak właśnie zgromadzić owce Chrystusa i nimi opiekować się najsumienniej (…). Ponieważ [biskup] Marcjan do nich należy i przez swą łączność z Nowacjanem stał się przeciwnikiem miłosierdzia i łaskawości, dlatego to nie on ma wydać wyrok, lecz winien go przyjąć i nie tak postępować, jakby on miał sądzić kolegium kapłanów, skoro on sam przez wszystkich kapłanów został osądzony. (…) Donieś nam dokładnie, kto w Arelate w miejsce [biskupa] Marcjana został ustanowiony, abyśmy wiedzieli, do kogo powinniśmy kierować naszych braci i do kogo pisać.” [List 68]

Apostołowie byli tylko ludźmi (Judasz), tak też i biskupi. Jak Kościół w III wieku postępował z biskupami, którzy skalali się poważnym grzechem? Czy mogli po pokucie wrócić do sprawowania funkcji? Dwa Listy Cypriana w tym temacie: List 65 i List 67.

LIST 65
ODPOWIEDŹ NA LIST BISKUPA EPIKLETA, SKARŻĄCEGO SIĘ NA SWEGO POPRZEDNIKA, ROSZCZĄCEGO SOBIE PRETENSJE DO BISKUPSTWA PO SWOIM ZAŁAMANIU SIĘ W CZASIE PRZEŚLADOWANIA.
List z 253 r.

Cyprian pozdrawia brata Epikleta i cały lud w Assuras
1. Bardzo boleśnie, najdrożsi bracia, dotknęła mnie wiadomość, że Fortunation, były wasz biskup [tzn. miasta Assuras], po wielkim swoim upadku [pod groźbą złożył ofiarę bożkom] chce uchodzić za niewinnego i rości sobie pretensje do ponownego objęcia biskupstwa. Ta rzecz mnie zasmuciła w pierwszym rzędzie za względu na niego samego. Ten biedak albo przez szatańskie ciemności całkowicie zaślepiony albo czyjąś świętokradzką namową oszukany, mimo że powinien zadośćuczynić i dla przebłagania Pana dniami i nocami oddawać się łzom, modlitwom i prośbom, teraz odważa się domagać kapłaństwa, które utracił, jakby to było godziwe od stołów ofiarnych diabła przystąpić do ołtarza Boga. Czy ten w dniu sądu nie sprowadzi na siebie tym większego gniewu i oburzenia Pana, kto nie mogąc dla braci być wodzem wiary i mocy, stał się dla nich nauczycielem zdrady, zuchwalstwa, zarozumiałości i kto nie nauczał braci, aby w bitwie stali odważnie, uczy pokonanych i obalonych, aby się nie modlili? A jednak Pan mówi: „tym wylewałeś płynną ofiarę, ofiarowałeś obiatę. Czy więc się o to gniewać nie będę, mówi Pan?” A w innym miejscu: „Kto ofiaruje bogom, oprócz samemu Panu, zostanie wykorzeniony”. Również i Pan oświadcza i mówi: „Kłaniali się dziełu rąk swoich, które uczyniły palce ich. I skłaniał się człowiek i uniżał się mąż i nie odpuszczę im”. A i w Apokalipsie czytamy, jak Pan grozi i mówi: „Kto odda cześć bestii i posągowi jej, a znamię jej nosić będzie na czole swoim i na ręce, ten będzie pić wino gniewu Boga, które jest zmieszane w pucharze gniewu jego i będzie karany ogniem i siarką na oczach świętych aniołów i na oczach Baranka. A dym męki ich wznosić się będzie w górę na wieki wieków. Nie znajdą odpocznienia we dnie i w nocy, ci, którzy oddają cześć bestii i posągowi jej”.
2. Jeśli więc takimi mękami, takimi katuszami grozi Pan w dniu sądu tym, którzy są posłuszni diabłu i bożkom składają ofiary, to jakże ten może sądzić, że powinien występować jako kapłan Boga, skoro słuchał i służył kapłanom diabła, i że może składać Bogu ofiary i do modlitwy Pańskiej wyciągać tę rękę, która zawiniła świętokradztwem i występkiem? Przecież w Pismach Bożych Bóg zakazał kapłanom przystępować do składania ofiar, nawet gdyby mniejszą winą byli skalani. Tak mówi w księdze Kapłańskiej: „Człowiek, który by miał jaką winę lub plamę, niech nie przystępuje, oby ofiarować dary Bogu”. A podobnie w księdze Wyjścia: „Kapłani, którzy przystępują do Pana Boga, niech się poświęcą, aby ich Pan nie opuścił”. Lub „ci, którzy przystępują sprawować ofiarę u ołtarza świętego, nie mają mieć żadnej winy, aby nie pomarli”. Ci więc, którzy dopuścili się wielkich występków, tj. którzy figurom bożków złożyli świętokradzkie ofiary, do kapłaństwa Boga nie mogą rościć sobie prawa, ani też w Jego obliczu żadnej modlitwy zanosić za braci. Napisane jest bowiem w ewangelii: „Bóg grzesznika nie wysłuchuje, jednakże wysłuchuje tego, kto czci Boga i Jego wolę spełnia”. Jednakże głębokie ciemności serca niektórych tak zaślepiają, że nie przyjmują żadnego światła ze zbawiennych nakazów, lecz gdy raz zejdą z należytej ścieżki prawdziwej drogi, noc i błąd występków, jakie popełnili, porywa ich w przepaść.
3. Nic dziwnego, że nasze rady i nakazy Pana odrzucają teraz ci, którzy Pana się zaparli. Pragną jałmużn, ofiar i zysków, których przedtem pożądali nienasycenie i teraz łakną biesiad, uczt, na których codziennie obciążając sobie żołądki, wymiotowali z powodu niestrawności. Okazało się to teraz najwidoczniej, że przedtem nie religii, lecz raczej żołądkowi i zyskom służyli z żądzą bezbożną. Dlatego, jak widzimy i wierzymy, Bóg wypróbowawszy ich, zesłał na nich karę, aby już nie stali przy ołtarzu, żeby rozpustnicy nie stykali się więcej z czystością, przeniewiercy z wiarą, bezbożni z religią, po ziemsku myślący z rzeczami bożymi, świętokradcy z tym, co święte. Ze wszystkich sił starać się należy, aby tacy nie powrócili i nie kalali ołtarza i nie zarażali braci. Usilnie, o ile zdołamy, winniśmy się o to troszczyć, żeby ich od występnego zuchwalstwa powstrzymać i nie dopuścić, aby pełnili obowiązki kapłańskie ci, którzy ulegli najgorszej śmierci i bardziej zawinili, niż upadli świeccy.
4. Gdyby jednak nieuleczalna zaciętość owych szaleńców i noc ich ślepoty, wywołanej usunięciem się Ducha Świętego, dalej trwać miały, to zamierzamy wszystkich braci odłączyć od ich oszustwa, aby żaden nie dostał się w sidła błędu i od nich się nie zaraził. Nie może tam ofiara być poświęcona, gdzie nie ma Ducha Świętego. Nikomu swymi modlitwami i prośbami u Pana ten nie pomoże, kto sam obraził Pana. Gdyby jednak Fortunation w swej zawziętości, lub nie pamiętając o swym występku, stał się najemnikiem i sługą szatana dla oszukiwania wiernych, to jak tylko możecie, pracujcie, aby w tych ciemnościach, wywołanych przez szatana, umysły braci trzymać z dala od błędu, żeby łatwo nie przytakiwali cudzej głupocie, nie brali udziału w występkach zatraceńców, aby nienaruszenie dbali o swe zbawienie i ze stałą mocą trzymali się swej posiadanej i strzeżonej nieskazitelności.
5. Upadli zaś, zdając sobie sprawę z tak wielkiej swej winy, niech nie przestają prosić Pana i nie opuszczają Kościoła katolickiego, który jako jedyny i sam tylko, został przez Pana ustanowiony. Niechaj zadośćczyniąc i prosząc Pana o miłosierdzie, pukają do Kościoła, aby tam zostali przyjęci, gdzie byli poprzednio, i wrócili do Chrystusa, od którego odstąpili. Niech nie słuchają tych, którzy ich oszukują fałszywym i zgubnym podstępem. Napisane jest bowiem: „Niechże was nikt nie zwodzi próżnymi słowy, bo za to zaciąga gniew Boga na synów niedowiarstwa. Nie wchodźcie więc z nimi w uczestnictwo”. Niechże więc z upartymi, z tymi, którzy Boga się nie boją i całkowicie odstępują od Kościoła, nikt się nie wdaje. Jeśli jednak kto nie ma cierpliwości, aby obrażonego Boga prosić o przebaczenie i nie chce nam ulegać, to musi sobie przypisać zgubę, gdy nadejdzie dzień sądu. Jakże bowiem w ten dzień będzie mógł prosić Pana ten, kto przedtem zaparł się Chrystusa, a teraz też Kościoła Chrystusowego. Ten nie chce słuchać biskupów rozumnych, nieskazitelnych i energicznych, staje się towarzyszem i wspólnikiem tych, którzy na śmierć są skazani.
Miejcie się zawsze dobrze, bracia najdrożsi.”

LIST 67
SPOSÓB POSTĘPOWANIA Z BISKUPAMI UPADŁYMI, DOPOMINAJĄCYMI SIĘ UTRACONYCH STOLIC BISKUPICH W HISZPANII.
List z 254 r.

Cyprian, Cecyliusz, Prymus, Polikarp, Nikomedes, Lucjan, Sukcessus, Sedat, Fortunat, January, Sekundyn, Pomponiusz, Honorat, Wiktor, Aureliusz, Sattius, Piotr, drugi January, Saturnin, drugi Aureliusz, Wenancjusz, Kwintus, Rogacjan, Tenaks, Feliks, Faust, Kwintus, drugi Saturnin, Lucjusz, Libosus, Gerainiusz, Marceli, Jambus, Adelfiusz, Wiktoryk i Paweł pozdrawiają prezbiterów Feliksa i gminę w Legio i Austurika, a także diakona Fliusza i gminę w Emerita.

1. Na wspólnym zebraniu, najukochańsi bracia, przeczytaliśmy wasz list, jaki z nieskazitelną wiarą i z bojaźnią bożą przysłaliście nam przez naszych współbiskupów Feliksa i Sabina. Donieśliście, że Bazylides i Marcjalis skalali się zaświadczeniem, że złożyli bożkom ofiary i mając obciążone sumienie haniebnymi występkami, nie mogą sprawować urzędu biskupiego i kapłaństwa Boga. Pragnęliście, aby wam odpisać i w tej waszej słusznej, a zarazem koniecznej trosce albo was pocieszyć, albo też wesprzeć naszą radą. Na to wasze pragnienie nie tyle odpowiadają nasze rady, co raczej nakazy boże. Te już przedtem nakazywały niebiańskim głosem i przepisywały prawem Boga, którzy i jacy powinni służyć ołtarzowi i sprawować ofiary boże. Mianowicie w Księdze Wyjścia Bóg mówi do Mojżesza i upomina go: „Kapłani, którzy przystępują do Pana Boga, niech się poświęcą, aby ich Pan przypadkiem nie opuścił”. I znowu: „Gdy przystępują, aby służyć u ołtarza świętego, niech nie ściągają na siebie winy, aby nie pomarli” . Również w Księdze Kapłańskiej Pan nakazuje i mówi: „Człowiek, który by miał jaką skazę i winę, niech nie przystępuje, aby ofiarować dary Bogu”.
2. Ponieważ to wszystko było nam powiedziane i ogłoszone, musimy koniecznie ulegać nakazom bożym, i w tych sprawach nie można się kierować względami na osobę, ani też ludzkim pobłażaniem pozwalać na coś, co się sprzeciwia wydanemu prawu bożemu. Nie możemy o tym zapominać, co Pan powiedział do Żydów przez proroka Izajasza, wyrzucając im z gniewem, że wzgardziwszy przykazaniami bożymi, trzymają się nauk ludzkich. „Ten lud, mówi, czci mnie wargami, ale jego serce daleko Jest ode mnie. Bez powodu czczą mnie, nauczając nakazów i nauk ludzkich”. Powtarza to Pan w ewangelii i mówi: „Odrzucacie nakaz Boga i ustanawiacie podania wasze” . Mając to przed oczami i pilnie, pobożnie nad tym się zastanawiając, winniśmy przy ustanawianiu kapłanów wybierać tylko nieskazitelnych, nieposzlakowanych zwierzchników, którzy by święcie i godnie składając ofiary Bogu, mogli być wysłuchani, gdy się modlą o pomyślność ludu Pańskiego; napisane jest bowiem: „Bóg grzesznika nie słucha, jednakże słucha tego, kto czci Boga i spełnia jego wolę”. Dlatego z jak największą pilnością i po należytym zbadaniu, należy wybierać na kapłanów Boga takich, o których wiadomo, że ich Bóg wysłucha.
3. A i lud nie może sobie pochlebiać, że nie zawinił. Jeśli pozostaje w łączności z grzesznym kapłanem i na to się zgadza, aby jego zwierzchnik niesprawiedliwie sprawował urząd biskupi, choć sprawiedliwość boża grozi i mówi przez proroka Ozeasza: „Ofiary ich jako chleb płaczących, wszyscy, którzy go jeść będą, skalają się”. Tymi słowy poucza i wskazuje, że ci wszyscy bez wyjątku grzeszą, którzy się kalają, uczestnicząc w ofierze bezbożnego i niesprawiedliwego kapłana. Widzimy to również wyrażone w Księdze Liczb, że gdy Kore, Datan i Abiron wystąpili przeciw kapłanowi Aaronowi i przywłaszczyli sobie prawo składania ofiar, Pan przez Mojżesza rozkazuje ludowi, aby od nich odstąpił, żeby przestając z występnymi, nie popełnił takiej samej winy. „Odstąpcie, mówi, od namiotów ludzi niesprawiedliwych, całkowicie zatwardziałych, i nie dotykajcie tego, co do nich należy, abyście wraz z nimi nie zginęli w ich grzechu”. Toteż lud posłuszny nakazom Pańskim i bojąc się Boga, winien się odsunąć od grzesznego zwierzchnika i nie brać udziału w ofierze kapłana świętokradcy. W jego przecież szczególnej jest mocy albo wybierać godnych kapłanów, albo niegodnych odtrącać.
4. Widzimy, że i to pochodzi z nakazu bożego, aby kapłan był wybierany w obecności ludu, na oczach wszystkich i był uznany za godnego i uzdolnionego zdaniem i świadectwem ogółu, jak to Pan w księdze Liczb rozkazuje Mojżeszowi, mówiąc: „Weźmij Aarona, brata twego, i Eleazara, syna Jego, i postaw ich na górze wobec całej rzeszy i zdejmij z Aarona szatę jego i oblecz w nią Eleazara, syna Jego i Aaron się położy i tam umrze”. Wobec całego ludu Bóg każe mianować kapłana i tym naucza i wskazuje, że ustanawianie kapłanów winno być podejmowane tylko w porozumieniu z ludem przy tym obecnym, aby w jego obecności występki złych były wykrywane lub zasługi dobrych sławione, i że wybór jest słuszny i odpowiadający prawu, jeśli głosem i zdaniem wszystkich został zbadany. To według nauki bożej jest później również zachowywane w Dziejach Apostolskich. Czytamy, że gdy szło o wybór biskupa na miejsce Judasza, powiedziano: „Powstał Piotr wpośród uczniów, była bowiem cała rzesza zebrana”. Widzimy, że apostołowie nie tylko przy ustanawianiu biskupów i kapłanów, lecz i diakonów tego się trzymali, o czym w ich Dziejach jest napisane: „Dwunastu, zwoławszy całą rzeszę uczniów, powiedzieli im”. Oczywiście, że dlatego tak sumiennie i ostrożnie postępowano wobec całego zwołanego ludu, aby nikt niegodny do służby ołtarza lub do kapłańskiego urzędu się nie wcisnął. Niekiedy bowiem mianowano niegodnych, nie według woli Boga, lecz z ludzkiej zarozumiałości. To jednak nie podoba się Bogu, co nie pochodzi z prawego i słusznego ustanowienia. Sam Bóg to oświadcza przez proroka Ozeasza, mówiąc: „Sami sobie króla ustanowili, ale nie przeze mnie”.
5. Toteż stosownie do nauki bożej i praktyki apostołów należy przestrzegać i zachowywać to, co u nas i prawie we wszystkich prowincjach jest zachowywane odnośnie należytego ustanowienia zwierzchnika. Do ludu, który ma go otrzymać, przybywają pobliscy biskupi tejże prowincji i zostaje wybrany biskup w obecności ludu, który [to lud] życie poszczególnych zna doskonale i zdaje sobie sprawę z postępowania każdego. Widzimy, że to samo u was było przy wyborze Sabina, naszego kolegi, który został wybrany głosem wszystkich wiernych i zdaniem biskupów, tam obecnych, którzy o nim do was list napisali. Przekazano mu urząd biskupa i w miejsce Bazylidesa rękę na niego położono. Nie może to unieważnić prawnego ustanowienia, że Bazylides po ujawnieniu się jego występków, jak również po przyznaniu się do nich przez niego samego, udał się do Rzymu, do Stefana [biskupa Rzymu], naszego kolegi, bardzo oddalonego, a przez to nie znającego całej prawdy o tym, co zaszło. U niego to właśnie niesłusznie wyprosił sobie przywrócenie na biskupstwo, z którego prawnie został usunięty. Przez to Bazylides nie tylko nie złagodził swych win, lecz jeszcze je powiększył, do poprzednich bowiem grzechów dołączył jeszcze występek oszustwa i podejścia. Nie tyle można obwiniać tego, kto z nierozwagi dał się podejść, jak ten zasługuje na potępienie, kto oszukał podstępnie. Choć Bazylides zdołał zwieść ludzi, Boga jednak oszukać nie może. Napisane jest bowiem: „Bóg nie pozwoli naśmiewać się z siebie”. Również Marcjalisowi oszustwo niewiele pomoże. On również wpadłszy w ciężkie grzechy, nie może zachować biskupiego stanowiska, skoro Apostoł upomina i mówi: „Biskup winien być bez winy, jako włodarz boży”.
6. Jak piszecie, bracia najukochańsi, i jak twierdzą nasi koledzy Feliks i Sabinus, oraz jak donosi swym listem czciciel wiary i obrońca prawdy, Feliks z Cezaraugusta, Bazylides i Marcjalis skalali się zdobyciem haniebnego zaświadczenia. Bazylides zaś poza splamieniem się owym świadectwem, nadto gdy leżał chory, bluźnił Bogu. Przyznał się do tego bluźnierstwa i trapiony wyrzutami sumienia dobrowolnie zrzekł się biskupstwa i zabrał się do pokuty, prosił Boga i uważał, że będzie szczęśliwy, jeśli mu będzie wolno, choćby jako świeckiemu, pozostać we wspólnocie. Marcjalis zaś przez długi czas brał udział w haniebnych i wystawnych ucztach w kolegium. Należąc do tego kolegium, według pogańskiego zwyczaju, w świeckich grobach razem z obcymi pochował swoje dzieci. On też przed prokuratorem ducenariuszem złożył publiczny akt, w którym oświadczył, że jest bałwochwalcą i że zaparł się Chrystusa. Wiele jeszcze innych ciężkich występków ciąży na Bazylidesie i Marcjalisie. Daremnie tacy przywłaszczają sobie biskupstwo, skoro jest najzupełniej jasne, że tacy ludzie ani Kościołowi Chrystusa nie mogą przewodniczyć, ani też Bogu składać ofiary tym bardziej, że przedtem z nami i ze wszystkimi bez wyjątku biskupami na całym świecie, również nasz kolega [biskup Rzymu] Korneliusz, biskup spokojny, sprawiedliwy i z łaski Pana również męczeństwem uczczony, postanowił, że takich ludzi można wprawdzie dopuścić do pokuty, nie można ich jednak przyjąć do liczby kleru i sprawowania kapłańskiej godności.
7. Niechaj, najukochańsi bracia, to was nie dziwi, że u niektórych w ostatnich czasach albo słaba wiara się chwieje, albo bojaźń boża zanika, albo że brak im wytrwania w dającej spokój zgodzie. To jest przepowiedziane, że tak będzie przy końcu świata. Głos Pana i świadectwo apostołów zapowiada, że przy zanikaniu świata, przy zbliżaniu się antychrysta wszelkie dobro będzie zanikać, natomiast zło i przeciwności zwiększać się będą.
8. Jednakże nawet w tych ostatnich czasach w Kościele Boga, ani moc ewangeliczna tak się nie załamała, ani też siła chrześcijańskiej cnoty i wiary tak nie osłabła, aby nie było części kapłanów, którzy pomimo tych ruin i odpadania od wiary nie staliby odważnie. Oni bronią stałością czci boskiego majestatu a ożywieni bojaźnią troszczą się w całej pełni o zachowanie godności kapłańskiej. Pamiętamy i wiemy, że chociaż inni ulegali i odpadali, Matatiasz odważnie bronił prawa Bożego; Eliasz, gdy Żydzi się załamywali i odstępowali od religii bożej, stał i walczył odważnie. Daniel nie przerażał się osamotnieniem w obcym kraju, ani nieustannym prześladowaniem, lecz często z odwagą wystawiał się na chwalebne męczeństwo. Trzej młodzieńcy pomimo swego wieku i gróźb nie ulegli, lecz ogniom babilońskim wiernie się opierali i pozostając w niewoli, zwyciężyli zwycięzcę króla. Chociaż znaczna jest liczba odstępców i zdrajców, którzy teraz w Kościele powstają przeciw Kościołowi i chcą wstrząsnąć wiarą i prawdą, jednakże wielu zachowuje nieskazitelny umysł, szczerą pobożność i tylko swemu Panu i Bogu oddaną duszę. Czyjaś zdrada nie rujnuje wiary chrześcijańskiej, owszem jeszcze bardziej ją umacnia i wywyższa do chwały, jak to błogosławiony Apostoł, upominając mówi: „Cóż z tego, że niektórzy z nich odpadli od wiary? Czyż niedowiarstwo ich ma obrócić wniwecz wiarę Bożą? Żadną miarą: Bóg bowiem jest prawdomówny, a każdy człowiek kłamliwy”. Jeśli więc każdy człowiek jest kłamcą i tylko Bóg prawdomówny, to cóż innego my słudzy, a szczególniej my kapłani Boga powinniśmy czynić, jak nie porzucić ludzkie błędy i kłamstwa i zachowując przykazania Pańskie, trwać w prawdzie Boga?
9. Toteż, najukochańsi bracia, chociaż niektórzy z naszych kolegów, sądzą, że karność bożą można lekceważyć i nieroztropnie z Bazylidesem i Marcjalisem utrzymują wspólnotę, to jednak to nie powinno zachwiać naszej wiary, gdyż Duch Święty, grożąc takim w Psalmach, tak mówi: „Ty zaś miałeś w nienawiści i rzuciłeś słowa moje poza siebie, jeśli widziałeś złodzieja, biegłeś za nim i z cudzołożnikami miałeś udział”. Przez to okazuje, że ci są towarzyszami i uczestnikami cudzych występków, którzy z przestępcami się złączyli. To samo też Apostoł Paweł pisze i mówi: „Obmówcy, oszczercy, gardzący Bogiem, niesprawiedliwi, pyszni, samochwalcy, wynalazcy występków, którzy choć znali sprawiedliwość Boga, nie rozumieli, że którzy takie rzeczy czynią, winni są śmierci. A nie tylko ci, którzy czynią zło, ale i ci, którzy przyzwalają tym, którzy to czynią. Albowiem, mówi, którzy czynią takie rzeczy, winni są śmierci”. Ogłasza więc i stwierdza, że winni są śmierci i zasługują na karę nie tylko ci, którzy źle postępują, lecz i ci, którzy przytakują źle czyniącym. Ci, którzy ze złymi, z grzesznikami i nie czyniącymi pokuty pozostają w niedozwolonej wspólnocie, kalają się przestawaniem z występnymi, a łącząc się z nimi w popełnianiu winy i co do kary nie są od nich odłączeni. Dlatego, najukochańsi bracia, waszą nienaruszoną wiarę i pobożną o jej zachowanie troskę chwalimy i uznajemy i jak tylko możemy, zachęcamy was naszym listem, abyście z bezbożnymi i skalanymi kapłanami nie pozostawali w świętokradzkiej wspólnocie, lecz całkowitą i nieskończoną stałość waszej wiary zachowujcie z pobożną bojaźnią.
Miejcie się zawsze dobrze, najdrożsi bracia.”

Kto mógł sądzić, udzielać nagany lub składać z urzędu biskupów, którzy źle postępowali? Mogli to czynić biskupi zgromadzeni na synodach. Przykład:

Cyprian i inni koledzy, zebrani w liczbie 66 na synodzie, pozdrawiają brata Fido
1. Przeczytaliśmy, najdroższy bracie, twój list, w którym doniosłeś nam o pewnym prezbiterze, Wiktorze, któremu Terapiusz [biskup Bulli], nasz kolega lekkomyślnie, przedwcześnie, z nazbyt wielkim pośpiechem udzielił pokoju, mimo że ten nie odbył całkowitej pokuty i nie zadośćuczynił Panu Bogu za swą winę. Bardzo wstrząsnęło to nami, że zlekceważono powagę naszej uchwały, aby bez należytego i pełnego czasu zadośćuczynienia, bez prośby i wiedzy ludu, poza chorobą lub koniecznością, nie udzielać pokoju. Po długiej naradzie ograniczyliśmy się do udzielenia Terapiuszowi, naszemu koledze, surowej nagany za jego lekkomyślne postępowanie i pouczyliśmy go, aby w przyszłości tak nie czynił.” [List 64]

A zatem błądzący biskup mógł otrzymać od synodu naganę lub być złożony z urzędu. Po złożeniu z urzędu stawał się zwykłym członkiem laikatu, o ile porzucił grzech. Jeśli nie porzucił, był ekskomunikowany tak jak każdy członek laikatu. Oto przykład, jak ówczesny Kościół traktował tych, którzy uparcie trwali w poważnym grzechu:

Jeśliby jednak [śpiący razem bez ślubu] uparcie nie chcieli się rozłączyć i bezwstydnie trwali w swej zatwardziałości, niech wiedzą, że nigdy nie dopuścimy ich do Kościoła, aby swymi występkami nie dawali innym zgubnego przykładu. Niech sobie nie wyobrażają, że mogą liczyć na wieczne życie i na zbawienie, jeśli nie chcą słuchać biskupów i kapłanów. W Księdze Powtórzonego Prawa, Pan Bóg mówi: „Cokolwiek człowiek uczyni w swej pysze i nie posłucha kapłana lub sędziego, który by był w dniach owych, umrze ów człowiek, a cały lud, gdy o tym posłyszy, będzie się bał i nie będzie czynił bezbożnie już teraz”. Bóg rozkazał, aby zabijano tych, którzy nie chcieli słuchać jego kapłanów i dla nieposłusznych wyznaczył czas sądu. Wtedy, gdy jeszcze istniało cielesne obrzezanie, takich zabijano mieczem, teraz gdy wiernych sług Boga zaczęło obowiązywać obrzezanie duchowe, pyszni i zatwardziali zabijani są mieczem duchowym przez wydalenie ich z Kościoła. Nie mogą bowiem żyć poza nim, skoro dom Boga jest tylko jeden i poza Kościołem nikt nie może się zbawić. Nieposłuszni zaś giną, bo nie słuchają i nie dostosowują się do zbawiennych nakazów, jak to poświadcza boże Pismo, mówiąc: „Niekarny nie miłuje karzącego; którzy nie lubią upomnień, giną haniebnie”.
5. Staraj się, najdroższy bracie. jak tylko potrafisz, i zbawiennymi radami kierować wiernymi i zaradzać zbawieniu każdego, by nieposłuszni nie marnieli i nie ginęli. Stroma i wąska jest droga, którą stąpamy przez życie, ale niezmiernie wielki czeka nas owoc, gdy dojdziemy do chwały. Ci, którzy się obrzezali dla królestwa bożego, powinni we wszystkim podobać się Bogu, wystrzegać się nieposłuszeństwa względem kapłanów, a braci nie gorszyć w Kościele. Chociażby obecnie zdawało się, że sprawiamy przykrość, upominajmy, aby się zbawili.” [List 4]

Powyższe świadectwa są wystarczające, by zrozumieć, jaką organizację Kościoła utworzył i popiera Pan Jezus Chrystus.

Reklamy