Nauka Lutra i jej korzenie – cz. 1

W komentarzu do Psalmu 82 Luter napisał o anabaptystach:

Takich nie można tolerować, ale trzeba karać jak publicznych bluźnierców, ponieważ są nie tylko heretykami, ale i bluźniercami. Mojżesz rozkazuje kamienować bluźnierców i głoszących fałszywą naukę. Nie należy zatem z nimi rozprawiać, lecz przeciwnie, potępić bez zwłoki i bez skrupułu”.

Protestanci nawoływali władzę do uśmiercania anabaptystów. To, że ci anabaptyści faktycznie błądzili Lutra nie usprawiedliwia, zwłaszcza że i on błądził w kwestiach, od których zależy zbawienie.

Kilka innych cytatów z Lutra. W odniesieniu do buntów chłopskich:

Zabijać chłopów jak wściekłe psy (…) bo teraz nie chodzi o cierpliwość i miłosierdzie, lecz jest czas miecza i gniewu, i każdy powinien bić, kłuć i zabijać, i książę może teraz przelewem krwi lepiej na niebo zasłużyć niż inni modlitwą.” (źródło: https://pl.wikiquote.org/wiki/Marcin_Luter)

W traktacie „O Żydach i ich kłamstwach” Luter nawoływał: „podpalać ich synagogi i szkoły, a co nie da się spalić, na to narzucić ziemi i przysypać, żeby żaden człowiek nie oglądał po wieki ani kamienia, ani szlaki”; „niszczyć też i burzyć ich domy” (Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/O_%C5%BBydach_i_ich_k%C5%82amstwach)

Najgroźniejsze były jednak nauki teologiczne Lutra.

Bóg nie może być Bogiem, najpierw musi on stać się diabłem. (…) Muszę przyznać boskość diabłu za krótką godzinę i niech diabelskość będzie przypisana do naszego Boga. Ale to pierwsze dni jeszcze. W końcu możemy rzeczywiście powiedzieć: Jego dobroć i lojalność panuje nad nami.” (źródło: https://pl.wikiquote.org/wiki/Marcin_Luter)

Powyższe słowa brzmią tajemniczo, ale może naświetlić je inny cytat z Lutra:

Następnie [wierzymy], że nic nie dzieje się inaczej jak tylko za Jego wolą, a to jest rzecz, którą przyznać musi sam rozum, który też zarazem zaświadcza, że nie może w ogóle być wolnej woli w człowieku albo w aniele, czy w jakimkolwiek stworzeniu.” (Luter – „O niewolnej woli”)

Luter zaprzeczał więc istnieniu wolności woli u ludzi i aniołów. Skoro nie może być wolnej woli w aniele, to znaczy, że zdaniem Lutra pewien anioł stał się Szatanem nie z własnej woli, tylko z Bożego przeznaczenia. W ten sposób Luter ogłosił, że Bóg jest Szatanem. Kto bowiem stworzyłby anioła tylko w celu kierowania jego wolą tak, by był Szatanem, ten sam byłby Szatanem, skoro go wymyślił. Na szczęście to Luter był oskarżyciem Boga, a nie Bóg Diabłem.

Nauka Lutra nie jest w Polsce znana, bo też niewiele jego pism przetłumaczono, a i to z należytą ostrożnością. (Dlaczego z ostrożnością? To się zaraz okaże). Polscy protestanci, zwłaszcza post-reformacyjni, znają z reguły tylko pięć zasad protestantyzmu, które, bez kontekstu, nie ukazują prawdziwego oblicza myśli Lutra. Skąd więc można dziś czerpać wiedzę o nauce Lutra, jeśli nie zna się biegle języków? Są trzy możliwości: albo od luteran, albo od ateistów, albo od katolików. Luteranie wolą milczeć, by się nie pogrążać. Ateiści piszą niewiele. Trochę można dowiedzieć się od katolików. Ale mogą być nieobiektywni. Należy więc bazować na tym, co jest do sprawdzenia. Są odnośniki i cytaty.

Istnieje treściwe ujęcie głównych myśli Lutra autorstwa ks. Janusza Bujaka z Uniwersytetu Szczecińskiego („Marcina Lutra koncepcja ‚niewolnej woli’ w świetle doktryny Kościoła Katolickiego”). Czytamy tam:

W ostatnich dziesięcioleciach powstają wciąż nowe ośrodki naukowe, w których bada się myśl Marcina Lutra i jej wpływ na teologię i filozofię europejską. Należy do nich m.in. fińska Lutherforschung z siedzibą w Helsinkach, z jej najwybitniejszymi przedstawicielami Tuomo Mannermaa i Risto Saarinen2, czy też niemiecki instytut Gustav-Sieverth-Akademie z Theobaldem Beerem i Alamą von Stockhausen na czele3. Naukowcy z tej ostatniej szkoły nieprzypadkowo wiele miejsca w swoich studiach poświęcają idei „niewolnej woli”, którą sam Marcin Luter uznał za najbardziej rewolucyjną spośród swoich tez. Luter przedstawił swoje rozumienie kwestii wolnej, a właściwie „niewolnej woli” w broszurze De Servo Arbitrio z grudnia 1525 r., która była odpowiedzią na dzieło De Libero Arbitrio Erazma z Rotterdamu z 1524 r., w której niderlandzki humanista bronił tezy o wolności woli człowieka4. Teza o braku wolnej woli jest fundamentem nowej teologii Lutra, z niej bowiem wynika doktryna usprawiedliwienia jedynie przez wiarę (…). Luter był wdzięczny Erazmowi z Rotterdamu, że ten jako jeden z nielicznych, jeśli nie jedyny, zrozumiał, że istotę jego nauczania nie stanowi ani prymat papieża, ani ogień czyśćcowy czy odpusty, ale pragnienie wykazania, że nauka o wolnej woli jest kłamstwem7.”

Tu trzeba przerwać ks. Bujakowi, żeby potwierdzić ostatnie zdanie cytatem:

Luter do Erazma: „Następnie tak i to u Ciebie bardzo pochwalam i oświadczam, że jedynie ty poza wszystkimi innymi uchwyciłeś rzecz samą, to jest istotę sprawy, a nie nużysz mnie tymi obcymi mi tematami: o papiestwie, o czyśćcu, o odpustach, i innymi podobnymi bredniami […]. Ty jeden i jedyny dostrzegłeś zasadniczy punkt zagadnienia i do samego gardła mi skoczyłeś, za co w głębi duszy składam ci dzięki. W tym bowiem zagadnieniu (tzn. kwestia niewolnej woli) chętniej się poruszam, o ile czas i sprzyjające okoliczności na to pozwalają” (M. Luter, O niewolnej woli, dz.cyt., nr 786)

Ks. Bujak kontynuuje:

„Luter twierdził, że wolność woli przynależy jedynie do Boga, nie do człowieka. Aby dwie wole – boska i ludzka – mogły istnieć obok siebie bez konfliktu, trzeba by uznać, że Bóg jest Miłością, która w uniżeniu siebie samego umożliwia drugiemu stanowienie o sobie samym. Jeśli jednak Bóg jest „zimną wszechmocą” (kalte Allwille), jak twierdził Luter, wolność woli jest niemożliwa. Bóg, twierdził niemiecki reformator, działa, kiedy chce i jak chce, bez przyczyny ani powodu, ponieważ do Jego natury przynależy wszechmoc. Taki Bóg w swojej wolności narzuca człowiekowi konieczność8. Bóg, aby był Bogiem, a nie bożkiem, musi swoją wolą przewidywać i spełniać to, co postanowił, a w ten sposób podporządkowuje On sobie wolną wolę człowieka, czy wręcz niszczy ją jak uderzeniem pioruna9. Woli Boga, która w pewien sposób jest tożsama z Bożą mocą, nic nie może się przeciwstawić.
Wszechmoc Boga wydaje się polegać na Jego wyłącznym panowaniu i narzucaniu swoich decyzji wszystkim stworzeniom, traktowanym jako posłuszni i bezwolni słudzy. Luter porównuje wolę człowieka do sługi, który będąc poddany woli swojego pana, nie może być przecież nazwany wolnym. W jeszcze większym stopniu dotyczy to człowieka lub anioła, którzy znajdują się pod władzą Boga. Wola przysługuje jedynie Bogu i nikomu innemu, ponieważ tylko On i nikt inny, czyni to, co zechce na niebie i na ziemi (por. Ps 115, 3). Jeśli by przypisać wolną wolę człowiekowi, oznaczałoby to przypisanie mu samej boskości, co byłoby bluźnierstwem największym ze wszystkich, twierdził Luter.
Argumentacja Lutra jest do przyjęcia pod warunkiem uznania, że wszechmoc Boga jest tożsama z Jego istotą, której Bóg z nikim nie dzieli. Wiemy jednak, że Bóg swoją wszechmoc okazuje przez dzielenie się z innymi bytami swoją doskonałością, do Jego istoty należy rezygnująca z siebie miłość, dlatego wizja Lutra nie ma podstaw w Piśmie Świętym, podkreśla prof. A. von Stockhausen. Jeśli Luter zamienia ogałacającą siebie samą miłość Boga na ślepą samowolę, wpada on z konieczności w pułapkę mitu, który mówi, że silniejszy musi osiągać przewagę przez podeptanie słabszego. A przecież objawił nam się Bóg, który nie chciał i nie musiał strzec swego bóstwa jak złodziej, ale który stał się raczej naszym bratem, podkreśla A. von Stockhausen10. Rzeczywiście, obraz Boga, jaki nosił w sobie Luter nie pochodził z metafizyki greckiej czy średniowiecznej ani z Pisma Świętego, ale z mitów, w których nieograniczona władza Boga przejawia się w podporządkowaniu sobie człowieka. Natomiast Chrystus ukazał nam Boga, który rezygnuje z własnej natury i bierze na siebie ciężar niesiony przez człowieka.
Jeśli zatem, jak twierdzi Luter, Bóg nie może znieść, by człowiek miał wolną wolę, czy jest możliwe moralne działanie człowieka? Idąc za Lutrem, należy stwierdzić że Bóg, który sam sprawuje absolutną władzę i z nikim się nią nie dzieli, czyni z człowieka bezwolną istotę, która ślepo wykonuje boskie przykazania. Z tego względu ludzkie czyny nie mogą podlegać ocenie moralnej, nie ma też mowy o współpracy człowieka z Bogiem. Jest to możliwe jedynie wtedy, gdy uznamy, że Bóg jest zapominającą o sobie miłością, która pragnie być przy i z ludźmi. Teza Lutra o absolutnej władzy Boga i niewolnej woli człowieka nieuchronnie prowadzi do wniosku sformułowanego przez niemieckiego reformatora, że to Bóg i tylko On jest źródłem zarówno dobra, jak i zła, ponieważ to Bóg czyni wszystko we wszystkich!11. To On i tylko On popycha wolę ludzką do działania zarówno w dobrym, jak i w złym, co wyklucza wszelkie współdziałanie człowieka i odpowiedzialność za swoje czyny12. Luter podkreśla, że Bóg, ponieważ działa we wszystkim i we wszystkich, działa również w szatanie i w ludziach bezbożnych. W ten sposób w pełni ujawnia się cała beznadziejność luterskiej wizji Boga, który pozwala jedynie na istnienie zniewolonej woli swoich stworzeń, stwierdza von Stockhausen13.
Aby zobrazować, jak bardzo wola człowieka jest „niewolna”, Luter porównuje jądo „jucznego zwierzęcia”: jeśli siedzi na nim Bóg, chce ono tego, czego chce Bóg, jeśli szatan – chce ono tego, co nakazuje mu szatan. Nie od człowieka zależy, czy jest poddany jednemu lub drugiemu jeźdźcowi, ale to sami jeźdźcy walczą o niego. Człowiek pozostaje biernym przedmiotem walki Boga z szatanem o niego14. Luter twierdził również, że nigdzie w Piśmie Świętym nie ma mowy o wolnej woli człowieka. Ponieważ człowiek nigdy jej nie zdobył, zatem nie została ona utracona przez grzech pierworodny. „Niewolna wola” przynależy bowiem do natury człowieka, ponieważ żadne stworzenie nie może być wolne wobec wszechmogącego Boga. Jak zatem rozumieć pojawienie się zła, upadek pierwszych ludzi, jeśli od początku ich wola nie była wolna, pyta Luter? Z Księgi Rodzaju wynika, że Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, „aby panował nad rybami morskimi”. Zatem człowiek działa zgodnie z własną wolą jedynie w odniesieniu do stworzeń niższych od siebie, natomiast jest niewolny w tym, co dotyczy przykazań Boga. Przykazania, które dał Bóg, nie domagają się wolnej woli człowieka, ale odwrotnie: mają na celu jedynie przypominanie człowiekowi o jego niemocy i niemożliwości ich zachowania. Pierwszy człowiek upadł w momencie, gdy opuściła go łaska. Bóg pozwolił na to, by nam pokazać, że nasza wola nie może nic bez nieustannego wsparcia łaską Bożą15.
To oznacza, że Bóg pozwala nam grzeszyć, ponieważ wie, że bez wsparcia łaską nasza wola nie może tego, czego pragnie. Dlaczego jednak to czyni? Luter odpowiada, że jest to związane z wolnym działaniem Boga, które jest nieprzeniknione, bez przyczyny i bez powodu. Bóg jest bowiem Stwórcą i dobra, i zła, które należy wyprowadzić z Jego własnej natury. Bóg nie jest Bogiem dobrym, ale groźnym Bogiem, który czyni człowieka niewolnikiem grzechu i sprawia, że grzech przynależy do istoty człowieka16. To z Jego winy zgrzeszył Adam, przez Niego zdradził Judasz, ponieważ nie zależało to od ich woli, nie mogli wybrać. Ponieważ nasza wola jest całkowicie bezwolna, gdy my działamy, działa przez nas Bóg. Dotyczy to również zła, dlatego Bóg jest źródłem również zła!17. Z tego powodu Bóg dla Lutra jest wrogiem, przeciwnikiem, który przychodzi, aby nas zabijać Prawem. Pokonać Boga może jednak tylko Bóg, tzn. Chrystus.
Usprawiedliwienie, czyli przeniesienie grzechu z człowieka na Chrystusa
Marcin Luter pytał, jak grzeszny człowiek może znaleźć Boga miłosiernego, łaskawego? Odpowiedź na to pytanie jest według niego następująca: człowiek znajdzie łaskę Boga nie przez pełnienie dobrych uczynków, nie przez własną sprawiedliwość, której nie ma, ale dzięki samej wierze w sprawiedliwość Chrystusa, która zostaje mu przypisana. (…)
Jednak nawet po usprawiedliwieniu człowiek pozostaje simul iustus et peccator – jednocześnie grzesznikiem i sprawiedliwym (…). Obie te rzeczywistości istnieją jednocześnie w jednym podmiocie, sprawiedliwość Chrystusa bowiem jest nam jedynie przypisana19. (…) Zatem „grzech natury”, grzech pierworodny, w sposób substancjalny trwa w człowieku również po chrzcie św. i jest obecny w każdym jego uczynku (…). Zgodnie z tą ideą w jednej z dyskusji z 1544 r. określa on naturę człowieka jako „łajno, kał”, stąd też wszystko, co człowiek czyni, również dobre czyny, są zawsze grzeszne, ponieważ podmiotem działania jest grzeszna natura21”

Tu ponownie trzeba przerwać, żeby odnotować: skoro dla Lutra również dobre czyny spełniane PO CHRZCIE są zawsze grzeszne, bo spełniane przez łajno (po odrodzeniu człowiek jest łajnem? Duch Święty mieszka w łajnie?), to staje się jasne, jakie jest źródło nauki protestantów przeciw dobrym uczynkom. Gnostycka nauka przeciw wolnej woli oraz gnostycka nauka przeciw ciału i psychice (które są ponoć z natury wadliwe i nienaprawialne) musi zrodzić gnostycki wniosek, że uczynki, dobre czy złe, nie mają znaczenia dla zbawienia. Jak więc gnostycy chcieli dostąpić zbawienia? Przez samą łaskę i wiarę, wiarę w gnozę (tzn. wiedzę), którą głosili. Można sprawdzić, że już w pierwszych wiekach po Chrystusie gnostycy głosili te trzy twierdzenia: przeciw ciału, przeciw wolności woli i przeciw roli uczynków w zachowaniu zbawienia. Odnośnie trzeciego, Ireneusz z Lyonu zapisał:

Ludzie bowiem są zbawieni przez jego [boga Szymona Maga – J.] łaskę, a nie z powodu własnych sprawiedliwych uczynków.” (AH I)

O sekcie Karpokratesa:

Nawet jeśli popełniane są przez nich czyny bezbożne, potworne i zakazane, ja bym w to nie uwierzył. W ich jednak pismach w ten sposób jest napisane i to oni w ten sposób rzecz przedstawiają, mówiąc, że Jezus w sekrecie przemawiał do uczniów i do apostołów na osobności, a oni uznali za słuszne przekazać te rzeczy ludziom godnym i posłusznym: przez wiarę i miłość dostępuje się zbawienia, pomiędzy pozostałymi sprawami nie ma natomiast różnicy, a tylko według opinii ludzi jedne uznawane są za dobre inne za złe” (Teodoret z Cyru, Haereticarum fabularum compendium I)

Porównajmy to ze słowami Lutra:

Bóg zobowiązuje cię tylko, abyś wierzył i wyznawał (wiarę). We wszystkich pozostałych rzeczach pozostawia ci swobodę jako panu i władcy, abyś robił, cokolwiek chcesz bez żadnego niebezpieczeństwa dla twojego sumienia; z drugiej strony, jest pewne, że o ile On nie jest zainteresowany, nie ma żadnej różnicy czy zostawisz swoją żonę, uciekniesz od swojego pana lub nie jesteś wierny jakimkolwiek obowiązkom. Jakie ma znaczenie dla Niego to, czy robisz lub nie robisz takich rzeczy?” (Werke, Weimar ed., XII, s.131 nn – Cf. op. cit., s. 446).

Oczywiście nauka o zbawieniu bez względu na uczynki obudowana była w różnych sektach gnostyckich mitycznymi baśniami, które Szatan tchnął w nich przeciw Stwórcy, ale sedno było takie: Wolnej woli nie ma, bo Stwórca jest zły i stworzył człowieka ze złą psychiką i ciałem w celu sterowania nim. Nie ma znaczenia, jakie uczynki spełnia psychika i ciało, ważne żeby boska iskra ukryta w duszy była w jedności z Logosem (Chrystusem), który według gnostyków był w człowieku Jezusie, ale nie był Jezusem. Zbawienie jest przez jedność boskiej iskry z Logosem (nie Jezusem), a nie przez uczynki złego z natury ciała i psychiki.

Śledźmy dalej naukę Lutra. Ks. Bujak pisze:

„(…) Łaska to „nowa natura”, ale jest ona „obcą sprawiedliwością”, która nie ma żadnej relacji do grzesznej natury człowieka w sensie jej przemiany. Jako zewnętrzna łaska, chroni ona jedynie człowieka przed gniewem Boga. Ponieważ nie istnieje żaden „punkt zaczepienia” dla łaski w grzesznej naturze ludzkiej, działa ona od zewnątrz. Dlatego, gdy przychodzi łaska w momencie chrztu, mogę powiedzieć, że już nie ja żyję, ale obca, zewnętrzna łaska zastąpiła mnie samego. Ze mnie zostało tylko grzeszna natura, ciało. Dlatego Luter mógł twierdzić, że jeden i ten sam człowiek jest jednocześnie sprawiedliwy i grzeszny, dobry i zły (simul iustus et peccator), jako że istnieje w nim „stary człowiek”, grzesznik, i „nowy człowiek”, czyli Chrystus. Nowej duchowej naturze człowieka odpowiada łaska, starej, grzesznej naturze zaś – ciało. Ponieważ jednak „duch” człowieka zgadza się z „ciałem”, należy go utożsamić z „ciałem buntu”. Dlatego też duch Chrystusa, łaska, musi zastąpić ducha ludzkiego, wejść w jego miejsce, nie mając przy tym nic wspólnego z ludzką naturą. Duchowe siły człowieka: pamięć, rozum, wola, w tym samym momencie podlegają grzechowi, tak że łaska musi działać per contrarium, czyli poza nami i bez nas. (…) Paradoksalnie, mimo że człowiek wierzący jest jedno z Chrystusem, który w nim żyje jako osoba, to jednoczenie pozostaje on grzesznikiem. Przeciwieństwa nie zostają zniesione, łaska nie zwycięży w człowieku grzechu, nie uleczy zranionej natury, którą z tego powodu należy odrzucić jako obcą. (…)
Bóg nie miłuje grzesznika i nie umiera za niego, Bóg miłuje tylko siebie i swoją sprawiedliwość. Historia miłości pomiędzy Ja i Ty, Bogiem i człowiekiem, zostaje zastąpiona przeciwieństwem łaski i natury, „pojedynkiem” Boga z samym sobą, aby się sam ze sobą mógł pojednać26. (…)
Chrystus – największy grzesznik
Kim był zatem Chrystus dla Marcina Lutra? Był przede wszystkim Tym, który broni nas przed gniewem Ojca. Jest to Chrystus „dla mnie”, pro me, nie in se, w sobie samym. (…) Luter podkreśla kenozę Boga, rozumie Wcielenie jako wydarzenie zjednoczenia przeciwności: boskiej wszechmocy i ludzkiego grzechu30.
Luter, podobnie jak Ariusz, a odwrotnie niż biskup Atanazy z Aleksandrii, odrzucał termin homousios (współistotny) obecny w wyznaniu wiary Soboru Nicejskiego z 325 r., twierdząc, że jest to termin „światowy”, niebiblijny, który sprzeciwia się „czystości Pisma Świętego” (sinceritas scripturae)31. Mimo odrzucenia homousios, sam Luter tworzył nowe terminy, niemające źródła ani w Biblii, ani w nauce Ojców Kościoła czy scholastyków, lub też nadawał nowe znaczenie tradycyjnym definicjom32, np. twierdził, że Chrystus, podobnie jak my, został stworzony „na obraz Boga”, ad imaginem Dei, czyli jest stworzeniem, któremu została dodana boska natura! Uważał, że wskazują na to słowa z Prologu św. Jana: „Bogiem było Słowo”. Luter komentuje ten tekst, że Jan nie mówi: „Syn był Słowem”. Również na sposób ariański rozumie on słowa Psalmu 110, 3: „Przed jutrzenką Ciebie zrodziłem” jako: uczyniłem. Jednak ani Filip Melanchton, ani Andreas Osiander nie pójdą za Lutrem w tej interpretacji, pozostając w tej kwestii wierni Tradycji Kościoła.
Luter pojmuje Chrystusa nie jako Osobę Boską, ale w perspektywie Jego dzieła zbawienia, które ma do wykonania, a więc na sposób funkcjonalny. Nie pyta: kim jest Chrystus sam w sobie? Uważa, że są to pytania dobre dla scholastyków i filozofów, którymi gardził, ale interesuje go pytanie, kim jest Chrystus dla mnie?
Uznaje on, że zbawcze dzieło miało swój początek nie w momencie Poczęcia w łonie Maryi, ale dopiero w chwili chrztu w Jordanie, gdy przyjął On na siebie nasze grzechy, a raczej stał się Grzechem, ponieważ ludzka natura jest siedliskiem zła33.
Według niego już prorocy zapowiadali, iż Mesjasz, dla zbawienia ludzi, stanie się największym bandytą, bluźniercą, złodziejem, niszczycielem świątyni, ponieważ nie będzie działał w swojej własnej osobie, ale w skażonej, oddanej diabłu naturze34. Aby nas zbawić, Chrystus musi sam stać się Złem35. Tylko w ten sposób ściągnie na siebie gniew Ojca i odsunie go od ludzi36. Ludzka grzeszna natura przyjęta przez Chrystusa stała się „przynętą” dla Lewiatana, czyli szatana. Szatan połknął przynętę, ale został pokonany przez „haczyk”, na którym była zawieszona przynęta, tzn. przez naturę boską, przez którą Chrystus pokonał Lewiatana, starożytnego smoka, czyli diabła. Zatem natura ludzka była „polem bitwy”, na którym spotkali się Bóg i szatan, ale zbawienia dokonała tylko boska natura Chrystusa. Zbawienie dokonało się bez nas i poza nami. Natura ludzka nie została przemieniona przez Chrystusa, pozostała, jak przedtem, substancją grzechu37.
Zatem według Lutra człowieczeństwo Chrystusa nie było święte, ale przeciwnie, było poddane piekłu i szatanowi. Posługując się argumentem z komunikacji przymiotów wynikających z dogmatu chalcedońskiego, twierdzi, że w Chrystusie mamy zjednoczenie bóstwa i piekła: bóstwa w naturze boskiej i piekła w naturze ludzkiej. Zatem w jednej Boskiej Osobie połączyły się dwa największe przeciwieństwa38. Z tego powodu w samym Chrystusie toczy się walka, pojedynek dwóch gigantów: z jednej strony jest Chrystus, który przyjął grzeszną naturę ludzką, która zasługuje na karę i potępienie, Chrystus „w postaci sługi”, z drugiej zaś strony Chrystus – Syn Boży, całkowicie święty i bez grzechu. W Chrystusie odzwierciedla się to samo napięcie, paradoksalność i sprzeczność, co w człowieku: również On jest zarazem święty i grzeszny, żyje i umarł, walczy w sobie przeciw grzechowi. Jesteśmy zbawieni nie dzięki świętości Chrystusa, przez Jego zbawcze dzieło i miłość do nas, ale dzięki walce z grzechem, którą toczy On sam w sobie. Chrystus, który na mocy urzędu Mesjasza stał się grzechem, walczy z Chrystusem, który jest sprawiedliwym Synem Bożym, i zostaje przez Niego pokonany. Luter bowiem nie uznaje unii hipostatycznej w sensie dogmatu chalcedońskiego, ale jako zwykłe złożenie z dwóch natur sobie przeciwnych: ludzkiej, czyli grzesznej i boskiej, czyli świętej, które walczą ze sobą w jednej Osobie Syna Bożego39. Odkupienie jest więc „wewnątrzboskim dramatem”, w którym „Bóg zwycięża Boga” dla naszego dobra, zauważa kard. Ch. Schönborn40.
Zakończenie
Th. Beer i A. von Stockhausen zauważają, że Filip Melanchton po śmierci Marcina Lutra dokonał korekty myśli Ojca Reformacji. Przede wszystkim mocniej uwypuklił autorytet Ojców Kościoła, czego dowodem jest jego dzieło na temat Soboru w Nicei, wydawane dwukrotnie w 1550 i 1561 r.41. Melanchton zignorował również najważniejszą tezę w teologii Lutra o podwójnym usprawiedliwieniu, aktywnym i pasywnym (iustitia activa et passiva). Także inne wypowiedzi Lutra dotyczące chrystologii lub trynitologii zostały pominięte lub otwarcie uznane za ariańskie. Melanchton powrócił także do terminu homousios, który Luter odrzucił, by uzasadnić swoją tezę o „walce gigantów” w Chrystusie.
Z komentarzy Lutra do dzieł Wigiliusza z Tapsus, Augustyna, Piotra Lombarda i innych teologów wynika, że źródłem jego teologii nie była myśl katolicka, ale neoplatońsko-plotyńska (Theologia Deutsch), neoplatońsko-pitagorejska (Pseudo-Hermes-Trismegistos) i gnostyczno-mitologiczna (Lewiatan schwytany na przynętę natury ludzkiej). Te źródła bierze pod uwagę niewielu badaczy myśli Lutra42.”

Tyle ks. Bujak („Marcina Lutra koncepcja ‚niewolnej woli’ w świetle doktryny Kościoła Katolickiego”).

W drugiej części tego artykułu przemówią cytaty z Lutra.

Nauka Lutra i jej korzenie – cz. 2

Reklamy